Zamknij
West Side Story
West Side Story
Premiera
10 gru 2021
Czas trwania
156 minut
Produkcja
USA, 2020
Reżyseria
Steven Spielberg
Obsada
Ansel Elgort
Rachel Zegler
Rita Moreno
Brian d'Arcy James
Pełny opis
7,03

Średnia ocena

West Side Story

Musical Od lat: 13 156 minut

Pełny opis

Ukryj opis

Przepraszamy, nie mamy nic do pokazania na ten dzień

Przepraszamy, nie mamy nic do pokazania na ten dzień

Pokaż wszystkie seanse
70

Głosów

7,03

Średnia ocena

Oceń film

Multimedia dla West Side Story
Recenzja redakcji
Piotr Olczyk
[RECENZJA] „WEST SIDE STORY”

Dodany przez: Piotr Olczyk

Klasyka na nowo

Zacznę prosto z mostu – nie przepadam za musicalami, mówiąc delikatnie. Czy to bajka Disneya, czy klasyczne hollywoodzkie dzieło, to irytuje mnie niezmiernie, gdy bohaterowie odpuszczają sobie swoje filmowe sprawy, by zaśpiewać piosenkę. Albo, o zgrozo, synchronicznie zatańczyć. Bawią mnie dekonstrukcyjne twory, takie jak słodko-gorzkie i nieznośnie życiowe „La La Land” czy rozbrykany, niegrzeczny, cudowny „Rocky Horror Picture Show”. Nie potrafię też ukryć podziwu dla oryginalnego „West Side Story” z 1961. Pal licho tych dziesięć Oscarów, sam film jest po prostu świetny. Aktualny, szczery aż do bólu i wprowadzający gatunek na wyższy poziom.

Sześćdziesiąt lat po premierze do kin trafia nowa wersja klasycznego dzieła. Nie powstała z cynicznych pobudek. Oczywiście włodarze z Hollywood już liczą pieniądze, ale źródło pomysłu leży w sentymentalnej naturze Stevena Spielberga. Kultowy reżyser ciepło wspomina stareńkie „West Side Story”, pierwszą dawkę muzyki popularnej, która zawitała do jego rodzinnego domu. Spielberg zadedykował film swojemu niedawno zmarłemu ojcu i przez całą długą projekcję czuć, że włożył w swoje najnowsze dzieło bardzo dużo serca.

Nie powiem, nie od razu udało mi się z nowym „West Side Story” zestroić. Steven Spielberg wraz ze swoim oddanym operatorem Januszem Kamińskim przepięknie fotografują Nowy Jork, którego od dawna nie ma. Całe dzielnice przeznaczone do rozbiórki i eleganckie rewiry rozkwitające w miejscu slumsów. Panorama miasta rodem ze starej pocztówki, jedynego świadectwa tamtych dni. Dwie grupy młodych zawadiaków, Amerykanie i Portorykańczycy („to także Amerykanie”, ktoś zauważa przytomnie), skaczą sobie do gardeł. Coraz ostrzejszą wymianę zdań przerywa pojawienie się funkcjonariuszy. Niebezpieczny, szorstki, ale i fascynujący świat. I wtedy ktoś zaczyna śpiewać.

Przewróciłem oczami, westchnąłem pod nosem. Oczywiście wiedziałem, że śpiewać będą. To musical, na miłość boską. Ale jakaś część mnie chciała obejrzeć tę historię opowiedzianą w tradycyjny sposób. Wierciłem się i trochę męczyłem, aż w końcu nadszedł moment, w którym pojawiły się ciary. Dawno, dawno temu brałem udział w przedstawieniu teatralnym, którego częścią było odśpiewanie szlagieru „America”. I gdy teraz, po latach, siedziałem w sali kinowej, a na ekranie wybrzmiała „America” w nowej wersji, i pojawiły się te wspomniane ciary, to zostałem kupiony. Przepiękna choreografia, młodzieńcza energia, magia kina. Skoro we mnie wywołało to tak silne emocje, to jak bardzo zachwyceni będą fani musicali oraz samego „West Side Story”? Spielberg zrobił coś niesamowitego – odświeżył klasyczne dzieło, nie odbierając niczego oryginałowi . Natchnął całość swoją pasją i niepodrabianym, magicznym filmowym klimatem.

Historia nie uległa zmianie, to wciąż „Romeo i Julia” w betonowej nowojorskiej scenerii. I wciąż postacie na drugim planie są ciekawsze od naszych młodych zakochanych gołąbeczków. Nie zrozumcie mnie źle, to nie jest tak, że Tony i Maria są nudni. Po prostu ich miłość to bardziej robienie maślanych oczek, niż głęboka więź. Trudno winić aktorów, bo Ansel Elgort i debiutująca na kinowym ekranie Rachel Zelger robią, co mogą. Po prostu materiał źródłowy oparto na naiwnej szczenięcej miłości kochanków z Werony. Mnie zawsze perypetie Romea i Julii bardziej irytowały niż intrygowały.

O wiele bardziej fascynujące jest obserwowanie Riffa i Bernando. To wciąż dzieciaki, ale bardzo niebezpieczne dzieciaki, bo szefujące młodocianym gangom. Rywalizacja Jetsów i Sharków jest tragicznym konfliktem dwóch wykluczonych ze społeczeństwa ekip. Chłopaki są reliktami dawnych zasad, a ich domem są slumsy. Reszta miasta czeka na wymarcie tych dinozaurów. Wykończą się sami, a potem nic, tylko zaorać ich rejon i postawić tam nowe budynki. W tej kwestii wersja Spielberga całkowicie dominuje nad oryginałem z lat 60. Pstrokate kolory, oszczędniejsza scenografia i teatralna przesada nieco się zestarzały. „West Side Story” z roku 2021 stawia na szorstki realizm i rozmach.

Piosenki wciąż cieszą ucho, wciąż miejscami można się uśmiechnąć, a całość prowadzi do tego samego wyciskającego łzy finału. Steven Spielberg nie wymyśla musicalu na nowo, ale zasila klasyczną opowieść typową dla swoich najlepszych dzieł energią godną młodzieniaszka. Siedemdziesięcioczteroletni reżyser może mieć powody do zadowolenia. Znowu udało mu się porwać widownię do tańca. Dżizas, oficerze Krupke, ruszże się na parkiet!

Nie umie pstrykać palcami
Piotr Olczyk

Komentarze

Dodaj swój komentarz do West Side Story

Aby dodać komentarz, zaloguj się lub zarejestruj.

komentarze|0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Sebastian

Sebastian

13.12.2021, 08:18:53

Nie byłem zachwycony tym filmem, daleko im do oryginału z przed 60 lat. Typowy muzykalny film, początek zapowiada się nawet ciekawie, ale czym dalej tym bardziej robi się nudno. Również nie podoba mnie się pewne slogany w tym filmie, takie jak. "głupi polaczek" "polak jest głupi" itp. Zastanawiam się skąd bierze się u pana reżysera tyle nienawiści do Polski. co można zauważyć również jego w innych obrazach.