Newsy

Wiatr w skrzydłach

recenzja filmu „Czarownica 2”

Diabolina powraca. Spotkanie to znajome i jednocześnie nowe, gdyż scenarzyści, przetworzywszy w ramach pierwszej części treść baśni o Śpiącej Królewnie, przystąpili do rozwijania perypetii bohaterki na własną rękę. Efekt? W dalszym ciągu jest to nakręcona z hollywoodzkim rozmachem opowieść o budowaniu więzi, odpowiedzialności, atrakcyjności dobra, sile prawdziwej miłości oraz potrzebie akceptowania drugiego człowieka.

Popkultura kocha powroty ulubionych bohaterów, a prymusem w tej dziedzinie jest Disney. Wytwórnia, posiadająca pod swoimi skrzydłami najbardziej kasowe marki współczesnej kultury masowej (m.in. uniwersa Marvela i „Gwiezdnych wojen”) – nie zapomina o własnej przeszłości, regularnie sięgając po tytuły, które uczyniły studio wielkim. Przetwarzając, adaptując i reinterpretując klasykę, w przeciągu ostatnich lat Myszka Miki zaprezentowała widzom aktorskie ujęcia baśniowych animacji w postaci „Czarownicy” (reż. R.Stromberg, 2014), „Kopciuszka” (reż. K. Branagh, 2015) i „Pięknej i Bestii” (reż. B. Condon, 2017). Wchodząca do kin "Czarownica 2 Joachima Rønninga stanowi najlepszy dowód tego, że w tej strategii tkwi nie tylko sukces kasowy, ale również obietnica emocjonującej podróży w świat dziecięcych emocji.

Plan na pierwszą część był prosty, a jednocześnie przewrotnie błyskotliwy. Wykorzystując postać tytułowej Maleficent – wiedźmy funkcjonującej w klasycznej animacji o Śpiącej Królewnie jako czarny charakter –  twórcy obrazu weszli w dialog z utartymi konwencjami. Ukazując konsekwencje przeklęcia córki króla Stefana przez zdradzoną i okradzioną ze skrzydeł wróżkę, podążyli drogą obrazowania przemiany bohaterki oraz przełamania klątwy poprzez odkrycie w księżniczce przybranego dziecka. Wchodząca na ekrany kin kontynuacja wita nas dalszym rozwinięciem tego motywu. Aurora (Elle Fanning), pełniąca rolę monarchini królestwa ludzi oraz magicznych Wrzosowisk, przyjmuje oświadczyny zakochanego w niej księcia Filipa (w tej roli Harris Dickinson), w konsekwencji zgadzając się – ku zgrozie sceptycznej wiedźmy – na udział we wspólnej kolacji z rodzicami przyszłego pana młodego: królem Johnem (Robert Lindsay) i królową Ingrith (Michelle Pfeiffer). Okazja to wyjątkowa, gdyż spotkanie rodzin stanowi również konfrontację dwóch odmiennych światów – ta zaś, biorąc pod uwagę uprzedzenia dzielące obie strony, nie może się skończyć sielankowo.

Zapowiedź konfliktów od samego początku posiada w sobie tym większą obietnicę, że fantastyczny świat, wykreowany przez animatorów Disneya, nabiera w porównaniu do „Czarownicy” jeszcze większego rozmachu. Dotyczy to nie tylko geografii baśniowej krainy, poszerzonej o kolejne królestwo ludzi i azyl tajemniczej, skrzydlatej rasy (swoją drogą, otwierającej dotychczasowe nawiązania do europejskiego kręgu kulturowego o bogactwo zróżnicowanych motywów etnicznych), ale także warstwy wizualnej filmu Joachima Rønninga. Liczne plany totalne i jazdy kamery, ukazujące pałace królestwa księcia Filipa i pola zaciętych bitew, wprowadzają do obrazu sporo powietrza. Zarazem na poziomie ściółki leśnej także nie brakuje atrakcji, gdyż magiczne stworki – z jeżozwierzowym Pinto na czele – podbiją serca niejednego młodego widza. W tym ujęciu seans „Czarownicy 2” będzie dla nich równocześnie spotkaniem z ulubionymi postaciami, jak i okazją do poznania nowych zakątków kolorowej krainy.

