TOP Multikino

„Terminator: Mroczne przeznaczenie” | Historia kultowej serii

Hasta la vista!

Terminator powrócił! Na stołku producenckim James Cameron, twórca dwóch pierwszych filmów serii. Reżyserią zajął się Tim Miller stojący za sukcesem filmu „Deadpool”. Przed kamerę wrócili Linda Hamilton jako Sara Connor oraz Arnold Schwarzenegger. Terminator: Mroczne przeznaczenie to przeznaczone tylko dla dorosłych widzów wysokobudżetowe widowisko pełne emocjonujących scen akcji oraz apokaliptycznego klimatu – czyli tego, co fani „Terminatora” lubią najbardziej. Sześć filmów, kilkoro głównych bohaterów, jedna nierówna walka o przyszłość rodzaju ludzkiego. Wejdźmy do wehikułu czasu, cofnijmy się do 1984 roku i prześledźmy, jak na przestrzeni lat zmieniała się seria „Terminator”! Uwaga na mniejsze lub większe spoilery do wszystkich części z wyjątkiem najnowszej! 
W niedalekiej przyszłości sztuczna inteligencja Skynet osiąga świadomość i rozpoczyna eksterminację rodzaju ludzkiego. Po latach krwawych i wyczerpujących walk ruch oporu pod przywództwem Johna Connora zwycięża w wojnie z maszynami. W ostatniej chwili Skynet wysyła w przeszłość Terminatora z rozkazem zgładzenia matki Connora. W ślad za elektronicznym zabójcą rusza sierżant Kyle Reese. Reszta jest już historią.

„Terminator”
Jamesa Camerona z 1984 roku to kamień milowy w historii kina science-fiction. Mroczną opowieść pełną depresyjnego klimatu rozświetlało światełko nadziei – człowiek nigdy się nie podda, nawet w konfrontacji z bezduszną maszyną zaprogramowaną na zabijanie. Film mógł pochwalić się nie tylko wartką akcją, ale także świetnymi efektami specjalnymi, które stworzył mistrz w swoim fachu, Stan Winston. Demoniczny widok egzoszkieletu Terminatora wyłaniający się z ognia to efekt koszmaru sennego Jamesa Camerona. To właśnie w tym filmie Arnold Schwarzenegger wypowiada pamiętne słowa: „I’ll be back”. Po premierze dzieło zdobyło trzy Saturny, zaś w 2008 roku Narodowy Rejestr Filmowy uznał film za „znaczący kulturowo, historycznie lub estetycznie.” W finale Teminator został pokonany, więc wszyscy żyli długo i szczęśliwie, prawda? Otóż nie.
Skynet łatwo się nie poddaje. Okazuje się, że w przeszłość został wysłany także drugi, bardziej zaawansowany model Terminatora. W odpowiedzi na to John Connor przeprogramował jeden ze starszych modeli i zlecił mu ochronę nastoletniej wersji samego siebie. Los Angeles połowy lat 90. staje się polem bitwy. „Terminator 2: Dzień sądu” uznawany jest za jeden z najlepszych filmów akcji w historii. Duszny, mroczny klimat jedynki ustąpił miejsca miastu rozgrzanemu jeszcze nie atomową eksplozją, ale słońcem.

Kontynuacja zdobyła cztery Oscary w kategoriach technicznych. Zaawansowane efekty specjalne powodowały opad szczęki. Główny przeciwnik, Terminator T-100, był zmiennokształtnym tworem zbudowanym z płynnego metalu. Idealnie wcielił się w niego Robert Patrick tworząc swoją najsłynniejszą rolę opartą głównie na mowie ciała. Linda Hamilton zaprezentowała zupełnie nową, zaprawioną w bojach Sarę Connor, która zrobi wszystko, by ochronić swojego syna. Arnold Schwarzenneger przedstawił Terminatora jako robota potrafiącego być bardziej ludzkim od człowieka, umiejącego wypełnić Johnowi Connorowi pustkę po ojcu, którego przyszły dowódca ruchu oporu nigdy nie miał szans poznać.

Trochę apokaliptyczne science-fiction, trochę rodzinne kino drogi, szczypta technologicznego horroru. „Dzień sądu” do dziś ogląda się z zapartym tchem. A skoro szczątki Terminatora rozpuściły się w kadzi ze stopioną stalą, to wszyscy mogą już zacząć żyć długo i szczęśliwie, tak? Niestety nie.
Skynet uznaje, że do trzech razy i sztuka, a tym samym w przeszłość rusza T-X, niezwykle zaawansowany model Terminatora przybierający postać atrakcyjnej kobiety. Tym razem celem nie jest John Connor. Przyszły dowódca żyje w odosobnieniu i nawet Skynet nie potrafi go namierzyć. T-X dostaje rozkaz zlikwidowania przyszłej żony Connora oraz ludzi, którzy kiedyś staną się jego najbardziej zaufanymi oficerami. Ruch oporu nie jest dłużny i w ślad za T-X posyła stareńkiego, ale jarego T-850. „Terminator: Bunt maszyn” powstał bez udziału Jamesa Camerona i dość mocno podzielił publiczność. Niektórzy chwalili wartką akcję i efekty specjalne, inni zaś narzekali na miałkość produkcji. Faktycznie „trójka” jest dość nijaka. Scenariusz rzuca bohaterami bez ładu i składu od punktu A do punktu B, zaś w wielu momentach całość prowadzona jest niczym parodia serii wyśmiewając kultowe momenty z poprzednich części.

