Newsy

Top ósemka Tarantino

czyli Quentina Tarantino aktorskie wyczyny przed kamerą

Na ekrany kin wchodzi właśnie "Nienawistna ósemka", najnowsze dzieło Quentina Tarantino, enfant terrible amerykańskiego kina. Quentin za kamerą radzi sobie dobrze, by nie rzec - wybitnie. Premiery jego filmów są ogromnym wydarzeniem, a krytycy niemal zawsze pieją z zachwytu (zapomnijmy na chwilę o "Grindhouse: Death Proof", ok?). Tarantino z wirtuozerią kieruje swoimi ulubionymi aktorami, wśród których są takie tuzy, jak Uma Thurman, Samuel L. Jackson, Christoph Walz czy Tim Roth. Ale co dzieje się, gdy Quentin postanawia spróbować swoich sił także przed kamerą? I to niekoniecznie w swoich filmach...?

8. "Django"
Zaczynamy z grubej rury, zaczynamy tak, jak dziadek Hitchcock przykazał - z wielkim bum! W swoim siódmym filmie Quentin pojawia się na ekranie równie szybko, jak z niego znika. Rasistowski pracownik kopalni z topornym australijskim akcentem popełnił w życiu dwa największe błędy. Zadarł z Jamie Foxxem i nosił przy sobie sporo dynamitu. W iście wybuchowym stylu pałający rządzą zemsty Django puścił z dymem biednego Quentina. I tyle go na dzikim południu widzieli.

7. "Grindhouse: Planet Terror"
Dyptyk "Grindhouse" to przykład nierównej, ale zajmującej kolaboracji panów Quentina Tarantino i Roberta Rodrigueza. Tarantino popełnił "Death Proof", w którym także wcielił się w rolę barmana. Ale my wolimy jego występ w "Planet Terror" Rodrigueza. Jako sadystyczny żołnierz mający niecne zamiary wobec jednonogiej bohaterki granej przez Rose McGowan nasz Quentin jest prawdziwym przykładem obrzydliwości, ale jeszcze gorszy jest jego, hmm, "mokry moment" tuż przed odejściem (zejściem) z ekranu. Niestety czasami okazuje się, że klejnoty rodzinne tracą stałą formę. Nic więcej nie powiemy, ci co widzieli, to wiedzą, a ci co nie widzieli, to mogą sobie fragment niżej obejrzeć. Ach, jeszcze jedno. Prezentowana tu scena pochodzi z krótszej wersji filmu i urywa się przed "mokrym momentem". Może być nam wdzięczni. Naprawdę.

6. "Cztery pokoje"
Czarna komedia "Cztery pokoje" to kolaboracja czterech reżyserów, z których każdy zaprezentował publiczności jeden segment większej historii dziejącej się w pewnym hotelu pewnej sylwestrowej nocy. Nieszczęsny boy grany przez Tima Rotha wpada co i rusz w nowe tarapaty próbując zapewnić ekscentrycznym gościom należytą obsługę. Jednym z tych ekscentrycznych gości jest ekscentryczny reżyser Chester grany przez naszego Quentina. Reżyser namawia boya do wzięcia udziału w niewinnej zabawie z zapalniczką i... tasakiem. Hej, to segment Tarantino, więc pewnie domyślacie się, jak to się kończy. "Cztery pokoje, cztery pokoje, hep! Pokażę wszystko wam..."

 

5. "Alias"
OK, to teraz bez zgrywy. W serialu "Alias" Quentin Tarantino wciela się w rolę "tego złego" i robi to naprawdę... dobrze! To prawdziwa gratka, bowiem reżyser gra postać, której nie wymyślił w serii, której nie reżyserował. Ten ciekawy eksperyment powiódł się i Tarantino jako wraży agent w "Alias" pojawiał się kilkukrotnie wywołując chaos wśród pozytywnych bohaterów. Poniżej krótki montaż jego występów w serialu. Mocne rockowe granie gratis.

4. "Wściekłe psy"
W swoim fabularnym debiucie Quentin Tarantino zgromadził wielu znakomitych aktorów. Keitel, Roth, Buscemi, Madsen i inni sprawili, że poszatkowana chronologicznie historia nieudanego napadu na stałe zapisała się w annałach kina i zrobiła z naszego ulubionego reżysera jedno z najgorętszych młodych nazwisk Hollywood. Sam Quentin oczywiście nie omieszkał wystąpić w swoim filmie. Jego "Pan Brązowy" rozpoczyna dzieło monologiem na temat dwuznacznej wymowy przeboju "Like a Virgin" Madonny. Słuchający go kompani nie są do końca przekonani do wizji "Pana Brązowego", ale ten nie ustaje przy swoim zdaniu. Występ Quentina jest krótki, ale zapada w pamięć jako przykład pierwszego z wielu, wielu, wielu popkulturowych nawiązań w filmach reżysera.
 
