Zamknij
Batman v Superman: Świt sprawiedliwości
Premiera
1 kwi 2016
Czas trwania
151 minut
Produkcja
USA, 2016
Reżyseria
Zack Snyder
Obsada
Henry Cavill
Ben Affleck
Amy Adams
Laurence Fishburne
Diane Lane
Gal Gadot
Jesse Eisenberg
Jeremy Irons
Pełny opis
7,79

Średnia ocena

Batman v Superman: Świt sprawiedliwości

Akcja Science-Fiction Od lat: 12 151 minut

W obawie przed poczynaniami nieposkromionego superbohatera o boskich rysach i zdolnościach, najznamienitszy obywatel Gotham City, a zarazem zaciekły strażnik porządku, staje do walki z otaczanym czcią współczesnym wybawcą Metropolis, podczas gdy świa...

Pełny opis

W obawie przed poczynaniami nieposkromionego superbohatera o boskich rysach i zdolnościach, najznamienitszy obywatel Gotham City, a zarazem zaciekły strażnik porządku, staje do walki z otaczanym czcią współczesnym wybawcą Metropolis, podczas gdy świat usiłuje ustalić, jakiego bohatera naprawdę potrzebuje.

Wobec konfliktu, który rozgorzał między Batmanem i Supermanem, na horyzoncie szybko pojawia się nowy wróg, stawiając ludzkość w obliczu śmiertelnego niebezpieczeństwa, z jakim jeszcze nigdy nie musiała się mierzyć.

Ukryj opis

Przepraszamy, nie mamy nic do pokazania na ten dzień

Przepraszamy, nie mamy nic do pokazania na ten dzień

Pokaż wszystkie seanse
519

Głosów

7,79

Średnia ocena

Oceń film

play
Recenzja redakcji
"Batman v Superman: Świat sprawiedliwości": Peleryny ze stali

Dodany przez: Łukasz Wieszczyński

Za każdym razem gdy na szyi Marthy Wayne pęka sznur pereł, przeżywam dramat młodego Bruce’a Wayne’a od nowa. Słyszę jak pada strzał, potem drugi. Napastnik w szoku ucieka nie mając pojęcia, że młody, osierocony chłopiec, którego zostawia na chodniku, będzie pielęgnował w sobie gniew. Ten gniew da mu siłę i wybierze sobie imię budzące strach wszystkich przestępców Gotham City. Imię Batman.

Kilka lat później, niezliczoną ilość lat świetlnych od ziemi, planetę Krypton niszczoną tysiącami erupcji opuszcza mały statek. Na jego pokładzie ku ziemi pędzi jeden z ostatnich mieszkańców Kryptona – Kal El. Los chce, że statek rozbija się na farmie w Kansas, a para poczciwych farmerów odbiera to jako znak i decyduje się wychować chłopca. 30 lat później dorosły już Clark staje się Człowiekiem Ze Stali i jedyne, co każe mu wracać do Smallvile, to jego matka Martha Kent.
Metropolis i Gotham City (miasta obu herosów) dzieli jedynie rzeka i przeciwległe zatoki portowe. Nieuchronne było zatem spotkanie nietoperza i Kryptończyka – spotkanie, które definiuje i otwiera ogromne uniwersum kinowe DC Comics oraz Warner Brothers. Mamy okazję przeżyć kinowy Świt Sprawiedliwości.

Ileż było obaw, ileż wątpliwości. Ben Affleck jako Batman, Jared Leto jako Joker (pojawi się w Legionie Samobójców), Jesse Eisenberg jako Lex Luthor. Wreszcie premiera i… z jednej strony zachwyt, z drugiej zarzuty o mroczny klimat i wielowątkowość, za którą ciężko nadążyć. Jeśli spotkaliście się z tymi opiniami, wymażcie je z pamięci. Pojedynek nie dzieje się tylko na ekranie – to starcie fanów z niedzielnymi graczami. Każdy oczekuje od filmu czegoś innego i jeśli uda się nam zdać na własną intuicję, film okazuje się świetny!

