Recenzje

[RECENZJA] „Naprzód”

Nie oglądaj się

Jestem prostym człowiekiem. Pixar mówi „Naprzód”, to idę do kina.
Kalifornijskie studio przyzwyczaiło nas do najwyższego poziomu zarówno warstwy technicznej swoich filmów, jak i – a może nawet i przede wszystkim – sfery fabularnej. Filmy Piksara kierowane są zarówno do dzieci, jak i ich opiekunów. Młodzież zafascynowana jest bezbłędną animacją, kolorowymi postaciami i gagami, a staruszki ukradkiem ocierają łzę. Co jakiś czas studio funduje fanom emocjonalny rollercoaster – do dziś pamiętam gulę w gardle podczas finałów „Toy Story 3” i „Coco”, czyli filmów, na których najlepiej bawili się przede wszystkim… dorośli. W lata dwudzieste XXI wieku Pixar wchodzi z dziełem, który może i nie rozjedzie was uczuciowym walcem, ale doskonale rozbawi oba pokolenia widzów.

Dawno, dawno temu była sobie magiczna kraina pełna magicznych stworzeń. I była też magia osładzająca znój życia codziennego. Ale postęp technologiczny zepchnął czary do lamusa, bo po cóż używać ognistego zaklęcia, skoro kominek można odpalić zdalnie za pomocą pilota? Jednorożce zdziczały i niczym szopy buszują głównie po śmietnikach, centaury wożą zady w radiowozach, a niegdyś majestatyczne smoki dziś są zwierzakami domowymi. Świat magiczny stał się światem współczesnym trawionym przez współczesne problemy. W centrum wydarzeń jest dwóch elfickich braci, Janko i Bogdan. Wychowywani przez samotną matkę tęsknią za ojcem, który zmarł, nim mieli okazję dobrze go poznać. Młodszy Janko to introwertyk stroniący od kontaktu z rówieśnikami. Starszy Bogdan jest rozrabiaką i żarliwym obrońcą tradycji. Obaj będą musieli połączyć siły i wyruszyć na szaloną wyprawę, która może dać im okazję do ponownego spotkania z tatą i odkrycia kilku rodzinnych tajemnic.  

„Naprzód” jest rasowym kinem drogi, w którym bohaterowie odwiedzają kolejne coraz to ciekawsze miejscówki, wpadają w tarapaty i wzajemnie się docierają. Tym razem magicy z Piksara postawili na świat całkowicie pozbawiony ludzi, dzięki czemu całości towarzyszy klimat wielkiej przygody i radości z odkrywania nowych rzeczy. Film jest też niesamowicie zabawny. Króluje humor sytuacyjny, a twórcy nonszalancko dworują sobie z gatunku fantasy. Niegdysiejsza mroczna oberża to dziś rodzinna restauracja, łagodne i zwiewne wróżki stały się szukającymi zaczepki członkami gangu motocyklowego, a niedbale rzucone zaklęcia osiągają skutek odwrotny do zamierzonego. Dużo tu slapsticku, słownych przekomarzenek, ale jednocześnie całość podszyta jest tym specyficznym ciepłem, z którego znane są inne filmy studia. Fabuła nie jest specjalnie skomplikowana, a finał łatwo przewidzieć, jednak od zakrętów scenariusza ważniejsza jest tu relacja między Janko i Bogdanem. Chłopcy zapuszczają się w odlegle rejony szukając odpowiedzi na swoje pytania, ale czasem prawda leży tuż za rogiem.

„Naprzód” dowodzi, że Pixar wciąż świetnie czuje się w wymyślaniu nowych historii, które bawią i wzruszają widzów w każdym wieku. To zamknięta opowieść, choć jestem pewien, że prędzej czy później doczekamy się kolejnych przygód w świecie, który zapomniał o magii, ale wciąż jest jej pełen.

Ocena
7,5/10

OK, podczas finału nieco wzruszył się
Piotr Olczyk

Naprzód (Hit za 14,90)

Naprzód (Hit za 14,90)

Animowany Familijny Od lat: 6 102 min

Więcej o filmie ZAREZERWUJ/KUP BILET
Komentarze

Dodaj swój komentarz do [RECENZJA] „Naprzód”

Aby dodać komentarz, zaloguj się lub zarejestruj.

komentarze|0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Magdalena

Magdalena

12.03.2020, 07:31:47

Super film. Polecam, moja 9 latka pod koniec wzruszyła się bardzo ☺️