Zamknij
Obraz pożądania
Obraz pożądania
Premiera
30 paź 2020
Czas trwania
99 minut
Reżyseria
Giuseppe Capotondi
Pełny opis
7,79

Średnia ocena

Obraz pożądania

Thriller Od lat: 15 99 minut

Ekscentryczny milioner Cassidy (Mick Jagger) niespodziewanie zaprasza do swojej posiadłości nad jeziorem Como krytyka sztuki Jamesa Figuerasa (Claes Bang). Ma wobec niego pewien plan.

Pełny opis

James pojawia się z piękną i tajemniczą Berenice (Elizabeth Debicki). Oboje przeżywają właśnie namiętny romans i wspólny wyjazd jest dla nich świetną okazją do bliższego poznania się. Podczas obiadu Cassidy składa Jamesowi propozycję nie do odrzucenia. Chce, by ukradł dla niego wyjątkowy obraz, którego obsesyjnie pragnie, obiecując mu w zamian sławę i karierę. James przyjmuje zlecenie nie wiedząc, że wpada w niebezpieczną pułapkę chciwości, ambicji i kłamstw, pociągając za sobą niczego nieświadomą Berenice. Oboje odkryją prawdę, której nigdy nie chcieliby znać.

Ukryj opis

Przepraszamy, nie mamy nic do pokazania na ten dzień

Przepraszamy, nie mamy nic do pokazania na ten dzień

Pokaż wszystkie seanse
19

Głosów

7,79

Średnia ocena

Oceń film

Multimedia dla Obraz pożądania
Recenzja redakcji
Piotr Olczyk
[RECENZJA] „Obraz pożądania”

Dodany przez: Piotr Olczyk

Thriller o krytyce sztuki

Po tym filmie niejednego krytyka może coś solidnie zapiec. Gdy Mick Jagger z demonicznym uśmieszkiem składa propozycję nie do odrzucenia, to wiedz że coś się dzieje.

Herezja oranżu palonego” Charlesa Willeforda to powieść nasączona dyskursem, w której całe strony poświęcone są długim monologom o związku artysty z krytykiem. „Obraz pożądania” nie unika rozmów, ale skraca je do niezbędnego minimum i przekłada całość na czytelny język filmowego thrillera. Historia jest prosta, a punkt wyjścia mocno prowokacyjny. Trudno utrzymać się w ryzach podczas pisania recenzji filmu, który wprost mówi swojej publiczności, że krytyka to w głównej mierze zaspokajanie ego krytykującego. Wiadomo, można się obrazić, ale byłoby to zachowanie dziecinne, niepotrzebne. Ale można też „Obraz pożądania” pochwalić, bo od dawna nie widziałem filmu, który tak celnie opowiadałby o bolesnej symbiozie sztuki z opinią. „The Square” było mocno groteskowe, „Velvet Buzzsaw” to pełnoprawna czarna komedia. Na takim tle „Obraz pożądania”, film dość przyziemny, prezentuje się zwyczajnie… ale jest to bardzo dobra zwyczajność.

Zubożały i lubiący nadużywać krytyk James Figueras przeżywa właśnie bardzo gwałtowny i namiętny romans z piękną Berenice, gdy znany marszand James Cassidy zaprasza ich do swojej letniej rezydencji i stawia przed faktem dokonanym: James ma zdobyć obraz Jerome’a Debneya, malarza kultowego i znanego z powściągliwości. To szantaż najwyższej próby, bowiem Cassidy dobrze wie, że James jest krytykiem-oszustem dbającym tylko o swój interes. Już na wstępie informuje go, że porażka nie wchodzi w grę. Krytyk idzie więc na spotkanie ze skrytym artystą, który ani myśli dzielić się swoimi dziełami. „Obraz pożądania” zamienia się zaś w wyśmienity teatr kilku aktorów.

Najmilszym zaskoczeniem tej produkcji jest fakt, że rola Micka Jaggera nie jest tylko wabikiem na widzów chcących sprawdzić, jak wokalista The Rolling Stones radzi sobie przed kamerą. Po pierwsze muzyk świetnie wypada w filmach od lat, a po drugie jego słynny szelmowski uśmiech to tylko dodatek do naprawdę solidnego aktorstwa. Cassidy kusi i obiecuje złote góry, nie da się go niczym zaskoczyć, a widz nigdy do końca nie wie, jakie pobudki kierują tym wszechwiedzącym milionerem. Wielkiego artystę roztaczającego wokół siebie powiew przeszłości zagrał Donald Sutherland. Jego Jerome Debney to taki „ostatni artysta”, przedstawiciel wymarłego rodu wielkich malarzy tego świata. Rozumiemy jego cynizm, kiwamy głową na ekscentryczne pomysły, z uznaniem cmokamy na widok dzieł. Jednym zdaniem, zachowujemy się zupełnie inaczej, niż James. Grający go Claes Bang obdarza swoją postać z jednej strony czarującą, a z drugiej odpychającą osobowością. Sami nie wiemy, czy wierzyć temu mistrzowi słowa, który podczas wykładów najpierw wyprowadza w pole nieświadomą publiczność, a potem pobłażliwie tłumaczy jej niuanse swojego fortelu. James uwielbia traktować wszystkich protekcjonalnie, a najbardziej dostaje się Berenice. Z kolei ta postać jest tajemniczą kobietą promieniującą baśniową aurą. Wcielająca się w nią Elizabeth Debicki emanuje czymś anielskim, tym bardziej żal jest nam jej skalanego porażką życia. To inspirujące, że Debney gardzi wielbiącym go krytykiem, a zachwyca się niewinną, szczerą pasją Berenice. Ona jedna nie podlizuje się, tylko płynie z nurtem wzburzonej rzeki swojego losu.

„Obraz pożądania” prowokuje tezą i zachwyca aktorstwem. Fabularnie to dość konwencjonalny thriller, którego puentę można dość szybko przewidzieć. Na szczęście całość jest mocno satysfakcjonująca i w żadnym wypadku nie zagmatwana. Wiedza krytyka filmowego do zrozumienia seansu jest niepotrzebna. Ba, sam niżej podpisany krytyk poczuł się przez to dzieło mocno zbesztany. Nikt nie lubi, gdy wytyka mu się uprawianie sztuki dla sztuki.

Ocena: 7/10

Śmiertelnie poważnie krytyki filmowej nie traktuje
Piotr Olczyk

Komentarze

Dodaj swój komentarz do Obraz pożądania

Aby dodać komentarz, zaloguj się lub zarejestruj.

komentarze|0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.