 

3. "Od zmierzchu do świtu"
Chwilka na prywatę - to właśnie w "Od zmierzchu do świtu" Rodrigueza po raz pierwszy ujrzałem facjatę Quentina Tarantino nawet nie podejrzewając, kim tenże osobnik jest w realnym życiu. "Ale kimkolwiek miałby nie być, to z pewnością nie jest tak przerażający, jak postać, którą odgrywa" - tak właśnie myślałem jako młody fan dziwnego kina serwowanego mi przez ojca (cześć tato!). Otóż nasz uroczy Quentin w "Od zmierzchu do świtu" wciela się w sadystycznego mordercę Richiego Gecko, brata równie psychopatycznego Setha. Rodzeństwo wspólnie przemierza Stany Zjednoczone znacząc swój szlak szkarłatem (mniej poetycko: siejąc śmierć i zniszczenie). Kosa trafia na kamień w drugiej połowie produkcji, gdy bracia trafiają do klubu nocnego, w którym nie wszystko jest takie, na jakie wygląda. A może dokładniej - do klubu, którego obsługę zasila rasa prastarych wampirów. Mroczny thriller łamane przez odjechany horror, w dodatku z Tarantino w jednej z głównych ról? Tego nie można przegapić!   

 

2. "Pulp Fiction"
Ach, "Pulp Fiction"… Może i jest to nagrodzona Złotą Palmą, Złotym Globem, Złotym Ludzikiem Zwanym Oscarem i innymi pięknymi trofeami kultowa produkcja, która na zawsze odmieniła losy niepozornego pracownika wypożyczalni. Ale ja zawsze zapamiętam ten film jako dzieło, które nauczyło mnie nigdy nie wymachiwać naładowanym pistoletem podczas jazdy samochodem. Gdy głowa pewnego nieszczęśnika pęka jak melon w środku zatłoczonego auta, to jest dużo do sprzątania. I tak akcja wędruje do mieszkania pewnego Jimmiego (w tej roli nasz człowiek). Jimmie nie jest zadowolony z tego całego bałaganu. Wkrótce wraca żona i na pewno ona będzie równie, jeśli nie bardziej, niezadowolona z tego całego bałaganu. Jimmie postanawia zawołać na pomoc Wilka - człowieka, który sprząta...

 

1. "Desperado"
O, znowu Rodriguez! U swojego przyjaciela i kolegi po fachu Quentin Tarantino pojawiał się niejeden raz. Ale w "Desperado" utalentowany reżyser zapisał się złotymi zgłoskami w annałach kinowych monologów dzięki absolutnie głupiemu, acz piekielnie śmiesznemu dowcipowi opowiadanemu w obskurnym barze. Geniusz tej sceny może równać się tylko z przedstawieniem żarciku Clinta Eastwooda z "Gran Torino". Najzabawniejsze jest to, że nawet sama sekwencja zaczyna się jak dobry dowcip - "Do baru wchodzi Quentin Tarantino..." Ale tego nie da się opowiedzieć, to trzeba zobaczyć i posłuchać. A potem zwijać się ze śmiechu. W barze. Na mokrej podłodze. Dlaczego mokrej? Posłuchajcie dowcipu!

Przez Quentina ze śmiechu zszedł, ale tekst popełnić zdążył
Piotr Olczyk

Nienawistna ósemka

Nienawistna ósemka

Western Od lat: 15 168 min

Więcej o filmie
ENEMEF: TarantiNoc

ENEMEF: TarantiNoc

Więcej o filmie

0 osób chce zobaczyć

Komentarze

Dodaj swój komentarz do Top ósemka Tarantino

Aby dodać komentarz, zaloguj się lub zarejestruj.

komentarze|0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Grocha

Grocha

14.01.2016, 17:05:15

Nie pozostaje zatem nic innego, jak wybrać się na "Ósemkę" i zobaczyć, czy również ona zapisze się złotymi zgłoskami na liście Top 8, oby... Trzymam kciuki :)

Graż

Graż

14.01.2016, 16:44:23

Wszystkie filmy Tarantino uwielbiam :D To mistrz! Nie mogę się doczekać aż ósemka będzie w kinach ! #krewnaśniegu

Agar

Agar

14.01.2016, 16:27:03

Czytałam jego wypowiedź, że własnie z "Nienawistnej ósemki" jest najbardziej zadowolony. Trzymam go za słowo, bo jutro idę obejrzeć.