Zamknij
Zimna wojna
Premiera
8 cze 2018
Czas trwania
88 minut
Produkcja
Francja, Polska, Wielka Brytania, 2018
Reżyseria
Paweł Pawlikowski
Obsada
Joanna Kulig
Tomasz Kot
Borys Szyc
Agata Kulesza
Adam Woronowicz
Pełny opis
7,84

Średnia ocena

Zimna wojna

Dramat Od lat: 15 88 minut

Nowy film zdobywcy Oscara, Pawła Pawlikowskiego. Film opowiada historię trudnej miłości dwojga ludzi, którzy nie umieją żyć bez siebie, ale równocześnie nie potrafią być razem. W ich role wcielają się Tomasz Kot i Joanna Kulig, którym na ekranie partnerują Agata Kulesza i Borys Szyc.

Pełny opis

Wydarzenia pokazane w „Zimnej wojnie” rozgrywają się latach 50. i 60. XX wieku, w Polsce i budzącej się do życia Europie, a w ich tle wybrzmiewa wyjątkowa ścieżka dźwiękowa, będąca połączeniem polskiej muzyki ludowej z jazzem i piosenkami paryskich barów minionego wieku.

Ukryj opis

Przepraszamy, nie mamy nic do pokazania na ten dzień

Przepraszamy, nie mamy nic do pokazania na ten dzień

Pokaż wszystkie seanse
Najbliższe seanse na - wybierz seans poniżej:

Mkarta logo Uczniu, Studencie!
Z M!Kartą za bilet płacisz tylko 14,90 zł

Zamknij

Z M!Kartą uczniowie i studenci z ważną legitką płacą jedynie 14,90 zł!

  • Od poniedziałku do czwartku bilety za 14,90 zł przy dowolnej metodzie płatności
  • Z BLIKIEM posiadacze M!Karty kupują bilety online w tygodniu i przez cały weekend za 14,90 zł.
  • Zestaw Oscar (średni popcorn i napój) masz za 14,90 zł przez cały tydzień

Dodaj M!Kartę podczas kupowania biletów online.
M!Karta kosztuje 14,90 zł i jest to opłata jednorazowa na cały rok.

Zobacz wszystkie seanse
328

Głosów

7,84

Średnia ocena

Oceń film

play
Multimedia dla Zimna wojna
Recenzja redakcji
„Zimna wojna” [RECENZJA]

Dodany przez: Piotr Olczyk

Żadnej fałszywej nuty.

Bo w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz. Sztampa, prawda? Ale w rękach zdolnego twórcy nawet banały mogą urosnąć do rangi dzieła sztuki. „Zimna wojna” Pawła Pawlikowskiego to pozornie prosta historia o dwojgu ludzi, którzy bardzo chcą ze sobą być, ale nie potrafią. Pozory jednak mają to do siebie, że często mylą – i tak oto dostaliśmy jeden z najlepszych filmów o miłości w historii kina. Bohaterowie „Zimnej wojny”, niczym Rick i Ilsa z „Casablanki”, są tylko pionkami w wielkiej grze serc. Jak ćmy błądzą wokół ognia pożądania nie umiejąc wytłumaczyć sobie tej obopólnej fascynacji.

Wiktor (Tomasz Kot) i Zula (Joanna Kulig) poznają się w powojennej Polsce. Przełom lat 40. i 50. Zduszony socrealizmem kraj wymyśla ludomanię na nowo i tak powstaje zespół pieśni i tańca „Mazurek” (oczywiste nawiązanie do kultowego „Mazowsza”). On jest kompozytorem. Najpierw jeździł po wsiach i nagrywał na kaseciaka regionalne przyśpiewki, a teraz przygrywa przyszłym gwiazdom estrady. Zamknięty w sobie, łagodny człowiek, który być może widział zbyt wiele rzeczy podczas wojny. Ona pięknie śpiewa i jeszcze lepiej kombinuje. Mawiają, że zabiła w ojca, że ma wyrok w zawiasach. Nieważne – najbardziej liczą się jej słowiczy głos i uroda. Wiktor nie traci głowy dla Zuli, ale między dwojgiem szybko wybucha szczera, szczeniacka niemal miłość. Zapomnijcie o długotrwałych podchodach. To nie ten film. Wojna się skończyła, kto wie, kiedy przyjdzie następna. Trzeba żyć. Ale żyć ze sobą – to już o wiele  trudniejsze.

Zachwyt publiczności i krytyków. Złota Palma w Cannes za najlepszą reżyserię. Słowa uznania od Benicio del Toro i Cate Blanchett. Można wymieniać dalej, a i z pewnością lista nagród dla „Zimnej wojny” będzie się systematycznie wydłużać. Ale ja te wszystkie pochwały zbywam wzruszeniem ramion. To wspaniale, że dzieło Pawlikowskiego zbiera laury – zupełnie zasłużenie! Ale ja najbardziej doceniam to, że opowieść o miłości Wiktora i Zuli jest po prostu tak cholernie bolesna i równie cholernie prawdziwa. Cieszymy się z ich zwycięstw, frustrują nas błędy i nieporozumienia. Nikt tu nie myśli o ratowaniu świata. Egoizm głównych bohaterów to ich świadomy wybór, a nie wymysł scenarzysty.

„Zimna wojna” to film pełen muzyki, w którym nie ma ani jednej fałszywej nuty. Bezbłędna realizacja, świetne zdjęcia i aktorstwo to jedno, ale przedstawiony na ekranie związek jest tak do bólu prawdziwy, ze moglibyśmy przysiąc, iż oglądamy właśnie czarno-biały dokument z zamierzchłych czasów o ludziach takich, jak my. W losach Wiktoria i Zuli widziałem odbicia sytuacji, które dobrze znam. Miałem wrażenie oglądania na ekranie perypetii z własnego życia. Bolesne rozłąki, irracjonalne zachowania, nici porozumienia, kruche namiętności. Kino to podobno odbicie rzeczywistości, ale tylko najlepszym twórcom udaje się nie zniekształcić obrazu. A jeśli przy okazji poruszają widzem nie uciekając się do tanich wzruszeń i przekuwają banał w złoto, to chyba możemy bez wstydu mówić o obcowaniu z arcydziełem.

Chyba trochę się zakochał
Piotr Olczyk

Ocena: 10/10.

Komentarze

Dodaj swój komentarz do Zimna wojna

Aby dodać komentarz, zaloguj się lub zarejestruj.

komentarze|0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.