Newsy

"The French Dispatch" | Za co kochamy kino Wesa Andersona?

Komercyjnie, ale z klasą

Nie ma drugiego takiego twórcy, jak Wes Anderson. Rodowity Teksańczyk jest jednym z najoryginalniejszych reżyserów ambitnych dzieł, których filmy regularnie trafiają w gusta nie tylko krytyków, ale i widzów. Lawirujący między artyzmem i komercją Anderson gromadzi przed kamerą największe aktorskie sławy, pisze dla nich oryginalne scenariusze pełne cierpkiego humoru i niezapomnianych dialogów, a potem prezentuje całość zachwyconej publiczności. Tak było z uwielbianymi w Polsce "Kochankowie z Księżyca. Moonrise Kingdom" oraz z "Grand Budapest Hotel", tak z pewnością będzie także w przypadku najnowszej premiery, czyli "The French Dispatch". Już w październiku nastąpi powrót do kina autorskiego, a my obejrzymy antologię opowieści prosto z pierwszych stron fikcyjnego dziennika wychodzącego w fikcyjnym francuskim miasteczku. Zwiastun zapowiada kolejną fenomenalną przygodę prosto z pojemnego umysłu Teksańczyka, a w oczekiwaniu na premierę zastanówmy się - za co kochamy kino Wesa Andersona?

ZA KADRY!

Pieczołowicie przygotowane, symetryczne kadry to znak rozpoznawczy filmów Wesa Andersona. Reżyser przy każdej produkcji współpracuje z operatorem Robertem D. Yeomanem, który dba o to, by każdy kadr wyglądał jak dzieło sztuki. Dodajmy do tego długie, misternie zaplanowane ujęcia i dostajemy widoki, które zapamiętamy na długo po wyjściu z kina.

ZA KOLORY!

Delikatne, ale wyraziste kolory, barwy używane na zasadzie kontrastu, bajecznie kolorowe stroje i świat po pastelowej kuracji - na filmy Wesa Andersona aż chce się popatrzeć, ponieważ są niezwykle barwne i miłe dla oka. Charakterystyczne elementy ubioru (czerwone czapki, fioletowe garnitury) i wystroju (różowe ściany hotelu, błękity nieba) są zawsze mocno podkreślone. Anderson nie znosi szarzyzny!

ZA AKTORÓW!

Zagrać u Wesa Andersona to zaszczyt! Reżyser zbiera przed kamerą gwiazdy kina, a dla chociażby krótkiego występu w jednej scenie sławy pokroju Natalie Portman potrafią przejechać pół świata. Na ekranie regularnie pojawiają się Bill Murray, Owen Wilson, Jason Schwartzman, Anjelica Huston, Willem Dafoe, Edward Norton, Tilda Swinton czy Jeff Goldblum. W filmach Andersona przewijali się także Adrien Brody, Gwyneth Paltrow, Harvey Keitel, Frances McDormand czy Brian Cox. U Wesa po prostu grają najlepsi.

ZA KLIMAT!

Wes Anderson przyznaje, że jego filmowe światy są nieco zakręcone. Królują w nim niedojrzałość i melancholia. Bohaterowie dziecięcy są nierzadko o wiele mądrzejsi, niż ich dorośli opiekunowie. Bohaterowie to nierzadko introwertycy  albo niedorajdy. Wszyscy wyrażają się w nieco poetycki sposób z wyjątkiem momentów, w których rozkosznie bluzgają, a te chwile przyziemności zawsze wywołują na widowni salwy śmiechu. 

ZA... ANIMACJE!

Wes Anderson uwielbia poklatkową animację, a wiele efektów specjalnych w jego dziełach powstało nie w pamięci komputerów, ale dzięki wytężonej pracy ekipy filmowej. Reżyser zrealizował także dwa pełnometrażowe ręcznie animowane widowiska - "Fantastyczny pan Lis" oraz "Wyspa psów". Widać w nich kunszt oraz niezwykłe przywiązanie do szczegółów. 

"The French Dispatch" pojawi się na ekranach Multikina już 16 października. Do zobaczenia!
The French Dispatch

The French Dispatch

Komedia

Więcej o filmie
Komentarze

Dodaj swój komentarz do "The French Dispatch" | Za co kochamy kino Wesa Andersona?

Aby dodać komentarz, zaloguj się lub zarejestruj.

komentarze|0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.