W oczy kłuje także słabo dobrana obsada. Schwarzenegger w swojej ostatniej roli przed przyjęciem posady gubernatora Kalifornii stara się jak może, ale reszta… Spuśćmy zasłonę milczenia na Nicka Stahla i Kristannę Loken, których John Connor i T-X są papierowymi postaciami o jednym wyrazie twarzy. „Bunt maszyn” trzeba natomiast pochwalić za absolutnie mocarne, wciskające w fotel i dławiące gardło zakończenie. 
Piętnaście lat później wojna ze Skynetem zbiera krwawe żniwo, a ludzkość rozpaczliwie walczy o przetrwanie. John Connor – jeszcze nie przywódca, ale już szanowany żołnierz – niezmordowanie walczy z maszynami starając się odgadnąć kolejny ruch złowrogiej sztucznej inteligencji. Nieoczekiwanie spotyka Marcusa, cierpiącego na amnezję tajemniczego więźnia Skynetu. Szybko okazuje się, że Marcus jest cyborgiem, a maszyny uknuły plan mogący przekreślić wszelkie szanse na zwycięstwo ludzi. Terminator: Ocalenieto luźna kontynuacja „trójki” oraz jednocześnie zupełnie nowa historia z nowymi aktorami wcielającymi się w kultowe postacie.

Johna Connora zagrał sam Christian Bale, a w młodego Kyle’a Reese’a wcielił się nieodżałowany Anton Yelchin. „Ocalenie” miało być filmem prowadzonym przez postacie, a nie efekty specjalne. Wyszło jak zwykle – to dość przeciętne kino akcji z kilkoma pamiętnymi kreacjami i sekwencjami. Na planie zebrano uznanych aktorów: w mniejszych i większych rolach pojawiają się Helena Bonham-Carter, Bryce Dallas-Howard czy Michael Ironside. Niestety całość rozpada się z powodu miernej reżyserii. McG, jakkolwiek by się starał, nie jest Jamesem Cameronem. Na uznanie zasługuje jednak scena pojedynku Connora ze świeżutkim, zdjętym prosto z taśmy Terminatorem T-800. W finale szara rzeczywistość nabiera barw, gdy ruch oporu jednoczy się pod przewodnictwem Connora. Kolejne części miały pokazać walkę ze Skynetem zakończoną zwycięstwem ludzi. Ale coś poszło nie tak.
Słaby odbiór „Ocalenia” oraz ciągłe przerzucanie się prawami do marki okazały się być śmiercionośne niczym Terminator. Kontynuacje filmu McG nigdy nie powstały, a kilka lat później zaprezentowano widzom dziwaczny filmowy twór pozbawiony duszy, choć niepozbawiony pewnych nostalgicznych walorów. Oto znowu jest rok 1984. Z przyszłości znowu przybywa Terminator o twarzy i sylwetce młodego Arnolda Schwarzennegera. Znowu podchodzi do bandy panczurów i znowu chce skroić ich z ubrań, ale wtem pojawia się… kolejny T-800. Ten z kolei wygląda jak starszy Schwarzenegger. W innym miejscu znowu pojawia się Kyle Reese. A widzowie myślą: znowu to samo? Jednak nie. Zakręcona fabuła rzuca naszych bohaterów w przyszłość, gdzie Skynet nie nazywa się już Skynet, ale Genisys, zaś John Connor okazuje się być prototypowym robotem, którego stworzył sam Skynet przybierający ludzką formę… DOŚĆ! Terminator: Genisysto jeden wielki bałagan. Film miał być początkiem kolejnej trylogii, ale tragiczny odbiór przez widzów i krytyków skutecznie ukrócił plany twórców. 
Finalnie James Cameron postanowił wrócić do swojego ukochanego uniwersum. Terminator: Mroczne przeznaczenienie zaprząta sobie głową późniejszymi sequelami. To bezpośrednia kontynuacja „Dnia sądu” i jednocześnie początek nowej przygody w świecie zmierzającym ku zagładzie. Jeśli chcecie zobaczyć jak Linda „Sara Connor” Hamilton znowu daje czadu oraz macie ochotę podziwiać ostatni występ Arnolda Schwarzeneggera w swojej najsłynniejszej roli, to… do zobaczenia w Multikinie!  
Terminator: Mroczne przeznaczenie

Terminator: Mroczne przeznaczenie

Akcja Science-Fiction Od lat: 15 128 min

Więcej o filmie ZAREZERWUJ/KUP BILET
Komentarze

Dodaj swój komentarz do „Terminator: Mroczne przeznaczenie” | Historia kultowej serii

Aby dodać komentarz, zaloguj się lub zarejestruj.

komentarze|0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.