Zamknij
Halloween
Halloween
Premiera
26 paź 2018
Czas trwania
106 minut
Produkcja
USA, 2018
Reżyseria
David Gordon Green
Obsada
Jamie Lee Curtis
Judy Greer
Andi Matichak
Will Patton
Pełny opis
7,9

Średnia ocena

Halloween

Horror Od lat: 15 106 minut

Jamie Lee Curtis powraca w ikonicznej roli Laurie Strode, by w ostatecznej rozgrywce stawić czoła Michaelowi Myersowi, zamaskowanej postaci, która prześladuje ją od kiedy udało jej się uciec z morderczej zabawy halloweenowej cztery dekady temu.

Pełny opis

Producentem wykonawczym filmu jest legendarny mistrz horroru John Carpenter. Za produkcję odpowiada Jason Blum, z którego wytwórni wyszły takie przeboje kina grozy, jak choćby „Uciekaj!”, „Split”, „Noc oczyszczenia” czy „Paranormal Activity”.

Ukryj opis

Przepraszamy, nie mamy nic do pokazania na ten dzień

Przepraszamy, nie mamy nic do pokazania na ten dzień

Pokaż wszystkie seanse
188

Głosów

7,9

Średnia ocena

Oceń film

play
Multimedia dla Halloween
Recenzja redakcji
Piotr Olczyk
Halloween [RECENZJA]

Dodany przez: Piotr Olczyk

Czterdzieści lat minęło

Staromodna, pełnokrwista i zabójczo skuteczna kontynuacja. John Carpenter może być dumny – najnowsza część kultowej serii „Halloween” trafia prosto w serce wszystkich fanów kina grozy.

Cofnijmy się na chwilę do samego początku. Jest rok 1978. Młody John Carpenter prezentuje swój horror „Halloween”, w którym morderca poluje na wyuzdane nastolatki. Strój mechanika, kuchenny nóż, przerażająca maska – Michael Myers dźgnął skostniałe kino grozy w czuły punkt. Sukces jednego z pierwszych slasherów pociągnął za sobą rzeszę naśladowców. Na ekranie pojawili się chociażby machający maczetą Jason Voorhees siejący popłoch wśród obozowiczów z „Piątku trzynastego” (1980) czy złotousty Freddy Krueger mordujący swoje ofiary we śnie podczas „Koszmaru z ulicy Wiązów” (1984). Sam Michael powracał na ekrany wielokrotnie, aczkolwiek jego późniejsze wyczyny nie zostały ciepło przyjęte ani przez widzów, ani krytyków. Finalnie zniknął z ekranu i nic nie wskazywałoby na to, że ponownie zacznie straszyć publiczność. Aż tu nagle, czterdzieści lat później, za Myearsa wzięli się… komicy.

Głównymi autorami najnowszej części „Halloween” są chyba najmniej oczywiści kolesie. Reżyser David Gordon Green ma na koncie świetne komedie „Boski chillout” (2008) i „Wasza wysokość” (2011). Współscenarzysta Danny McBride błyszczał na pierwszym i drugim planie „Jaj w tropikach” (2008) czy „To już jest koniec” (2013). Tak się jednak składa, że ci zabawni faceci są także całkowicie zakochani w arcydziele Johna Carpentera. Ignorując późniejsze sequele i rebooty zaproponowali bezpośrednią kontynuację pierwszej części. Zapomnijcie więc o elementach nadprzyrodzonych i rozbudowanym drzewie genealogicznym. Fabuła jest prosta - czterdzieści lat po krwawych wydarzeniach w Haddonfield Michael Myers powraca. I to dosłownie – w  roli mordercy ponownie wystąpił Nick Castle powtarzając rolę z 1978 roku. Mimo wieku morderca nie stracił nic ze swojej zabójczej skuteczności. „Beaz przesady, przecież zabił tylko pięć osób”, mówi pewny siebie nastolatek. Uważaj, dzieciaku, bo przez kolejne dekady Michael nabrał apetytu.

Powraca także Laurie Strode, czyli Jamie Lee Curtis w kreacji pełnej niuansów. Znerwicowana, zamknięta w swojej twierdzy na odludziu wiecznie wypatruje zagrożenia. Nie umie porozumieć się z córką i wnuczką. Zraziła do siebie rodzinę, dnie spędza na dziurawieniu ołowiem manekinów i śledzeniu informacji o Michaelu. To tragiczne, a jednocześnie piękne, że powrót znienawidzonego mordercy pomaga jej w pokonaniu demonów przeszłości. Laurie chwyta za broń gotowa za wszelką cenę chronić swoją rodzinę. Mocna, świetna rola kojarząca się chociażby z tym, co Linda Hamilton zaproponowała w drugim „Terminatorze”. Od zahukanej, wrażliwej dziewczynki do kopiącej tyłki totalnej twardzielki. Reszta obsady nie pozostaje w tyle i – kto by pomyślał, przecież to slasher! – poszczególne postacie naprawdę dają się lubić. Aż szkoda, gdy kolejni nieszczęśnicy giną z rąk Michaela.

Scenariusz nie zaskoczy weteranów kina grozy, choć zdarzają się tutaj fabularne zawijasy. Jest też kilka niespodzianek – film nie jest przesadnie brutalny, ale gdy już dochodzi do przelewu krwi, to zostajemy uradzeni rozkosznie obrzydliwymi makabrycznymi szczegółami. Z kolei największych fanów „jedynki” uradują nawiązania odnoszące się bezpośrednio do filmu z 1978. By nie zdradzać za wiele powiem tylko tyle, że Michael i Laurie czasami… zamieniają się miejscami. Świetnie poprowadzony jest finał, w którym Jamie Lee Curtis jeszcze raz udowadnia, że jest ostateczną final girl.

Nowe „Halloween” nie idzie na noże ze swoim dziedzictwem. Znów mamy Haddonfield, znów całość dzieje się głównie podczas nocy pełnej cukierków i psikusów. Ale zamiast cynicznej powtórki z rozrywki dostaliśmy przemyślany, miejscami zaskakujący sequel, który idealnie dopełnia stareńki pierwowzór. Mimo tej samej muzyki, podobnych kadrów i charakterystycznych długich ujęć nie ma wrażenia obcowania z produktem nastawionym tylko na wywołanie taniego sentymentu. Lepiej więc idźcie jak najprędzej „na Michaela” do kina, bo inaczej Michael przyjdzie do was. A uwierzcie mi, że facet ma to we krwi.

Ocena: 8/10

Motyw przewodni serii nucił
Piotr Olczyk

Komentarze

Dodaj swój komentarz do Halloween

Aby dodać komentarz, zaloguj się lub zarejestruj.

komentarze|0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.