Recenzje

[RECENZJA] „Ciche miejsce 2”

Sza!

Ten seans może nie być dobrym wyborem dla kogoś, kto w kinie nie potrafi powstrzymać się od gadania. Jeśli o mnie chodzi, to z największą przyjemnością wróciłem do świata, w którym hałas oznacza śmierć. Było warto, ponieważ „Ciche miejsce 2” przewyższa oczekiwania.

Jak nakręcić kontynuację hitu, który a) pojawił się znikąd, b) zarobił kupę kasy i c) zawładnął sercami nie tylko widzów, ale także tych okropnych krytyków na co dzień nie przepadających za horrorami? To banalne – po prostu… nie robić kontynuacji. Początkowo John Krasinski nie chciał mieć z „Cichym miejscem 2” nic wspólnego. Producenci najpierw namówili go do podrzucenia im kilku pomysłów na sequel, potem zatrudnili go na stanowisku scenarzysty, by w końcu zaproponować mu posadę reżysera. Krasinski wzruszył ramionami, zgodził się, a efekt jego pracy możemy nareszcie, po ponad roku opóźnienia, oglądać na wielkim ekranie. Budżet zwiększono kilkukrotnie, dzięki czemu wyściubimy nosa poza farmę Abbottów i odwiedzimy kilka nowych miejscówek. Więcej jest także emocji, bo i stawka urosła pod niebiosa. W finale poprzedniej części Evelyn urodziła przecież dziecko, a noworodki nie są zbyt skore do zachowania ciszy. No i wisienka na torcie z pazurami ostrymi jak brzytwa: zwiększono także liczbę scen z potworami. A paskudy świetnie słyszą i jeszcze sprawniej pozbawiają życia co bardziej hałasujących.

Film zaczyna się fenomenalną retrospekcją; krótkometrażową perełką, w której wracamy do pierwszego dnia inwazji pozaziemskich kreatur. Rodzina Abbottów jest wciąż w komplecie, a John Krasinski powtarza rolę nieodżałowanego Lee. Jego obecność w prologu jeszcze mocniej uwypukla obecną trudną sytuację Evelyn i dzieciaków. Po mocnym początku wracamy do finału poprzedniej części. Jest ponad 400 dni po inwazji. Jeden ze stworów został ubity, ale za jaką cenę? Lee nie żyje, a farma płonie. Trzeba ruszać przed siebie. Bez zaradnego ojca będzie o wiele trudniej przetrwać w niebezpiecznym świecie. Zdesperowana Evelyn z dzieckiem na ręku, niesłysząca i nieustraszona Regan oraz przerażony całą sytuacją Marcus dosłownie schodzą z wydeptanej ścieżki i wkraczają w nieznane. Nasi bohaterowie będą musieli nie tylko pokonać swoje słabości, lęki i wątpliwości, ale także w ekspresowym tempie przystosować się do ekstremalnych warunków. Świat się zmienił oraz, a może przede wszystkim, zmienili się ludzie. A ludzie czasem są gorsi od potworów.

„Ciche miejsce 2” to kino grozy nakręcone z nerwem i pomysłem. Zamiast odcinać kupony John Krasinski i spółka wprowadzają nowych bohaterów i kolejne niebezpieczeństwa. Dodajcie do tego świetnie zrealizowane sceny akcji, całą masę napięcia i kilka niezłych jump scare’ów, a otrzymacie jedną z najlepszych kontynuacji ostatniej dekady. Cisza nigdy nie była tak ekscytująca.

W kinie siedzi cicho jak myszka
Piotr Olczyk