Prawdą jest, że Nolan trylogią o Mrocznym Rycerzu postawił poprzeczkę dla swoich następców niebywale wysoko. Jego Batman był niczym Jason Bourne – mściciel, w którego wreszcie możemy uwierzyć. Gotyckie, strzeliste wieże zastąpiły Chicago i Hong Kong, Gotham City stało się miejscem na wyciągnięcie ręki. Zapomnieliśmy, że Batman to superbohater, uwierzyliśmy natomiast, że zło prędzej czy później uśmiecha się do Nas niczym niezrównoważzony Joker, a świat może płonąć bez konkretnego powodu.

Batman v Superman: Świt Sprawiedliwości powraca niejako do korzeni gatunku i w pełni korzysta z dobrodziejstw magii kina A.D 2016. Oszczędność i realizm Cristophera Nolana ustępują tutaj epickiej wizji świata, który musi się zmierzyć z prawdziwymi Bogami, ale też Demonami. Doskonale ujmuje to psychopatyczny Lex Luthor, mówiąc: „Zło nie przybywa do Nas spod ziemi. Zło przybywa z nieba”. I rzeczywiście, bohaterowie są świadomi, że swoja obecnością prędzej czy później ściągną uwagę przeciwnej strony barykady. Superman będzie musiał zmierzyć się z równie potężnymi Kryptończykami (co zrobił już Człowieku Ze Stali ), a Batman ze swoim Nemesin – Jokerem (Mroczny Rycerz Nolana), który, jak dowiadujemy się z Batman v Superman, pozbawił go czegoś bardzo cennego i przelał czarę goryczy mściciela z Gotham.

Szereg wątków zdecydowanie utrudnia mówienie o filmie bez spoilerów, ale nie zaskoczę nikogo pisząc, że Batman v Superman to tak naprawdę wstęp do ogromnego świata pełnego superbohaterów z krwi i kości. Batman po latach zmagań z mroczną częścią Gotham zdecydowanie częściej bywa brutalny i nie waha się czynić mniejszego zła dla większej sprawy. Superman także, dźwigając brzemię ściągnięcia na ziemię potężnego przeciwnika (Generał Zod z Man Of Steel), jest wewnętrznie rozdarty i tylko głębokie uczucie do Lois Lane oraz miłość do Matki pomagają mu odnaleźć się w sytuacji, w której połowa świata go wielbi, a połowa chce, aby odleciał tam, skąd przybył. Superman przypomina nieco Dr. Manhattana ze „Strażników”, co mnie mi osobiście bardzo odpowiada. Nie ma tu zatem miejsca na sobotnią kawę, bohaterowie wpadają w spiralę intrygi i nie mają wyjścia, muszą stanąć twarzą w twarz, aby znaleźć rozwiązanie sytuacji, z której nie da się wyjść bez utraty czegoś cennego. Paradoksalnie ratunkiem może być jedno imię. Pytanie tylko, czy zaślepieni swoimi poczynaniami zdążą je wypowiedzieć.

Jeśli zatem zadajecie sobie pytanie, czy wybrać się na film, nie miejcie wątpliwości. Batman V v Superman to epickie widowisko, które zabierze Was w sam środek batalii o losy świata. Film jest dokładnie tym, czym powinien być – rozrywką na najwyższym poziomie. Po 150 minutach seansu wyjdziecie z kina i nadal w głowie będą rozbrzmiewać Wam słowa Lexa Luthora: „Jest głodny. Znalazł Nas i nadchodzi”. Co to oznacza? Zobaczymy już niebawem.

Komentarze

Dodaj swój komentarz do Batman v Superman: Świt sprawiedliwości

Aby dodać komentarz, zaloguj się lub zarejestruj.

komentarze|0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.