Newsy

"Stażyści" wszystkich pokoleń, łączcie się!

Shawn Levy nakręcił zabawny i trafiony film o przewadze dawnego porządku nad nowym wspaniałym światem...

Shawn Levy nakręcił zabawny i trafiony film o przewadze dawnego porządku nad nowym wspaniałym światem, który jest rozległy i bogaty, ale nie da się go dotknąć przez ekran komputera.


„Stażyści" Shawna Levy'ego od początku trafiają w aktualne nastroje. Bill i Nick tracą pracę. Rynek nie rozpieszcza, kryzys panuje nawet w rzeczywistości hollywoodzkiego filmu. Mężczyźni nie mają za wiele doświadczenia, wiek już też w ich przypadku nie jest atrakcją dla przyszłego pracodawcy. A i po drugiej stronie są potrzeby, oczekiwania i poczucie godności, które nie pozwala im wziąć byle jakiej roboty. Póki los ich do tego nie zmusi. Pierwszy pada Nick – znajduje zatrudnienie w salonie z materacami i jak można się domyślić, nie przeżywa z tego powodu ekstazy. W końcu przekonuje się, że dla lepszego życia trzeba porzucić wszystko, co pewne i ruszyć w nieznane. I Nick za namową Billa porzuca wszystko i startuje w walce o letni staż w Googlach, choć pomysł jest więcej niż poroniony.


Pomiędzy przemądrzałymi dzieciakami, dwaj czterdziestolatkowie wyglądają jak kosmici, ale Shawn Levy daje tym kosmitom – jak się potem okazuje – olbrzymią przewagę. Jakby mimochodem jego film zamienia się w hołd dla starszego pokolenia, może nie tak lotnego w świecie nowinek, ale wciąż kreatywnego właśnie dlatego, że z każdym problemem do Googli się nie udają. Choć młodzi operują gigantyczną wiedzą, w konfrontacji z „pozawirtualnym" życiem nie przydaje się ona do niczego. Nie chodzi tu o zdobywanie wyrafinowanych celów, tylko często o zwykłe przetrwanie w życiowej dżungli. O to, żeby sobie poradzić bez faktów i statystyk. Używając jedynie dedukcji, wymyślić rozwiązanie. Młodzi stażyści tego nie potrafią, uczą się patrząc na starszych kolegów. Oni zaś czują, że nawet w tym świecie, w którym dzieci uczą rodziców obsługiwać komórki i wysyłać maile, mają jako starsze pokolenie sensowną rolę i mogą w zamian za wiedzę młodych zaoferować doświadczenie.

Pewnie twórca „Stażystów" chciał przede wszystkim nakręcić zabawną komedię opartą na fundamencie Vince Vaughn – Owen Wilson, ale mimochodem wykazał się niezłym zmysłem obserwacyjnym. Podparł się wprawdzie naiwnymi schematami, podziałem ludzi na złych i dobrych, ale przypomniał, że w dobie niekończącego się spełniania kolejnych ambicji i zdobywania coraz wyższych szczytów, z tropu potrafi nas zbić spontaniczny kieliszek tequilli. Bynajmniej nie chodzi tu o tequillę, ale przede wszystkim o spontaniczność, do której dzieciaki ze „Stażystów" nie są przyzwyczajone. Bill i Nick wiedzą, że spontaniczność bywa matką najlepszych wynalazków. Dlatego „Stażyści" stają się filmem o ich przewadze. Przewadze dawnego porządku nad nowym wspaniałym światem, który jest rozległy i bogaty, ale nie da się go dotknąć przez ekran komputera. Nie da się go poczuć. Nie da się go posmakować. Nie da się w nim zatracić. Wsparty tymi, pewnie czasami konserwatywnymi spostrzeżeniami, Levy zatwardziale udowadnia, że te nowinki nie są nikomu do szczęścia specjalnie potrzebne. Tylko komplikują życie i czynią ludzi bardziej pazernymi, samotnymi i pozbawionymi radości.

[Urszula Lipińska]

News ze Stopklatki

Obrazek - wiecej na Stopklatka_ikonka.png

Stażyści

Stażyści

Komedia Od lat: 15 119 min

Więcej o filmie
Komentarze

Dodaj swój komentarz do "Stażyści" wszystkich pokoleń, łączcie się!

Aby dodać komentarz, zaloguj się lub zarejestruj.

komentarze|0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

madzia

madzia

25.06.2013, 07:29:31

beznadzieja, większość osób w kinie była nie zadowolona.zasnęłam przy samej końcówce, nie wiem co bylo w nim fajnego. nie polecam szkoda czasu

anna111

anna111

23.06.2013, 20:59:40

fajny film, polecam