Zamknij
Pewnego razu... w Hollywood
PREMIERA
Pewnego razu... w Hollywood
Premiera
16 sie 2019
Czas trwania
161 minut
Produkcja
USA, Wielka Brytania, 2019
Reżyseria
Quentin Tarantino
Obsada
Leonardo DiCaprio
Brad Pitt
Margot Robbie
Pełny opis
6,13

Średnia ocena

Pewnego razu... w Hollywood

Dramat Kryminał Od lat: 15 161 minut

„Pewnego razu... w Hollywood”, nowy film Quentina Tarantino, to wycieczka do Los Angeles 1969 roku, gdzie wszystko zaczyna się zmieniać. Gwiazda TV Rick Dalton (Leonardo DiCaprio) i jego wieloletni dubler/kaskader Cliff Booth (Brad Pitt) przyglądają się biznesowi, w którym spędzili lata, z trudem go rozpoznając.

Pełny opis

W dziewiątym filmie scenarzysty i reżysera Quentina Tarantino zobaczymy niezwykłą obsadę i wiele wątków, które składają się na hołd odchodzącej w przeszłość złotej ery Hollywood.

Ukryj opis

Przepraszamy, nie mamy nic do pokazania na ten dzień

Przepraszamy, nie mamy nic do pokazania na ten dzień

Pokaż wszystkie seanse
Najbliższe seanse na - wybierz seans poniżej:
Zobacz wszystkie seanse
257

Głosów

6,13

Średnia ocena

Oceń film

play
Multimedia dla Pewnego razu... w Hollywood
Recenzja redakcji
Piotr Olczyk
[RECENZJA] „Pewnego razu… w Hollywood”

Dodany przez: Piotr Olczyk

Bo fantazja jest od tego

„Pewnego razu… w Hollywood” jest baśnią, która czaruje klimatem, oczyszcza przemocą i wzrusza do łez. Jesteście gotowi? No to posłuchajcie.

Wehikuł czasu - to byłby cud! A gdzie zdarzają się cuda? W Hollywood, rzecz jasna. Quentin Tarantino, upojony miłością do X muzy fanatyk srebrnego ekranu, zabiera nas do swojego azylu - krainy lat dziecinnych, w której wszystko może się zdarzyć. Schyłek lat sześćdziesiątych w rozgrzanej słońcem Kalifornii to czas pełnych blichtru gwiazd kina, wiecznej młodości zaklętej na taśmie filmowej i niekończących się przejażdżek wzdłuż Sunset Boulevard. Los Angeles jest czyste, bezpieczne i roztańczone. Wschodzące gwiazdy, takie jak Roman Polański i jego młodziutka żona Sharon Tate, bawią się na imprezach, a hippisowskie komuny rozbijają się na ranczach pod miastem. I tylko kowbojów żal.

Widzicie, westerny są już passé. Teraz kręcą je głównie makaroniarze, zaś amerykańscy chłopcy o kwadratowych szczękach i okrągłych kapeluszach z lękiem patrzą w niepewną przyszłość. Rick Dalton, niegdysiejsza gwiazda serialu o bandytach i łowcach nagród, teraz rozmienia się na drobne grając pomniejsze rólki złoczyńców w popularnych serialach. Jego (stanowczo zbyt przystojny jak na kaskadera) dubler, szofer, pomoc domowa oraz najlepszy przyjaciel Cliff Booth pod maską wyluzowanego uśmiechu skrywa traumatyczne przeżycia wojenne i niejasne wspomnienia nieudanego małżeństwa. Panowie są nierozłączni i razem brną przez świat wypalonych marzeń. A wokół nich Hollywood, mieszkający tuż obok ten słynny polski reżyser z piękną żoną, a nieco dalej ulubione knajpki, plany filmowe i znajomi z pierwszych stron gazet. Czas wielkich zmian zamknięty w bańce najpiękniejszego, wyidealizowanego wspomnienia.

Widzicie, otóż fabuła „Pewnego razu… w Hollywood” jest rozkosznie nieskomplikowana i pretekstowa. Nie znajdziemy tu ani kryminalnych zawirowań rodem z „Pulp Fiction”, ani rozbudowanego studium charakterów z „Nienawistnej ósemki”. Dostajemy za to wgląd w umysł Quentina Tarantino, w jego wizję Fabryki Snów jako miejsca, które zaszczepiło w nim miłość do kina i którą to miłość reżyser pragnie teraz odwzajemnić. Zamiast fabularnych zawirowań woli prezentować widowni kolejne scenki rodzajowe i przyznaję, że choć ta leniwa atmosfera baśniowego Hollywood lat 60. czasem balansuje na granicy ziewu, to opór jest daremny. Trzeba dać się ponieść tej wizji, by „Pewnego razu… w Hollywood” należycie docenić. To nie jest to tylko „kolejny Tarantino” z zabawnymi dialogami, wybuchami ekstremalnej przemocy i poszatkowaną chronologią. To także niemalże filmowy esej snuty niespiesznie między odpaleniem kolejnego papierosa i łykiem whisky.

