Newsy

"Turbo": Niebezpieczna prędkość

Poznajcie Turbo – ślimaka z nitro przyspieszeniem!

Była filozofująca mrówka, mustang anarchista, strzegące porządku pingwiny i panda z zamiłowaniem do wschodnich sztuk walki. W swojej najnowszej animacji wytwórnia DreamWorks znów zaskakuje kreatywnością. Poznajcie Turbo – ślimaka z nitro przyspieszeniem.

Przez znajomych i rodzinę nazywany jest wybrykiem natury. I słusznie. Bo Turbo to nie mięczak. Nie kręci go mieszkanie w trawie i nudna praca na krzaku pomidorów. Turbo w wolnych chwilach ćwiczy swą szybkość – dzięki codziennym treningom jest w stanie pokonać dystans 100 centymetrów w 17 minut. Przed snem ogląda w telewizji Formułę 1, podziwia jej gwiazdę Guya Gagné i marzy, by być taki jak on. Pewnej nocy Turbo wybiera się w okolice autostrady, gdzie odbywają się nielegalne wyścigi. Zbieg okoliczności sprawia, że ślimak wpada do środka silnika podrasowanego pojazdu. Gdy podtlenek azotu dostanie się do jego układu nerwowego, już nic nie będzie takie jak dawniej.

Twórcy niemal wszystkich animowanych filmów dla dzieci opowiadają tę samą mitologiczną historię – klasyczną inicjacyjną opowieść o podróży i przemianie bohatera, niezależnie od tego, czy ów heros ma na imię Odyseusz, Simba, Merida czy właśnie Turbo. Morał, który młody widz powinien wyciągnąć z seansu, również zawsze będzie ten sam: trzeba spełniać marzenia, poszukiwać siebie i szanować przyjaciół. Jeśli z opowieści nic takiego nie wynika, to znaczy tylko tyle, że scenarzyści spartaczyli sprawę. Dlatego też wredne gderanie (słyszalne już w zachodnich mediach), że przekaz "Turbo" jest wtórny i nudny, uważam za wysoce nieuczciwe.

Tym, co przesądza o unikatowości każdego animowanego filmu dla dzieci, są wszystkie te treści, które wychodzą poza fabularną podstawę. A na tej płaszczyźnie "Turbo" wypada wzorowo. Idea przyspieszenia ślimaka do prędkości bolidu jest na tyle oryginalna, że wzbudza uśmiech i zainteresowanie już przy oglądaniu trailera. Później jest tylko lepiej. Film jest przede wszystkim świetnie zrealizowany – zarówno w ujęciu wizualnym, jak i dramaturgicznym. Wartko płynąca akcja jest odzwierciedleniem marzeń Turbo o zawrotnej szybkości. Najbardziej atrakcyjnie wypadają pod tym względem pościgi i wyścigi – zaskakująco emocjonujące (jak na film o ślimakach) i animowane tak, by imitowały sceny z filmów sensacyjnych.

Całe to naśladowanie prawdziwego świata nie jest pozbawione ironii. Przerysowane zespolenie królestwa zwierząt i ludzi, w ramach którego dopuszcza się ślimaka do słynnych zawodów Indianapolis 500, okazuje się w pewnym momencie soczystą satyrą na współczesną rzeczywistość. "Turbo" celnie wskazuje, że w naszym świecie wszystko kręci się wokół mediów, że każdy chce być celebrytą, że najlepszą formą promocji jest youtubowy viral. To świat, w którym wnikający do codzienności absurd nie skłania do refleksji – skłania raczej do sięgnięcia po kamerę w telefonie komórkowym. Z tej gorzkiej obserwacji wypływa dodatkowy, dość wstydliwy morał. Ten jednak jest już adresowany do dorosłych.

Może to właśnie dzięki niemu starsi widzowie zapamiętają "Turbo" na dłużej. Jeśli zaś chodzi o tych młodszych, nie ma wątpliwości – najszybszy ślimak świata definitywnie skradnie ich serca.

[Patrycja Rojek]

Recenzja ze Stopklatki

Obrazek - wiecej na Stopklatka_ikonka.png

Turbo

Turbo

Animowany Od lat: b.o. 96 min

Więcej o filmie
Komentarze

Dodaj swój komentarz do "Turbo": Niebezpieczna prędkość

Aby dodać komentarz, zaloguj się lub zarejestruj.

komentarze|0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

lolek 343

lolek 343

29.09.2013, 10:13:57

fajnyn film bardzo polecam