Myśląc o „człowieczych” kreacjach aktorskich, naturalnie nie sposób nie wspomnieć o Diabolinie jako centralnym punkcie obrazu. Tak jak pięć lat wcześniej, tak i obecnie postać wiedźmy hipnotyzuje spojrzeniem oraz intryguje subtelnie wygrywanymi niedopowiedzeniami. Chociaż kino jest sztuką iluzji, to jednak ekranu się nie oszuka – ten zaś nie pozostawia wątpliwości, że Angelina Jolie swoją postać lubi i rozumie. Ostatecznie to nie charakteryzacja czy słynne rogi, ale jej drapieżny uśmiech sprawia, że Diabolinę można śmiało stawiać w jednym rzędzie z kultowymi indywiduami pokroju Jacka Sparrowa. 

Miłość do głównej bohaterki nie zmienia jednak faktu, że twórcom leży na sercu rezygnacja z wrażenia, jakoby wszystko kręciło się wokół niej. Stąd, kiedy ciężar fabuły przesuwa się na inne postacie, reprezentowane przez Aurorę oraz królową-matkę, jeszcze bardziej wybrzmiewa współczesna wymowa filmu. To cieszy, że w ekranizacji gatunku, który traktował do tej pory płciowy podział ról dość jednoznacznie, księżniczki, królowe i wiedźmy mają w sobie wystarczająco mocy, aby odgrywać pierwsze skrzypce w walce o losy królestw. Jednocześnie całość sprawia tym większą przyjemność poznawczą, że także męskim postaciom, odgrywanym i portretowanym z mądrą sympatią (kto nie chciałby takiego pomocnika-przyjaciela jak Diaval?), nie sposób nie kibicować. Dzięki temu w filmowej opowieści o wykluczeniu i jego opłakanych skutkach nie brakuje moralnych punktów odniesienia.

Mimo wszystko należy jednak podkreślić, że „Czarownica 2” nadal szanuje swoje baśniowe korzenie. Wykreowana przez Michelle Pfeiffer królowa (nawiasem mówiąc – posiadaczka drugich najładniejszych kreacji po szatach Diaboliny) przejmuje wiele cech, które zwykle przypisane są w baśniach do figur podstępnych monarchiń o zimnych sercach.  Podobnie w postawach pozostałych bohaterów odnajdujemy wiele z baśniowych – a przez to uniwersalnych – morałów, skupionych wokół potrzeby przebaczania i niezgody na panujące wokół zło. Czy jednak całość sprowadza się do finału spod znaku „żyli długo i szczęśliwie”? Tego nie zamierzam zdradzić.

Na osobną wzmiankę zasługuje ścieżka dźwiękowa. Tym razem niestety jest mniej satysfakcjonująco niż w przypadku poprzedniej części, gdzie melodie Jamesa Newtona Howarda oraz reinterpretacja klasycznego utworu w wykonaniu Lany Del Rey w dalszym ciągu sprawniej budują fantastyczną otoczkę nad nowszy materiał autorstwa Geoffa Zanelliego. Mimo tego jednak serce bije odrobinę szybciej, gdy widzowskie ucho wyłapie pośród śledzenia lotu Diaboliny pulsujące życiem, etniczne takty. Uzupełnieniem w tym kontekście staje się również polski dubbing, który za sprawą profesjonalizmu Magdaleny Cieleckiej czy Beaty Ścibakówny zadowala widownię niezależnie od wieku.

„Czarownica 2”, postępując odwiecznym prawem kontynuacji spod znaku „szybciej, mocniej, więcej”, nie odżegnuje się od swoich korzeni. W dalszym ciągu jest to filmowa opowieść o budowaniu więzi, odpowiedzialności, atrakcyjności dobra, sile prawdziwej miłości oraz potrzebie akceptowania drugiego człowieka. A także mały list miłosny, wystawiony przez Disneya dla poprzedników spod znaku gawędziarskich fabuł braci Grimm i Charlesa Perraulta.

 

Marcin Pigulak

Czarownica 2

Czarownica 2

Fantasy Familijny Od lat: 8 119 min

Więcej o filmie ZAREZERWUJ/KUP BILET
Komentarze

Dodaj swój komentarz do Wiatr w skrzydłach

Aby dodać komentarz, zaloguj się lub zarejestruj.

komentarze|0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.