Recenzje

[RECENZJA] „Sala samobójców. Hejter”

#WarszawskieGotham

O „Sali samobójców” mawiano, że „takiego polskiego filmu jeszcze nie było”. Może to stwierdzenie trochę na wyrost, ale nie mijało się za bardzo z prawdą. Efektowny debiut Jana Komasy w bardzo nowoczesny sposób rozliczał się z wieloma problemami, z którymi borykała się młodzież w okolicach 2011 roku. Sytuacja nie uległa poprawie, o czym świadczy chociażby rapowy numer „Patointeligencja”, w którym Mata bez ogródek rozprawia się z mitem nastoletniej niewinności. Komasa jest już jednak w innym miejscu.

Miasto 44” i „Boże ciało” ugruntowały jego pozycje jako reżysera kompletnego. Idealnie dobiera obsadę i współpracowników, a jego dzieła przemawiają językiem komercyjnego filmu zagranicznego, czyli – nie da się ukryć – kina, na którym wychowała się większość z nas. Czy chodzi o sekwencje rodem ze strzelanki w filmie o powstaniu warszawskim, czy muzyczne montaże w historii o chłopaku, który podszywa się pod księdza – Komasa wyczuwa trendy i przekuwa je w bardzo solidne filmowe rzemiosło. Robi coś, czego niektórzy topowi polscy twórcy chyba nigdy się nie nauczą i dalej będą serwować widzom produkcje pełne hałasu, ale puste jak wydmuszka. Nie byłem przekonany co do pomysłu kontynuowania historii z „Sali samobójców”, ale postanowiłem, że #UfamKomasie. I wiecie co? Mamy powtórkę z rozrywki. Takiego polskiego filmu jeszcze nie było.

A czy będzie hejt? Oj będzie. Będą też kontrowersje. „Sala samobójców. Hejter” to jeden z najmocniejszych polskich filmów od lat. Jest to także dzieło z jedną z najbardziej oślizgłych, bezwzględnych i genialnych kreacji aktorskich w rodzimym kinie. Maciej Musiałowski będzie miał #fejm, bo rolą Tomka, chłopaka  z prowincji o twarzy żywego trupa i apetycie energetycznego wampira wspina się na szczyt. „Mroczna siła zagraża Europie”, słyszymy kilkukrotnie z ekranu. Nie chodzi tu ani o fale uchodźców, ani o fale ogolonych głów płonących z nienawiści. Chodzi o takich ludzi jak Tomasz, władców marionetek nie obarczonych moralnością.

Widzicie, „Tomala” jest zawodowym hejterem. Ale nie robi tego dla pieniędzy. Hejt to jego religia, jego determinant i jedyny cel w życiu. Hejtem zdobędziesz wszystko i zniszczysz wszystkich. Banał? To pokażcie mi inny polski film, który tak bezbłędnie ukazuje nie tylko to zjawisko, ale i jego najwierniejszych pretorianów. I to nie takich zasapanych trolli z piwnicy, ale młodych, pięknych i wykształconych adeptów marketingu. Nie rebelianckiego, lecz skrajnie wrogiego. Tomek chce być akceptowany, troszkę jak ten klaun, który sfiksował i sterroryzował Gotham. Ale Arthur Fleck z „Jokera” miał swoje manieryzmy, chorobę i odpychającą aparycję. Tymczasem Tomek wygląda po prostu przeciętnie, co pozwala mu wtapiać się w dowolne środowisko niczym kameleon. Jasne, ma wiecznie podkrążone oczy, ale wiadomo – pewnie dużo studiuje i jeszcze więcej pracuje. Miły chłopaczyna. Mój ziomo.

„Sala samobójców. Hejter” to niezwykle udany film pod względem tak technicznym, jak i artystycznym. To w końcu Komasa, u niego zawsze wszystko dobrze widać i świetnie słychać, a i pięknych kadrów tu nie brakuje. Ale prawdziwym majstersztykiem jest scenariusz, zresztą autorstwa twórcy tekstu do „Bożego ciała”, Mateusza Pacewicza. Całość zmierza w katastroficznym, mrocznym kierunku. Punkt kulminacyjny zaś to majstersztyk: zrealizowana z nerwem sekwencja rodem z dreszczowca, którą przeżywa się niczym najgorszy koszmar. O tej scenie będzie się jeszcze dużo mówić. Język mnie swędzi, ale nie chcę narazić się na hejt, więc niczego nie zdradzę.

Zaszerujcie tę recenzję i koniecznie idźcie do kina. Komasa po raz kolejny udowodnił, że nie jest reżyserem z przypadku oraz tworzy filmy przemyślane, spełnione i ważne. #PolskieKinoRządzi.

Ocena
8,5/10

Kiedyś przypadkowo przywłaszczył sobie słuchawki z silent disco,
Piotr Olczyk

Sala samobójców. Hejter

Sala samobójców. Hejter

Thriller Od lat: 15 135 min

Więcej o filmie
Komentarze

Dodaj swój komentarz do [RECENZJA] „Sala samobójców. Hejter”

Aby dodać komentarz, zaloguj się lub zarejestruj.

komentarze|0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.