Zamknij
PREMIERA
Pierwszy człowiek
Premiera
19 paź 2018
Czas trwania
141 minut
Produkcja
Stany Zjednoczone, 2018
Reżyseria
Damien Chazelle
Obsada
Ryan Gosling
Claire Foy
Pełny opis
8,06

Średnia ocena

Pierwszy człowiek

Familijny Dramat Biograficzny Od lat: 13 141 minut

Na fali wspólnego sukcesu sześciokrotnie nagrodzonego Oscarem® obrazu „La La Land” Damien Chazelle i Ryan Gosling ponownie łączą siły w historycznej opowieści o misji NASA, dzięki której na Księżycu wylądował człowiek. Film skupia się na życiu Neila Armstronga w latach 1961-1969.

Pełny opis

„Pierwszy człowiek” to wstrząsająca, opowiedziana w pierwszej osobie historia na podstawie książki Jamesa R. Hansena. Zapis trudu, wyrzeczeń i poświęcenia, które wiązały się z jedną z najbardziej niebezpiecznych misji w historii ludzkości.

Ukryj opis

Przepraszamy, nie mamy nic do pokazania na ten dzień

Przepraszamy, nie mamy nic do pokazania na ten dzień

Pokaż wszystkie seanse
Najbliższe seanse na - wybierz seans poniżej:

Mkarta logo Uczniu, Studencie!
Z M!Kartą za bilet płacisz tylko 14,90 zł

Zamknij

Z M!Kartą uczniowie i studenci z ważną legitką płacą jedynie 14,90 zł!

  • Od poniedziałku do czwartku bilety za 14,90 zł przy dowolnej metodzie płatności
  • Z BLIKIEM posiadacze M!Karty kupują bilety online w tygodniu i przez cały weekend za 14,90 zł.
  • Zestaw Oscar (średni popcorn i napój) masz za 14,90 zł przez cały tydzień

Dodaj M!Kartę podczas kupowania biletów online.
M!Karta kosztuje 14,90 zł i jest to opłata jednorazowa na cały rok.

Zobacz wszystkie seanse
47

Głosów

8,06

Średnia ocena

Oceń film

play
Multimedia dla Pierwszy człowiek
Recenzja redakcji
Pierwszy człowiek [RECENZJA]

Dodany przez: Piotr Olczyk

Per aspera ad astra

Ogłuszający hałas. Blacha rozgrzana do czerwoności. Samolot doświadczalny z obłędną prędkością przebija się przez stratosferę i na kilka chwil zastyga między niebem a ziemią. Z kokpitu można dostrzec błękitną poświatę ziemskiej atmosfery, delikatnej i niemal niezauważalnej. Czerń kosmosu – tak intensywna, tak pociągająca, tak niebezpieczna – jest na wyciągnięcie ręki. Neil Armstrong ryzykownie, ale skutecznie sprowadza pojazd na ziemię. To tylko sam początek „Pierwszego człowieka”, a ja już mam spocone dłonie. Później mam też dreszcze, bo nikt dotąd nie pokazał na wielkim ekranie tak realistycznej podróży w komos – nawet Alfonso Cuarón w oscarowej „Grawitacji”. Damien Chazelle wykonał właśnie pierwszy mały krok w drodze po kolejnego Oscara i ogromny skok dla gatunku filmowej biografii.

Rozczulił mnie wstęp do filmu, czyli znajome czołówki wytwórni Universal i studia Dreamworks. Najpierw oglądamy kulę ziemską, potem chłopca siedzącego na Księżycu. To całkowity zbieg okoliczności, ale jakże stosowny. Księżyc był zawsze obecny w życiu Neila Armstronga. W pierwszej scenie mężczyzna wykonuje wspomniany lot doświadczalnym samolotem. Niczym Ikar wzbija się ku niebu, by potem runąć w dół. W odróżnieniu od bohatera mitu Armstrong ląduje szczęśliwie, ale czuje ogromny niedosyt. Za jego spokojnymi oczami kryje się obsesyjna żądza poznania – chęć nie tyle spełnienia marzeń, ale wykonania celu. Wszystko, by ukoić zbolałą duszę. Kolejne wydarzenia z jego życia, te rzadsze, szczęśliwe oraz te częstsze, bardziej lub mniej tragiczne, zawsze rozgrywały się pod czujnym wzrokiem milczącego ziemskiego satelity.

Obsadzenie Ryana Goslinga w roli Neila Armstronga było strzałem w dziesiątkę – facet jest mistrzem stonowanych kreacji outsiderów-marzycieli, którzy bujając w chmurach zaniedbują ziemskie sprawki. Cała reszta to drugi plan, ale za to jaki! Z każdego zakątka kadru spogląda na nas znajoma twarz. W Janet Armstrong, kobietę twardo stąpającą po ziemi, wciela się Claire Foy. Astronautów i pracowników NASA grają między innymi Kyle Chandler, Jason Clarke i Ciarán Hinds. Świetny jest Corey Stoll – jego Buzz Aldrin nie owija w bawełnę, tylko po swojemu wali prosto z mostu. Żadnych półśrodków.

Podobną filozofię wyznaje odpowiedzialny za zdjęcia Linus Sandgren, który całość zdecydował się nakręcić analogowo. Dzięki temu zabiegowi „Pierwszy człowiek” wygląda jak jakieś zapomniane dzieło poprzedniej epoki. Nie czuć tu chłodu formatu cyfrowego, a wszechobecne ziarno nadaje produkcji odpowiedniego charakteru. Zapomnijcie o patosie, efekciarstwie i szerokich planach. Kamera trzyma się blisko astronautów, ich klaustrofobicznych pojazdów i malutkich wizjerów, za którymi rozpościera się przerażająca, fascynująca czerń. Klimat dopełnia oszczędna ścieżka dźwiękowa Justina Hurwitza, dzięki której najważniejsze wydarzenie w dziejach zamienia się personalne, niemalże duchowe przeżycie.

„Pierwszy człowiek” jest kameralnym dramatem o skromnym człowieku, który po prostu nie umiał odpuścić. Otoczony grubą warstwą własnej atmosfery blokował wszechświat pełen innych ludzi, by poradzić sobie z osobistymi demonami. Nie sposób nie kibicować Neilowi Armstrongowi, nawet jeśli dobrze wiemy, jak cała historia się skończy. Przecież tutaj nie chodzi o to, czy się uda, tylko dlaczego ma się udać. Każdy z nas ma swój Księżyc, w którego wpatrujemy się tęsknymi oczami. I tylko od nas zależy, czy zrobimy ten najważniejszy krok.

Ocena: 9/10

O locie na księżyc ten lub tamten marzy
Piotr Olczyk

Komentarze

Dodaj swój komentarz do Pierwszy człowiek

Aby dodać komentarz, zaloguj się lub zarejestruj.

komentarze|0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.