Recenzje

[RECENZJA] „Ostatni pojedynek”

Mówię „nie” to myślę „nie”

Kobiety nie mają łatwo we współczesnym świecie. Gdy gdzieniegdzie szklane sufity pękają, to – niczym w złośliwym akcie wypaczonej sprawiedliwości – w innym miejscu paniom odbiera się prawo do głosu i decydowania o samych sobie. A przecież kiedyś było lepiej. A nie, wróć. Kiedyś wcale nie było lepiej. Szczególnie w czternastowiecznej Francji. Może i jesteśmy nieco mniej zabobonni, ale nasza cywilizacja cały czas trąci toksycznym patriarchatem. To zatrważające, jak bardzo aktualnym filmem jest najnowsze dzieło Ridleya Scotta. „Ostatni pojedynek” równie dobrze mógłby rozgrywać się we współczesnej Polsce, czyli kraju ostatnimi czasy wybitnie kobietom nieprzyjaznym. Przed wami seans mogący niektórych zapiec do żywego.

Fabułę oparto na prawdziwej historii ostatniego legalnego pojedynku usankcjonowanego przez króla Francji. W 1386 roku Marguerite de Carrouges obwiniła Jacquesa Le Grisa o gwałt. Sprawa wywołała niemałe poruszenie. W tamtych czasach rzucanie takich oskarżeń było dość rzadką praktyką, a pikanterii dodawał fakt, że Le Gris oraz mąż kobiety, rycerz Jean de Carrouges, byli najlepszymi przyjaciółmi. Afera zakończyła się tytułowym spotkaniem na udeptanej ziemi, którego filmową wersję nakręconą ponad sześć wieków później możemy podziwiać na wielkim ekranie. Kruszenie kopii jest efektowne i emocjonujące, ale zanim nastąpi, to spędzimy trochę czasu z bohaterami skandalu. Wybornie wcielają się w nich Matt Damon, Adam Driver i Jodie Comer. Na drugim planie frywolnie czyni sobie Ben Affleck w komediowej roli wyzwolonego hrabiego. Niczym wyrwany z innego filmu ma za nic wszelkie świętości dając nam kilka okazji do śmiechu. Ale wróćmy do głównych zainteresowanych.

Damon jest świetny jako tak bohaterski rycerz, jak i zakompleksiony oraz żądny posłuchu karierowicz patrzący na wszystkich z góry. Driver błyszczy w roli cierpliwego przyjaciela, wykształconego i lojalnego pracownika oraz lizusa, bawidamka i chama. Gdy panowie spoglądają na siebie spode łba, to wszystkiemu przypatruje się Comer jako bezradna dama, której aspiracje wyprzedzają swoje czasy, a honor nie pozwala milczeć. Każda z tych postaci ma własną wersję wydarzeń, ale Ridley Scott nie bawi się w detektywa. Nie rozwiązuje śledztwa, by w finale triumfalnie ogłosić, kto miał rację, a kto jej nie miał. Cała uwaga skupiłaby się wtedy na męstwie i nawalance. Nie o to w „Ostatnim pojedynku” chodzi, bowiem reżyser zrobił to, czego przed nim w tej historii nie dokonał nikt – skupił się na poniżonej kobiecie, a nie na kipiącym testosteronie.

Scott przedstawia nam po kolei punkt widzenia trójki bohaterów. Bezlitośnie powtarza te same sceny różniące się od siebie zaledwie kilkoma szczegółami. Carrouges jest nawet i fajnym gościem, ale skupia się tylko na sobie. Żona jest jego trofeum, ma mu grzać łoże i zapewnić potomka. Z kolei Le Gris jest święcie przekonany o swojej niewinności, czemu trudno się dziwić obserwując, jak ówczesny świat wypacza moralność mężczyzn. Na brutalność wobec kobiet było przyzwolenie, a i sam gwałt łatwo było obrócić przeciwko ofierze. Cytując jedną z postaci, „nie może być poczęcia bez przyjemności, tak głosi nauka!” Reżyser na sam koniec zachowuje punkt widzenia Marguerite ukazując nam, że w tej aferze liczyła się przede wszystkim urażona męska duma. O pokrzywdzonej nie myślał nikt. Los Marguerite też w sumie nie obchodził nikogo. Ot, oskarżyła o coś tam jednego faceta i tutaj jej rola się skończyła. Trauma? Jaka trauma, przecież tutaj to mężuś cierpi katusze zhańbionego nazwiska.

To bez wątpienia najlepszy Scott od lat. Dariusz Wolski jak zwykle świetnie całość sfotografował, ale tym razem piękne obrazki są tylko dodatkiem do angażującej fabuły. Reżyser zdekonstruował klasyczny dramat kostiumowy przekładając całość na język współczesnej dyskusji o prawach kobiet. Nie wszystkim taka forma przypadnie do gustu, ale dla mnie „Ostatni pojedynek” to ważny głos w słusznej sprawie.

Nie pojedynkował się nigdy
Piotr Olczyk

Ostatni pojedynek

Ostatni pojedynek

Dramat Dramat historyczny Od lat: 15 153 min

Więcej o filmie KUP BILET