Newsy

Wracamy z hitami, czyli 7 powodów, by przeżyć to jeszcze raz

Filmowa inwazja w Multikinie! Na nasze ekrany wraca właśnie siedem filmowych hitów ostatnich miesięcy. A to jednocześnie siedem dobrych powodów, by znowu obejrzeć świetne kino.

1.    Moc jest z nami! („Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy”)
Tego filmu przedstawiać nie trzeba. Wielki powrót gwiezdnej sagi przypadł do gustu chyba wszystkim widzom. Zobaczmy więc jeszcze raz perypetie znanych i nowych bohaterów. „Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy” to wspaniały początek nowej trylogii!



 

2.    …i po świętach? („Listy do M. 2”)
Cztery lata później. Starzy bohaterowie, nowi bohaterowie, a na widownia wciąż pęka ze śmiechu i skrycie ociera łzę. „Listy do M. 2” bawią i wzruszają, a Tomasz Karolak po raz kolejny bryluje w roli złego Mikołaja o złotym sercu. To się po prostu wyjątkowo miło ogląda!



 

3.    Co za wspaniały dzień! („Mad Max: Na drodze gniewu”)
Szaleństwo powraca! Wielki triumfator oscarowej gali (10 złotych statuetek!) z impetem wdziera się na ekrany Multikina, by znowu przedstawić nam mocno odwodniony świat przyszłości. Tom Hardy ma paliwo zamiast krwi, a  w oczach dzikość, no i ten „koleś z gitarą”! Koniecznie trzeba to znowu zobaczyć!


 

4.    Śmiech przez łzy („Moje córki krowy”)
Oto polska odpowiedź na „Spadkobierców” z Georgem Clooney’em – ciepła opowieść o tym, jak oswoić przemijanie i… wytrzymać z najbliższą rodziną. Będzie zabawnie, będzie wzruszająco i przede wszystkim bardzo swojsko.


 

5.    Who let the dogs out?! („Pitbull. Nowe porządki”)
Kopalnia mocnych tekstów, twardzi faceci, fajne dziewczyny i rekord frekwencyjny w polskich kinach? A do tego Boguś Linda znowu na ekranie? Nie ma co się zastanawiać, jedziemy do kina na sygnale!

 

6.    Bond. James Bond (“Spectre”)
Najsłynniejszy agent Jej Królewskiej Mości powrócił w dziele umiejętnie łączącym urok starszych filmów z szorstkością najnowszych produkcji słynnej serii. To najprawdopodobniej ostatni „Bond” z bezwzględnym Danielem Craigiem w roli głównej, więc dobrze będzie sobie utrwalić obraz Jamesa – wrażliwego brutala.


 

7.    And the Oscar goes to… (“Zjawa”)
Wredny misio, wredny Tom Hardy, wredna pogoda oraz wspaniały Leonardo DiCaprio, który za rolę w „Zjawie” dostał wreszcie upragnionego Oscara. Nie musimy chyba zachęcać do obejrzenia filmu, który zmienił oblicze internetowych memów ;)


Wszystkie powyższe filmy widział i poleca
Piotr Olczyk