Recenzje

[RECENZJA] „Luca”

I potwory (morskie) mogą marzyć

Pixar kocha wszystkie stworzenia, ale szczególnie dobrze czuje się w otoczeniu tych wykluczonych, wytykanych palcami lub po prostu przez ludzkość tępionych. Odwiedziliśmy „Uniwersytet Potworny” i widzieliśmy, jak prężnie działają „Potwory i spółka”. Poznaliśmy żywe zabawki, zabawne rybki, urocze robaczki. Teraz wypływamy na szerokie wody. Jak dobrze, że w Polsce „Luca” pojawia się na wielkim ekranie. To przygoda, która wymaga kinowego formatu.

Tym razem kalifornijskie studio przenosi nas na Riwierę Włoską, gdzie poznajemy ludzkich i nie do końca ludzkich mieszkańców tego malowniczego regionu. Dwóch morskich potworków, Luca i Alberto, postanawia zaznać życia na powierzchni. W miasteczku Portorosso poznają przyjaciół, robią sobie wrogów i wpadają w całą masę tarapatów, z których płynie życiowa lekcja – warto poszerzać horyzonty. „Luca” odchodzi nieco od formuły Piksara, tutaj wygłupy nie są przykrywką dla górnolotnych metafor i życiowych prawd. „Luca” to dobra zabawa, wspomnienie dzieciństwa i list miłosny do włoskiego kina oraz przełomu lat 50. i 60. W żadnym wypadku nie umniejsza to przekazu. Pixar nie poszedł szlakiem studia Illumination, nie zrobił filmu lekkiego, ale i nieco pustawego. „Luca” mówi wprost, że nauka to potęgi klucz, ale i że dzieciaki muszą się wyszaleć. Że przyjaźń niszczy wszelkie bariery i jest najpiękniejszą rzeczą, która może przytrafić się młodemu człowiekowi (i nie tylko). Trudno się nie uśmiechać podczas seansu, a i łezka w kąciku oka może się zakręcić.

„Luca” zachwyca nie tylko historią, ale i wykonaniem. To, co magicy z Piksara zrobili z wodą przechodzi ludzkie (i potworne) pojęcie. Nie widziałem tak realistycznej, prawdziwej wody wygenerowanej komputerowo. Pokaz przypadł na wyjątkowo upalny dzień, więc miałem ochotę wskoczyć w ekran, prosto w błękitną toń. Sama animacja została także pieczołowicie przygotowana w taki sposób, by imitować starą szkołę kina rysunkowego. Twarze postaci, ich mimika, sposób poruszania się skojarzył mi się z kolei z plastelinowymi filmami o Wallace’ie i Gromicie. Twórcy pozwolili sobie nawet na pewne niedociągnięcia i w dobie ultrarealistycznych komputerowych efektów 3D poszli w stronę bardziej płaskiej, tradycyjnej animacji. Całość wygląda ślicznie, kolorowy włoski krajobraz cieszy oczy, a w uszach brzmi świetny polski dubbing z nutą Italii.

„Luca” to kolejny triumf Piksara. Całkiem niedawno oglądaliśmy na wielkim ekranie oscarowe „Co w duszy gra”, a teraz możemy podziwiać nowe dzieło kalifornijskich magików. Warto zanurzyć się w ten świat.

Podwodne tajemnice poznawał
Piotr Olczyk

Luca

Luca

Animowany Przygodowy Od lat: b.o. 95 min

Więcej o filmie KUP BILET