Epizodyczna struktura umożliwia gościnne występy filmowych tytanów, dzięki czemu Steve McQueen i Bruce Lee dostają swoje pięć minut i wykorzystują je w wyborny sposób. Ta opowieść stoi wybitnym aktorstwem i to zarówno w króciutkich scenkach, chociażby tych z Bruce’em Dernem, Kurtem Russelem i Luke’iem Perrym (w swojej ostatniej roli), jak i na pierwszym planie. Powiedzieć że Leonardo DiCaprio i Brad Pitt są świetni, to jak nie powiedzieć nic. Ten pierwszy kreuje postać niesamowicie złożoną, utalentowaną, acz ułomną, nieświadomą swoich możliwości. DiCaprio jest tak dobry, że Tarantino– na co dzień maniak kontroli – pozwolił mu na pewną dozę improwizacji. Z kolei Pitt ze stoickim spokojem prezentuje postać łagodnego twardziela o niejednoznacznej moralności, obserwującego świat zza ciemnych okularów, jakby bał się, że ktoś wyczyta zbyt wiele w jego oczach. Jego umięśnione ciało skrywa wiele blizn. Jego dusza jest jeszcze bardziej sponiewierana.

No i wreszcie jest Margot Robbie, której przypadło zadanie najtrudniejsze, bowiem jej postać istniała naprawdę i stała się symbolem schyłku złotej ery Fabryki Snów. Balansująca między pierwszym i drugim planem aktorka czuwa nad filmem niczym dobry duch. Idealnie odgrywa dziecięcy entuzjazm Sharon Tate, osoby kochającej wszystko i każdego, roztaczającej wokół siebie anielską atmosferę odurzającej afirmacji życia. „Pewnego razu…” jest hołdem dla Tate, której własna historia skończyła się stanowczo za szybko, zbyt gwałtownie, ale dzięki taśmie filmowej może istnieć w szczęśliwej wieczności pełnej życzliwości i piękna. Nigdy wcześniej nie nazwałbym filmu Quentina Tarantino „wzruszającym”, w przypadku jego dziewiątego dzieła to stwierdzenie jest bardziej niż zasadne.

„Pewnego razu… w Hollywood” nie aspiruje do miana „najlepszego Tarantino”, ale robi coś, czego nawet genialnym „Bękartom wojny” się nie udało – kreuje rzeczywisty świat, w którym granica między prawdą a fikcją jest niemalże niewidoczna, a prawda czasu swobodnie miesza się z prawdą ekranu. Ten strumień filmowej świadomości zatrzymano na najlepszej stopklatce i oprawiono w ramkę. To najbardziej osobisty film kontrowersyjnego reżysera, jego manifest, jego wizja i jego własna fantazja o Hollywood. Fantazja, w którą wierzę.

Ocena: 8/10

Z uśmiechem z kina wychodził
Piotr Olczyk

Komentarze

Dodaj swój komentarz do Pewnego razu... w Hollywood

Aby dodać komentarz, zaloguj się lub zarejestruj.

komentarze|0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Dorota

Dorota

19.08.2019, 09:39:36

widzę, że najwięcej do powiedzenia ma Pan Władysław, ale ja też dorzucę swoje ... film długi i nudny, właściwie nie wiadomo po co taki długi bo można było całą fabułę zamknąć w godzinnym seansie. każdy ma prawo wypowiedzieć swoje zdanie, więc Panie Władysławie kultury trochę, jeszcze mamy wolność słowa i każdy może wyrażać swoją opinię.

Władysław

Władysław

19.08.2019, 09:16:31

I tu masz rację p.Henryku .nigdy nie idź na film reżyseria Tarantino tylko wybieraj swoje ulubione np.Janosik czy Zorro to są filmy dla ciebie.co do mnie to nie pracuję w kinie a czekam na film .i doczekałem się choć trwało to blisko rok . super film i kupię sobie dvd.dalbym ci te Dwie dychy zwrotu że popełniłeś błąd ale nie wiem jak..proponuje więc ipij się z rozpaczy że taki błąd życiowy popełniłeś.pamiets jednak.i to uwaga na przyszłość.kino to nie żarty .kaprys na twoje zachcianki.to dla ludzi co wychowali się trochę lub więcej w otoczeniu kultury a nie uchowali ...

Henryk

Henryk

18.08.2019, 20:56:53

Nie wiem kim jest Władysław ale myslę że jest z obsługi kina i pisze takie głupoty.......właśnie wróciłem z seansu i jak uwielbiam twórczość Tarantino to to co zobaczyłem to totalne g.wno , dno i sto metrów mułu , szczerze odradzam ten film , Tarantino okradł mnie na dwie dychy ,następnym razem ja okradnę jego bo do kina na jego film już się nie wybiorę............Władeczku i się .........

