Zamknij
Wojna z dziadkiem
PREMIERA
Wojna z dziadkiem
Premiera
23 lip 2021
Czas trwania
98 minut
Produkcja
USA, 2020
Reżyseria
Tim Hill
Obsada
Robert De Niro
Christopher Walken
Uma Thurman
Jane Seymour
Pełny opis
8,03

Średnia ocena

Wojna z dziadkiem

Familijny Komedia Od lat: 6 98 minut

Peter jest w siódmym niebie, kiedy dowiaduje się, że jego ukochany dziadek Ed (Robert De Niro) zamieszka razem z nim w domu. Radość chłopca nie trwa długo, bo okazuje się, że starszy pan zajmie jego pokój, a on sam będzie musiał przenieść się na poddasze. Peter bardzo kocha dziadka, ale jeszcze bardziej pragnie odzyskać swój kącik. Nie mając wyboru, wypowiada seniorowi wojnę! Z pomocą przyjaciół wymyśla coraz bardziej przewrotne, podstępne i totalnie zwariowane pomysły, aby osiągnąć swój cel. Jednak dziadek okazuje się godnym przeciwnikiem.

Pełny opis

Zamiast poddać się, próbuje wyrównać rachunki, w czym pomagają mu stary druh Jerry (Christopher Walken) oraz gotowa na wszystko Diane (Jane Seymour). Kiedyś Ed i wnuczek byli świetnymi kumplami, dziś wstąpili na wojenna ścieżkę. Kto okaże się zwycięzcą w tym zaciętym starciu pokoleń?

Ukryj opis

Przepraszamy, nie mamy nic do pokazania na ten dzień

Przepraszamy, nie mamy nic do pokazania na ten dzień

Pokaż wszystkie seanse
Najbliższe seanse na - wybierz seans poniżej:
Zobacz wszystkie seanse
78

Głosów

8,03

Średnia ocena

Oceń film

Multimedia dla Wojna z dziadkiem
Recenzja redakcji
Piotr Olczyk
[RECENZJA] „Wojna z dziadkiem”

Dodany przez: Piotr Olczyk

Wojna domowa od wielu wieków trwa

Ostra wojenka w familijnym sosie? Sprawdźcie naszą recenzję komedii „Wojna z dziadkiem”.

Jedno jest pewne – ten film nie odkrywa Ameryki i nie prezentuje nam czegoś, czego wcześniej nie widzielibyśmy w podobnych dziełach traktujących o międzypokoleniowym konflikcie. Ale „Wojna z dziadkiem” posiada tajną broń, która jest jednocześnie największym atutem omawianej produkcji. To broń masowego rażenia, która wywoła spustoszenie w kinomańskiej głowie. Chodzi rzecz jasna o… ponownie spotkanie na planie filmowym Roberta De Niro i Christophera Walkena. Czy „Wojna z dziadkiem” to zakamuflowana kontynuacja „Łowcy jeleni”?

Ok, odkładam żarty na bok, ale fakt – aktorstwo to największa siła „Wojny z dziadkiem”. A może nawet nie tyle aktorstwo, ile chemia między postaciami. Ekipę seniorów reprezentują tutaj wspomniani De Niro i Walken, ale swoje kroki dziarsko stawiają także Cheech Marin i Jane Seymour. Ten pierwszy to legendarny komik, który często pojawiał się u Roberta Rodrigueza, zaś serialowej Dr Queen nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Dość rzec, że starsi państwo czują się w tej lekkiej komedii idealnie i mogę tylko sobie wyobrażać, ile zabawy mieli na planie. Seymour jako głos rozsądku zza kasy w elektromarkecie, Marin jako podstarzały podrywacz, Walken w roli emerytowanego dzieciaka kochającego nowinki technologiczne i wreszcie De Niro jako De Niro, zmęczona życiem ikona marudząca na każdego i na wszystko. Dobrze się patrzy na tę bandę, a po seansie wezbrała we mnie nadzieja, że doczekamy się kiedyś sequela, w której senior party na przykład jedzie gdzieś na wakacje i wpada tam w wielkie tarapaty. Tak, wiem, „znane, było”, ale mimo wszystko: oglądałbym.

„Wojna z dziadkiem” fabularnie nie zaskoczy raczej nikogo prócz najmłodszych widzów, ale za to wszystkim da wiele, wiele radości. Żarty są znajome i delikatnie lawirują na granicy dobrego smaku. Moim ulubionym gagiem zdecydowanie jest przerażająco zabawny moment na... pogrzebie. Niczego nie zdradzę, ale jest ostro. Dziadek i wnuczek toczą niemalże śmiertelne boje o to, kto ma prawo do mieszkania w wygodnym pokoju, a kto wyląduje na obskurnym strychu. Starcia są coraz bardziej wymyślne, a na horyzoncie dość szybko majaczy pacyfistyczny morał. Pozytywnie zadziwia to, z jakim pietyzmem twórcy podeszli do zasad tytułowej wojny. Mamy tu dwie strony, które oficjalnie rozpoczynają konflikt, podpisują deklaracje czy działają poprzez mediatora. Dzieciaki będą śmiać się z rozkręconych foteli i spadających portek, a dorośli nie raz struchleją myśląc o finansowych konsekwencjach domowego chaosu. Kinomanów ucieszą delikatne nawiązania do „Ojca chrzestnego” czy chociażby „Kill Billa”. Nie powinno to nikogo dziwić, bo filmową mamuśkę gra tutaj Uma Thurman.

„Wojna z dziadkiem” to idealny film na niezobowiązujący familijny wypad do kina. Żarty nie są przesadzone, przemoc jest slapstickowa, a po seansie od razu chce się iść uściskać jakiegoś seniora. Starszaki górą!

Z dziadkiem czasem też darł koty
Piotr Olczyk

Komentarze

Dodaj swój komentarz do Wojna z dziadkiem

Aby dodać komentarz, zaloguj się lub zarejestruj.

komentarze|0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.