Recenzje

„Wojna o planetę małp”: Hail, Ceasar! [RECENZJA]

Małpy razem silne.

A więc wojna. Próby zawieszenia broni nie dały rezultatów. Ludzie i małpy nie potrafią żyć w zgodzie. Konflikt podszyty wzajemną nienawiścią osiąga decydujące stadium. Cezar (Andy Serkis), dowódca małpiej armii i Pułkownik (Woody Harrelson), dowódca wojsk ludzkich już wkrótce zmierzą się w starciu, które zadecyduje o losie naszej planety. Obaj mają rachunki do wyrównania i obaj nie cofną się przed niczym, by zmieść drugi gatunek z powierzchni Ziemi…

„Wojna o planetę małp” to sequel doskonały i zwieńczenie jednej z najlepszych filmowych trylogii XXI wieku. To także rzadki przykład serii, w której każda kolejna część jest jeszcze lepsza od poprzedniej. „Geneza planety małp” była widowiskiem akcji, w której zobaczyliśmy, jak młody szympans Cezar wyrósł na istotę równą człowiekowi i poprowadził swoich człekokształtnych braci ku wolności. W „Ewolucji planety małp” zgrabnie połączono emocjonujący spektakl z ambicjami opowiedzenia fascynującej historii o żądzy władzy. „Wojna o planetę małp” to już złożone i odnoszące się do wielu tekstów kultury dzieło o zbrodni, karze i zemście. Niech was nie zmyli tytuł mogący obiecywać rozmach i ogromną skalę. Nie brakuje tu efektownych scen, ale czasem o losach nawet największej wojny może zdecydować jedna krótka rozmowa.

Przecierałem oczy ze zdumienia oglądając tak realistycznie wykreowany świat naczelnych. Nie traktujemy Cezara, Maurice’a czy Rocketa jak grup pikseli przechadzających się po ekranie. Małpy być może i zostały stworzone w komputerach, ale trudno skupić się na warstwie technicznej, gdy bohaterowie wyglądają i zachowują się tak… ludzko. Wyrażają emocje, są integralną częścią kadru. Ogromna w tym zasługa aktorów – Andy Serkis to klasa sama w sobie, zaś fenomenalny Steve Zahn w roli Złej Małpy kradnie show – ale film jest także pomnikiem możliwości speców od efektów specjalnych. W czasach, gdy blockbustery pełne są widowiskowych, ale pozbawionych ciężaru scen destrukcji, „Wojna o planetę małp” dowodzi, że mądre korzystanie z dobrodziejstw komputerów potrafi nie tylko zachwycać widzów, ale także służyć ambicjom twórców w opowiedzeniu historii opierającej się na czymś więcej, niż tylko eksplozjach i pogoniach.

Matt Reeves i cała ekipa odpowiedzialna za tę produkcję mogą być z siebie dumni. Stworzyli uniwersalną  opowieść, w której wybrzmiewają echa „Czasu apokalipsy”, „Mostu na rzece Kwai” i „Wielkiej ucieczki”, ale także historii biblijnych o powstawaniu świata. „Wojna o planetę małp” to godne zwieńczenie świetnej trylogii i jednocześnie punkt wyjścia dla przyszłych filmów serii. Małpy naprawdę są silne!

Hołd Cezarowi złożył
Piotr Olczyk

Ocena 9/10

Wojna o planetę małp

Od lat: 13 143 min

Więcej o filmie
Komentarze

Dodaj swój komentarz do „Wojna o planetę małp”: Hail, Ceasar! [RECENZJA]

Aby dodać komentarz, zaloguj się lub zarejestruj.

komentarze|0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.