Władysław

Władysław

18.08.2019, 14:14:19

Tomeczku.Czy zaorales już swoje pole.? Leci M jak miłość to pospiesz się do domku. Złóż prośbę do kierownictwa kina by ci oddali za bilet bo byłeś przybity i nie wiedziałeś co robisz .uzasadnij że ty myślałeś że to bajka bo tylko takie uwielbiasz.jak nie oddają ci kasy to idź dalej orac swoje pole

Władysław

Władysław

18.08.2019, 13:49:35

Tomeczku.nie sram jeszcze do gaci jak Ty .Niechorze więcej do kina bo po co masz zadmradzac lokal.przeciez ludzie chcą oglądać film w czystej atmosferze a nie wąchać twoich smrodów .zostań sobie na wsi i wezbplug do ręki bo dobrze ci to zrobi na mózg i na sraczke

tomasz

tomasz

17.08.2019, 20:38:31

Władysław Nie zesraj się w gacie!

Władysław

Władysław

17.08.2019, 18:28:26

P.Lukaszu kota zonk nie było w filmie.he he bo pan pomylił się i poszedł nie na ten film.dla pana o śwince Pigi będzie wkrótce.juz kończą realizację.i na poranek zapraszamy do MDK na 11 ta rano albo grupowe bilety z przedszkola kami będą

Władysław

Władysław

17.08.2019, 16:11:24

P Tomaszu Tragedia to nad Panem ciąży.dlaczrgo pan chodzi do kina na filmu dla ludzi inteligentnych a nie pokroju tego co pan.przeciez cały rok chłamu dla pana tak wiele.he no co nie tak

Łukasz

Łukasz

17.08.2019, 14:00:01

Jeden z najlepszych filmów. Dojrzały, przemyślany, Tarantino gra z widzem...

Tomasz

Tomasz

17.08.2019, 11:01:53

Najsłabszy film jaki ostatnio widziałem. Jakaś tragedia.

Łukasz

Łukasz

17.08.2019, 07:17:10

... i zaskoczył. Wszyscy myśleli, że będzie tak jak myśleli a tu zonk

Władysław

Władysław

16.08.2019, 23:25:25

Ja idę jeszcze raz na ten film a później kupię sobie dvd he he i kto mi zabroni.te gnioty co M jak miłość ogladaja codziennie.

Władysław

Władysław

16.08.2019, 22:27:51

P. marzeno.tomaszu .i ty lerysie czy jak tam cię zwą.po co Wy marnujcie pieniądze i czas.jest tyle innych filmów dla Was.np.Tarzan i zielona Bogini.Arsen Lipę czerwona rękawica poszedł do piekła s Wy na Tarantino.no sorry do której szkoły chodziliscie.czy czytaliście jedną książkę w tym roku.? Myślę że nie.alr kręcą dla Was o dwóch takich co ukradli księżyc.w wersji komediowej to będzie coś dla Was...he he

Władysław

Władysław

16.08.2019, 21:47:11

P.Alicjo i Julio przecież to nie dla Was film.po co czekaliście do końca.a w ogóle po co poszliście na ten film.czy popcorn chrupać czy z nudów coś może się wydarzyć po drodze...dla Was .filmy to nie dla Was a zwłaszcza gdy lata 60 te są pokazane.czy Wy nic nie czytacie i nie orientuje się się nic w tym temacie.sorry ale przecież dużo filmów dla Was cały rok było.wiec po co poszliście pytam na ten film

Władysław

Władysław

16.08.2019, 21:12:42

Nie piszcie bzdur.nie dorosliscie więc oglądacie tureckie seriale .a gnioty to ...więc czekajcie na następny film dla Was .zapewne Godzilla i Batman na desce serfingowej Was zadowoli he he a może Janosika nakręcony dla Was.,TO FILM dla ludzi z klasą

Władysław

Władysław

16.08.2019, 20:53:09

Czekałem rok .aż coś w kinie będzie i nareszcie.jesli oglądacie M jak miłość to nie idźcie na ten film.to dla ludzi inteligentnych.he he.dla mnie to był relaks Super

Alicja

Alicja

16.08.2019, 13:27:30

Niesłychanie wysokiej klasy gniot. Szkoda, bo pomysł dobry, gorzej z realizacją.

Julia

Julia

16.08.2019, 13:26:53

Specjalnie zalogowałam się żeby skomentować... Po dwóch godzinach czekania na jakąkolwiek puentę straciłam nadzieję. Zlepek przypadkowych scen i urywków historii.

Kamil

Kamil

16.08.2019, 00:28:19

Bardzo słaby, długi i nudny film w zasadzie o niczym... Naprawdę nie warto.

Marzena

Marzena

15.08.2019, 14:21:42

Nie lubię krytykować ,ale ten film to porażka! Nigdy więcej....

tomasz

tomasz

15.08.2019, 00:01:32

Sory Tarantino ! Ale niestety wielkie g...o i tyle. Szkoda czasu i kasy

Lerys

Lerys

14.08.2019, 23:59:43

Dno.maskra.stracony czas.

Piotr

Piotr

09.08.2019, 22:35:17

Raczej nie będzie maratonu z Pewnego razu... ?

Piotr

Piotr

04.06.2019, 19:52:01

Jeżeli opis jest urwany żeby zaciekawić to........................................