Zamknij
Zupa nic
SUPERHIT
Zupa nic
Premiera
27 sie 2021
Czas trwania
94 minuty
Produkcja
Polska, 2021
Reżyseria
Kinga Dębska
Obsada
Adam Woronowicz
Kinga Preis
Ewa Wiśniewska
Katarzyna Kwiatkowska
Pełny opis
7,31

Średnia ocena

Zupa nic

Komedia Od lat: 12 94 minuty

Marta jest romantyczką i szkolną ofiarą losu. Dzieli pokój z siostrą Kasią i babcią (Ewa Wiśniewska), która zamiast bajek opowiada wnuczkom powstańcze historie. W pokoju za ścianą swe małżeńskie życie toczą rodzice, Tadek (Adam Woronowicz) i Elżbieta (Kinga Preis). On jest stale upokarzanym przez system inteligentem, który po pracy pędzi bimber i po cichu zazdrości opływającemu w dobrobyt szwagrowi (Rafał Rutkowski). Ona jest przewodniczącą zakładowej Solidarności z potrzebą wolności i marzeniem, żeby w końcu wyrwać się z Polski. Prawdziwe emocje dla całej rodziny zaczną się jednak wtedy, gdy pod blokiem stanie wymarzony pomarańczowy maluch. Ela i Tadek odkryją powołanie do handlu oraz zagranicznych wojaży, a dorastająca Marta po raz pierwszy w życiu naprawdę się zakocha.

Pełny opis

Marta jest romantyczką i szkolną ofiarą losu. Dzieli pokój z siostrą Kasią i babcią (Ewa Wiśniewska), która zamiast bajek opowiada wnuczkom powstańcze historie. W pokoju za ścianą swe małżeńskie życie toczą rodzice, Tadek (Adam Woronowicz) i Elżbieta (Kinga Preis). On jest stale upokarzanym przez system inteligentem, który po pracy pędzi bimber i po cichu zazdrości opływającemu w dobrobyt szwagrowi (Rafał Rutkowski). Ona jest przewodniczącą zakładowej Solidarności z potrzebą wolności i marzeniem, żeby w końcu wyrwać się z Polski. Prawdziwe emocje dla całej rodziny zaczną się jednak wtedy, gdy pod blokiem stanie wymarzony pomarańczowy maluch. Ela i Tadek odkryją powołanie do handlu oraz zagranicznych wojaży, a dorastająca Marta po raz pierwszy w życiu naprawdę się zakocha.

Ukryj opis

Przepraszamy, nie mamy nic do pokazania na ten dzień

Przepraszamy, nie mamy nic do pokazania na ten dzień

Pokaż wszystkie seanse
190

Głosów

7,31

Średnia ocena

Oceń film

Multimedia dla Zupa nic
Recenzja redakcji
[RECENZJA] „Zupa nic”

Dodany przez:

Parada wspomnień

Rodzime kino rozliczające się z PRL-em ma najczęściej słodko-gorzki smak, w którym dominuje goryczka. Owszem, uśmiechamy się do tych wspaniałych czasów młodości, ale pod warstwą lukru nierzadko kryje się zakalec. Inaczej jest w prequelu hitu „Moje córki krowy”, czyli filmie „Zupa nic”, najnowszym dziele Kingi Dębskiej. Tutaj zakalca nie ma, zaś jaskrawa peerelowska rzeczywistość mieni się ciepłymi barwami otulającymi nawet najsmutniejsze wspomnienia warstwą kojącej waty cukrowej. Miło ogląda się polski film, który dla odmiany nie rozlicza się z trudami przeszłości, tylko nostalgicznie wraca do bezpiecznych lat dziecinnych. To kino o wiele lżejsze, niż poprzednia część. Tam dramat miał elementy komedii. Tutaj komedia doskonale radzi sobie bez dramatu.

„Moje córki krowy” rozgrywały się we współczesności, w której dwie siostry w średnim wieku radziły sobie z żałobą po śmierci matki oraz z postępującą chorobą ojca. W „Zupie nic” przenosimy się kilkadziesiąt lat w przeszłość. Marta i Kasia chodzą do podstawówki, a ich codziennością są prace domowe, włóczenie się po szkole, zawody miłosne i wygibasy na trzepaku. Dziewczynki mieszkają w jednym pokoju razem z babcią – trochę surową i stanowczo zbyt często wspominającą czasy powstańcze. A w pokoju obok rodzice, często skłóceni i drący koty o niemal wszystko. Ojciec Tadek to niespełniony inteligent, który lubi zapijać życiowe niepowodzenia i marzy o dostatku. Matka Ela pracuje w szpitalu i potajemnie wspiera Solidarność. Odbija się na jej stosunkach z bratem, partyjniakiem i oportunistą, który w PRL zbił fortunę i mieszka „po amerykańsku”. W tle problemy w pracy, brutalne potyczki z ZOMO i groza zgubionych kartek przed świętami. Brzmi poważnie, prawda?

Otóż nie. Kinga Dębska nie wpada w pułapkę użalania się nad przeszłością i nawet najgorsze momenty z życia filmowej rodziny rozładowuje humorem. Bo przecież to rodzina jest najważniejsza, a nie czasy, w której przyszło tej rodzinie żyć. Najczęściej pamiętamy to, co było dobre, a złe rzeczy spychamy gdzieś w odmęty podświadomości. Z pewnością będą ludzie, którzy „Zupę nic” oskarżą o zbyt luźne podejście do PRL, ale dla mnie ten seans był nostalgiczną i naprawdę zabawną wyprawą w przeszłość. Nowy film Dębskiej to parada wspomnień w czystej postaci. Od przesiadywania na klatce schodowej i wycieczek do Horteksu na ekskluzywne lody, przez paluszki w szklance podczas prywatek, po marzenia o Fiacie 126P i wakacjach za granicą. Przeszłość była, jaka była, ale nie znaczy to, że mamy się przez nią wiecznie umartwiać.

Zupa nic to słodki relikt przeszłości i jednocześnie idealny opis filmu o tym samym tytule. „Zupa nic” wzięta w cudzysłów to PRL oglądany przez różowe okulary, w którym wszystkie niepowodzenia strząsa się z ramienia i próbuje się dalej. Mówiąc krótko i banalnie, ale szczerze – warto spróbować tego kinowego dania.

Zupy nic nigdy nie skosztował
Piotr Olczyk

Newsy do Zupa nic
Komentarze

Dodaj swój komentarz do Zupa nic

Aby dodać komentarz, zaloguj się lub zarejestruj.

komentarze|0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Marcin

Marcin

19.09.2021, 15:02:44

Niestety zupa = [email protected]/nuda

Aleksander

Aleksander

10.09.2021, 09:25:57

Lekka, pozytywna komedia pokazująca perypetie ludzi żyjących w czasach PRL przez pryzmat relacji rodzinnych. Łza się w oku nie zakręci, bynajmniej, ale parę razy uśmiechnąć się można szczerze.