TOP Multikino

TOP | „West Side Story” oraz inne MUSICALE, KTÓRE ZMIENIŁY ŚWIAT

Kochaj i tańcz

Sześćdziesiąt lat po premierze na kinowych ekranach znowu pojawia się West Side Story. Za nową odsłonę klasycznego musicalu wziął się sam Steven Spielberg i zrobił to ze szczerych chęci, a nie na zamówienie. To widać i słychać. Nowe „West Side Story” jest technicznym majstersztykiem, który wzbogaca pierwowzór zachowując jego formę i przekaz. Nowy Jork lat 50. wygląda zniewalająco, piosenki wciąż są nieznośnie przebojowe, a uniwersalna historia nie pozwala się nudzić. Oryginał zdobył aż 10 Oscarów i o ile tym razem aż tak oszałamiającego sukcesu raczej nie będzie, to coś czuję, że na film Spielberga spadnie cała masa nagród za scenografię, kostiumy, choreografię i zdjęcia. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o tym dziele, to sprawdźcie naszą recenzję . A tymczasem w dzisiejszej TOP-ce, z okazji premiery „West Side Story”, przyjrzymy się innym ważnym musicalom, które zmieniały reguły i zawojowały świat. Zaczynamy!

Wszystko zaczęło się od „Śpiewaka jazzbandu”, powszechnie uznawanego za pierwszy udźwiękowiony film. Obok sekwencji typowych dla kina niemego pojawiły się także sceny śpiewane zsynchronizowane z obrazem. Szokowały publiczność i zwiastowały nadejście nowej ery. Ciekawostka: scenariusz filmu nominowano do pierwszych Oscarów w historii.
„Czarnoksiężnik z OZ” to nie tylko wielki musical, ale i jeden z najbardziej wpływowych filmów w dziejach. To ponadczasowe dzieło powstało w 1939 roku, ale do dziś zachwyca oszałamiającymi zdjęciami, ciekawymi postaciami i wpadającymi w ucho piosenkami. „Over The Rainbow” stało się życiowym szlagierem Judy Garland. Moment, w którym pozbawiona kolorów sceneria nabiera barw to jeden z symboli magicznej mocy kina.

Facet po prostu śpiewał sobie w deszczu i pewnie nawet nie wiedział, że właśnie tworzy legendę kina. „Deszczowa piosenka” opowiada o aktorach kina niemego, którzy muszą zmierzyć się ze swoim arcywrogiem, czyli… dźwiękiem. Film z początku nie osiągnął sukcesu, ale szybko stał się ulubieńcem publiczności. W wielu zestawieniach jest nazywany największym musicalem w historii. Inspiracje „Deszczową piosenką” można znaleźć wszędzie – i w „La La Land”, i w kultowej reklamie ze śpiewającym zielonym groszkiem. 

Na chwilę wracamy do „West Side Story”. Oryginał z 1961 roku, podobnie jak broadwayowski pierwowzór, poprowadził gatunek w nowym kierunku. Cukierkowy nastrój ustąpił szorstkiemu realizmowi. Musical stał się bardziej szczery, prawdziwy i przede wszystkim aktualny. Historia tragicznej miłości na tle powojennego Nowego Jorku wzruszała, bawiła i zachwycała. Wspomniałem wcześniej o dziesięciu Oscarach, ale oryginalne „West Side Story” zyskało coś więcej: status nieśmiertelnej legendy. 
Sukces musicalu można mierzyć liczbą wykorzystanych w nim utworów, które później stały się hitami. Z tego powodu „Grease” z 1978 roku należy nazwać blockbusterem pośród innych dzieł rozśpiewanego i roztańczonego gatunku. Wiele piosenek z filmu po dziś dzień roznosi parkiety dyskotek na całym świecie. Film ucementował pozycję Johna Travolty jako niegrzecznego chłopca, a Olivia Newton-John dowiodła, że oprócz talentu muzycznego nosi w sobie także aktorską iskrę.
Na dobry koniec zostawiłem sobie perełkę, która od lat szokuje, bawi i cieszy kolejne pokolenia wielbicieli kinowego dziwactwa. Poważny musical w wersji dla dorosłych sprawdził się w „Całym tym zgiełku”. „Rocky Horror Picture Show” stał się za to kultowym dzieckiem wyklętym gatunku. Horror, groteska, humor i całe pokłady kiczu – wizytę w zamku doktora Frank F. Furtera widzowie zapamiętają na bardzo długo. Ciekawostka na dobry koniec: to najdłużej wyświetlany film w historii kina. Jego „premiera” trwa już 46 lat!

„West Side Story” odkryjecie w Multikinie! A jakie są WASZE ulubione musicale? Dajcie znać w komentarzach. Do zobaczenia! 

West Side Story

West Side Story

Musical Od lat: 13 156 min

Więcej o filmie