Recenzje

[RECENZJA] Nomadland

Współcześni pionierzy

Oscary za najlepszy film, najlepszą rolę pierwszoplanową i najlepszą reżyserię. Przed wami dzieło, którego nie możecie przegapić. Dzisiaj rzucamy wszystko i jedziemy w Bieszczady – tylko że takie bardziej płaskie i "amerykańskye". Przed wami recenzja wielokrotnie nagradzanego filmu „Nomadland”.

Nie mają domu, ale bron Boże nie nazywajcie ich „bezdomnymi”. Nie lubią tego. To ludzie drogi, współcześni nomadzi, którzy nie mogą usiedzieć w miejscu. Czasem z chęci, czasem z musu. To ludzie wykluczeni, ale dumni. Nie potrzebują dolarów, wystarcza im handel wymienny. Pracują sezonowo tu i tam, a zarobione pieniądze wydają na paliwo i naprawy swoich wozów. Chloe Zhao, reżyser i autorka scenariusza, zebrała na planie prawdziwych nomadów i pozwoliła im opowiedzieć swoje historie. To niesamowite, że ci często wiekowi ludzie czują się przed kamerą wyśmienicie, a w ich grze nie czuć grama fałszu. Choć może powinienem napisać „grze”, ponieważ nomadzi nie tylko grają, ile przedstawiają samych siebie – bez koloryzowania.

„Wolność kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem” – główna bohaterka „Nomadland” zapewne nie kojarzy tego wielkiego polskiego przeboju, ale z pewnością mogłaby podpisać się pod tym manifestem rękami i nogami. Fern byłaby do tego zdolna, bo to odważna, bezpośrednia i zaradna kobieta. Wielka Recesja zmiotła z powierzchni ziemi nie tylko jej miasteczko, ale i plany oraz pomysł na życie. Fern nie poddała się jednak i zamieszkała w vanie, którym przemierza Stany Zjednoczone niespętana węzłami konsumpcyjnego społeczeństwa. Jednocześnie warto zaznaczyć, że Fern nie jest zadufana w sobie i nie traktuje ludzi z góry. Nawet wtedy, gdy musi podawać im smażone kurczaki, pakować dla nich paczki z Amazona albo czyścić po nich toalety.

W Fern wciela się Frances McDormand i jest to zaiste oscarowa kreacja, w której nie ma miejsca na zbędne gesty i przesadną interpretacje. Nie tylko swoją grą, ale i poświęceniem dla roli McDormand zasłużyła na laury. Kobieta sama stała się na jakiś czas nomadą, poznała tę społeczność i zaczęła być uznawana za „swoją”. Co ciekawe poznani nomadzi często nie mieli pojęcia, że obcują z wielokrotnie nagradzaną aktorką. Autentyczność, która bije z tego całego przedsięwzięcia jest nie do podważenia.

„Nomadland” zasilone jest również przez przepiękne zdjęcia i nastrojową muzykę. Przygotujcie się na seans pozbawiony przemocy i efekciarstwa, pokazujący świat jakże inny od tego, którego doświadczamy na co dzień. Wciąż goni nas czas, wciąż się gdzieś spieszymy i martwimy o różne przedmioty. Tymczasem „Nomadland” jest filmowym balsamem dla duszy, który ukoi nerwy, wyciszy i, być może, zainspiruje. Wsiadajcie w kampery i ruszajcie do Multikina – naprawdę warto!

Swoje w kamperze wyjeździł
Piotr Olczyk

Nomadland

Nomadland

Dramat Od lat: 15 118 min

Więcej o filmie KUP BILET