Recenzje

[RECENZJA] „Teściowie”

Bawić się na całego

Teściowie mają problem. Nikt im nie zaśpiewa, że „wspaniałych rodziców ma”. Bo i śpiewać nie będzie komu. Państwo młodzi wymiksowali się z własnego wesela. Bo jakaś kłótnia, jakieś nieporozumienie, tak do końca nawet nie wiadomo, o co poszło. Co zrobisz, jak nic nie zrobisz? Goście przybyli z najdalszych zakątków Polski, zespół się rozstawia, w kuchni wrze. Podobno show musi trwać, więc rodzice postanawiają przeprowadzić weselicho bez głównych zainteresowanych. Śmiać się czy płakać, któż to wie. Suto zastawione stoły sprzyjają zaprawieniu, a na jaw wychodzą grzechy i grzeszki. Finalnie słoma zaczyna wystawać także z miejskich butów.
 
„Dorociński i Ostaszewska vs Woronowicz i Kuna”, tak mogłoby się nazywać to widowisko. Całość powstała na podstawie sztuki teatralnej o bardzo wymownym tytule: „Wstyd”. Bo i faktycznie wstyd, gdy państwo młodzi rezygnują ze wspólnej przyszłości w absolutnie najgorszym momencie. Rodzice młodego, Dorociński i Ostaszewska, to ci bogatsi, z miasta, lepiej ubrani i przynajmniej w teorii o lepszych manierach. Rodzice młodej, Woronowicz i Kuna, zapowiadani są jako totalne wsioki i faktycznie, fryzura teściowej oraz palto teścia troszkę trącą niedzisiejszym podejściem. Szybko okazuje się, że po pierwsze pozory mylą, a po drugie pary rodziców niezbyt za sobą przepadają. Przyjaźń przed niedoszłym ślubem była taka trochę na siłę, no bo przecież szczęście młodych najważniejsze. Teraz maski opadły i wybornie jest oglądać te wszystkie potyczki słowne i nie tylko. 
 
W ogóle jest to film, na który aż miło spojrzeć. Rzecz zaczyna się od imponującego mastershota, podczas którego wraz z Dorocińskim i Ostaszewską wędrujemy przez salę weselną i jej kuluary. Cięć nie ma albo zostały sprytnie ukryte podczas montażu, nieważne. Liczy się to, że „Teściowie” to nie tylko aktorska, ale i wizualna uczta. Gdy rodzice młodych decydują się na wesele bez głównych zainteresowanych, to robią to z rezerwą, nie wiedzą czego się spodziewać. Impreza szybko się rozkręca, bo przecież Polakowi niewiele trzeba do dobrej zabawy. Brak państwa młodych nikomu nie przeszkadza, a kamera z gracją wiruje wokół uczestników balangi. Nie spodziewajcie się jednak wielu sytuacji rodem z „Wesela” Smarzowskiego. Tutaj na pierwszym planie są rozmowy między teściami, wzajemne oskarżenia i brudy wywlekane na wierzch. No i okazjonalne fangi w nos, ewentualnie toasty.
 
„Teściowie” to komedia, w której często widz śmieje się z samego siebie. Nie ma tutaj lawiny żartów, gagów i slapstickowych momentów. Rechoczemy głównie dlatego, że nie możemy uwierzyć, jak absurdalna sytuacja zamienia się w istne pandemonium szaleństwa, tajemnic i chowanej urazy. No i czasami uśmiechamy się pod nosem tylko dlatego, że innemu jest gorzej. Albo dlatego, że teściowa się przewróciła. Cóż, jesteśmy tylko ludźmi. Wasze zdrowie!
 
Za weselichami nie przepada
Piotr Olczyk
 
Teściowie

Teściowie

Komedia Od lat: 15 82 min

Więcej o filmie KUP BILET