Recenzje

[RECENZJA] „Toy Story 4”

Zabawki są wieczne

Takie kontynuacje to ja rozumiem! „Toy Story 4” to nieoczekiwany, zaskakujący epilog ukochanej serii.

„Toy Story 4? A komu to potrzebne?” Trylogia filmów o zabawkach tworzyła zamkniętą całość. Najpierw bohaterów poznaliśmy, potem się z nimi zżyliśmy, jeszcze potem Andy dorósł, Chudy i reszta trafili do nowego właściciela, a życie toczyło się dalej. Gdy studio Pixar ogłosiło rozpoczęcie prac nad czwartą częścią, to trudno było mi to uznać za coś innego, niż tylko cyniczny skok na kasę. Jednak efekt finalny przeszedł wszystkie moje oczekiwania. „Toy Story 4” dokonuje niemożliwego – dopisuje świetny ciąg dalszy do perfekcyjnie zakończonej historii.

„Toy Story” przedstawiło trudy przyjaźni. W kontynuacji główny wątek skupiał się na przynależności. Finał trylogii opowiadał o rozstaniu. A co za tym Idzie, „Toy Story 3” wycisnęło łzy z oczu widzów, którzy – podobnie jak dorastający Andy – musieli pożegnać się z zabawkami. Tymczasem niecałą dekadę po „trójce” na ekrany wchodzi „Toy Story 4”, bez dwóch zdań najdojrzalsza odsłona serii, w której głównym motywem jest konieczność zmiany jako przykrego, ale niezbędnego składnika naszego życia.

Cała afera zaczyna się od tego, że Chudy nie jest już najważniejszy. Mała Bonnie preferuje inne zabawki. Gwiazda szeryfa trafia więc do Jessie, zaś nasz kowboj coraz więcej czasu spędza w szafie. Swój los przyjmuje z godnością, zaś całą energię skupia na edukacji najmłodszego członka rodziny: dziwacznego, pociesznego Sztućka, stworzonego z przypadkowych elementów dzięki wyobraźni Bonnie. Gdy już sądzimy, że wiodącym tematem będzie tu mentorstwo i przekazywanie pałeczki, to zabawki zmieniają chwilowo miejsce zamieszkania. Z powodu fabularnych zawirowań Chudy, Buzz, Sztuciek, Jessie, Reks, państwo Bulwa i reszta wyruszają w trasę. Wraz z Bonnie i jej rodzicami trafiają do małego miasteczka, w którym rozbił się lunapark. W zupełnie nowym miejscu zabawki poznają przyjaciół, wrogów oraz będą musiały podjąć wiele trudnych decyzji.

Twórcy serii doskonale zdają sobie sprawę z tego, że dzieciaki, które oglądały „jedynkę” dorosły i dorobiły się własnych dzieciaków. Radosna zabawa i pochwała wyobraźni to wciąż serce „Toy Story”, ale w „czwórce” jak nigdy wcześniej słychać echa trudnych decyzji, z którymi muszą borykać się dorośli ludzie. Z rozrzewnieniem wspominamy czasy dzieciństwa, w których nie musieliśmy rozwiązywać konfliktów w pracy, przeżywać bolesnych rozstań  i podejmować wyborów, od których ma zależeć reszta naszego życia. „Toy Story 4” jest jak krzepiąca rozmowa z kimś, kto doskonale nas rozumie, poklepie po plecach i doda otuchy. To nie jest smutne pożegnanie z jedną z najlepszych animowanych serii na świecie. To akceptacja tego, że zmiany są potrzebne, a o swoim losie decydujemy my sami.

Studio Pixar po raz kolejny podniosło poprzeczkę. „Toy Story 4”, prawdopodobnie epilog całej serii, bawi i wzrusza pozornie opowiadając nam lekką historyjkę z niewymuszonym morałem, a tak naprawdę uświadamiając nam, że chociaż nie jesteśmy już dziećmi, to zabawa może trwać dalej.

Ocena:
9/10

Dobrze bawił się
Piotr Olczyk

Toy Story 4

Toy Story 4

Animowany Familijny Komedia Od lat: b.o. 100 min

Więcej o filmie
Komentarze

Dodaj swój komentarz do [RECENZJA] „Toy Story 4”

Aby dodać komentarz, zaloguj się lub zarejestruj.

komentarze|0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Małgorzata

Małgorzata

07.09.2019, 21:20:58

Super film animowany... łza się w oku zakręciła

Agnieszka

Agnieszka

15.08.2019, 16:01:00

Świetna....łzy polecą

Katarzyna

Katarzyna

14.08.2019, 15:33:10

Bajka taka sobie. Dla mnie wcześniejsze przygody lepsze. Choć na tej części uroniłam łzy

Anna

Anna

13.08.2019, 22:20:02

Świetna bajka polecam ☺️