Newsy

„Star Trek: W nieznane”: Za horyzont

Czyli o początkach Star Trek.

Fani SCi-Fi łączcie się! To jedna z najlepszych dekad w kinie dla koneserów międzygwiezdnych podróży i laserowych batalii na krańcach galaktyki. Futrzasty potwór zwany Hollywood wypluwa z siebie coraz więcej sequeli/remake’ów, ale także nowych historii, dla których na srebrnym ekranie wcześniej po prostu nie było miejsca. Jeśli dodamy do tego postęp technologiczny i coraz mocniej zacieraną granicę pomiędzy tym co w filmie prawdziwe, a co tylko wykreowane mocą krzemowych procesorów, otrzymujemy kolejny rozkwit kina nowej gwiezdnej przygody. I tak się akurat składa, że 2016 rok to okrągłe 50 lat od premiery jednej z najważniejszych kinowych i telewizyjnych marek - Star Trek!

Star Trek: W nieznane


Dokładnie tak – równe 50 lat temu stanowisko kapitana „międzygwiezdnego okrętu” po raz pierwszy objął James Tiberius Kirk, nazywany przez swoich kompanów po prostu Kirkiem. Pomimo zdjęcia serialu po zaledwie trzech sezonach, z biegiem czasu uzyskał on status kultowego i powracał na ekrany TV oraz kina wielokrotnie. Dość powiedzieć, że jedynie Gwiezdne Wojny były w stanie dorównać popularności przygodom Gwiezdnej Floty. Przywołanie uniwersum Jedi nie jest przypadkowe – obie serie do dziś koegzystują w tym samym wszechświecie, pomimo znaczących różnic w narracji. O ile Gwiezdne Wojny to naszpikowana wieloma potyczkami opowieść o odwiecznej walce dobra ze złem, o tyle Star Trek obrał z założenia nieco inny kierunek.

Star Trek: W nieznane

Zacznijmy więc niejako od początku.  Mamy XXIV wiek, ludzkość pokonała większość społeczno-gospodarczych trudności i rozkwita w pełni. Zniknęło pojęcie pieniądza, podróże międzygwiezdne stały się faktem, a ludzkość pokojowo koegzystuje z wieloma rasami, które udało się odkryć misjom badawczym. Nad utrzymaniem pokoju pieczę sprawuje Gwiezdna Flota – odpowiednik obecnego NASA. Zadaniem Floty jest odkrywanie nowych światów i dbanie o utrzymanie  relacji z całymi klasterami galaktyk. Odkrywanie jest tutaj kluczowe, ponieważ Star Trek miał nieść przekaz edukacyjny i nieco oswoić widownię z przerażającą przecież pustką i ciszą niezbadanego kosmosu. Była to zatem nowa jakość narracji – polityka, psychologia, socjologia i ekonomia były równie istotne co siłowe pola, laserowe pistolety i napęd WARP.

Być może ten nowy gatunek właśnie dlatego nie od razu zdobył serca widzów i musiało minąć nieco czasu, zanim Star Trek wzniósł się na wyżyny fikcji z naukowym zacięciem. Ale kiedy już się to stało, każdy odcinek budził emocje nie tylko fanów przed telewizorami, ale również naukowców i badaczy. Star Trek inspirował wszystkich nowymi technologiami i futurystycznymi gadżetami, których istnienie jednak zawsze musiało być poparte nauką. Teleportery, bezprzewodowe komunikatory, prędkość nadświetlna – to tylko kilka przykładów. A ich niezliczona liczba faktycznie weszła do codziennego użytku. Równie pieczołowicie wykreowano rasy, które napotykają na swojej drodze bohaterowie. Ich kultury, cechy i zachowania, wielokrotnie inspirowano ziemskimi „odpowiednikami”, co tylko uatrakcyjniło i uwiarygodniło całą historię.

Star Trek: W nieznane

Wróćmy natomiast do teraźniejszości. Mamy rok 2016 i już za niespełna miesiąc do Multikina zawita kolejna odsłona serii – „Star Trek: W nieznane”. To w zasadzie trzecia część odświeżonego w 2009 r. cyklu z nową obsadą, aczkolwiek tą samą grupą bohaterów co oryginalna seria. Na Mostku spotkamy zatem Jamesa Kirka, Spocka (Wolkanin obdarzony wyjątkową inteligencją i kierujący się logiką), Chekova (oficer nawigacji), Bones’a (pokładowy lekarz), Scotta (główny inżynier), Sulu (główny sternik) oraz Uhurę (oficer łączności, specjalistka od komunikacji z obcymi rasami). Cała ekipa świetnie ze sobą współgra i funkcjonuje niczym rodzina.


Jeśli jeszcze nie zetknęliście się z uniwersum Star Trek, polecam nadrobić zaległości i zanim wybierzecie się do kina na „Star Trek: W nieznane”, obejrzyjcie choćby poprzednie dwie części z 2009 i 2013 roku. Gwarantujemy dobrą zabawę i nieco więcej akcji niż wcześniej, a to za sprawą nowego reżysera – po JJ Abramsie schedę przejął Justin Lin, czyli nikt inny jak ojciec kasowego sukcesu serii „Szybcy i Wściekli”.


Zapraszamy zatem do kin.

Star Trek: W nieznane

Star Trek: W nieznane

Akcja Science-Fiction Od lat: 12 122 min

Więcej o filmie
Komentarze

Dodaj swój komentarz do „Star Trek: W nieznane”: Za horyzont

Aby dodać komentarz, zaloguj się lub zarejestruj.

komentarze|0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.