Recenzje

„Praziomek” [RECENZJA]

Brakujące ogniwo poklatkowej animacji.

Studio Laika znowu robi wszystko po swojemu, a efekty znowu zapierają dech w piersiach. „Praziomek” to zaiste brakujące ogniwo na rynku filmów dla całej rodziny.

Filmy rysunkowe są teraz tworzone w całości na komputerach? Nic z tych rzeczy. Jeśli pamiętacie takie produkcje, jak „Koralina” albo „Kubo i dwie struny”, to znacie kunszt speców z Laiki. Pieczołowicie tworzą kolejne arcydzieła lawirując sprytnie między tradycyjną animacją poklatkową, a korzystaniem z cyfrowego dobrodziejstwa. Pixar może i niemal rok w rok otrzymuje złotą statuetkę za najlepszy film animowany, ale to Laika przekracza granice techniczne, a efekt finalny zachwyca. Zupełnie jak w „Praziomku”.

Sir Lionela Frosta poznajemy w momencie, gdy ów znany i nie do końca poważany badacz odkrywa istnienie potwora z Loch Ness, ale nie jest w stanie udowodnić spotkania z mityczną bestią. Niezrażony Frost wyrusza na kolejną wyprawę – tym razem pragnie dowieść egzystencji Wielkiej Stopy. Dokonuje tego w dość łatwy sposób, ale to dopiero początek wspaniałej przygody. Wielka Stopa pragnie bowiem dotrzeć w Himalaje, by dołączyć tam do swoich pobratymców znanych nam jako Yeti. Sir Lionel i Pan Ziomek pakują manatki i ruszają w podróż.

Tym razem Laika odpuszcza sobie rozterki młodocianych protagonistów, które definiowały ich poprzednie dzieła.

„Praziomek” to opowieść o dziewiętnastowiecznym świecie, w którym wciąż istnieją tajemnice do odkrycia, a dzielni mężczyźni przemierzają nieznane lądy, by dowieść swojej wartości – a raczej, by nasycić swoje ego. Sir Lionel Frost jest zadufanym w sobie aroganckim egoistą, któremu do samospełnienia brakuje tylko miejscówki w elitarnym klubie. Pan Ziomek to z kolei prosty twór natury, ostatni ze swojego stada, który także pragnie akceptacji. Dwie postacie, różne wartości, podobne marzenia. Najlepsze momenty „Praziomka” to właśnie te, w których sir Frost i jego kudłaty kompan uczą się szacunku do siebie nawzajem. Nawet najbardziej spektakularne sceny akcji nie mają startu do zgłębiania tajemnic ludzkich i nie-do-końca-ludzkich uczuć.

Ale co jak co, wspomniane sceny akcji są po prostu fenomenalne. Wycieczkowiec walczący ze wzburzonym morzem, sir Lionel ujeżdżający potwora z Loch Ness, szalona bójka w barze na Dzikim Zachodzie i wiele innych momentów powodują opad szczęki. Te wszystkie sekwencje dowodzą, że animacja poklatkowa jeszcze nie umarła, a żaden komputer nie wygra z pracą ludzkich rąk. Podobnie jak z efektami praktycznymi w filmach fabularnych, tak i tutaj ręczne tworzenie postaci i obiektów skutkuje uczuciem obcowania z realistycznym, dającym się dotknąć światem. Jestem pewien, że gdy dzieciaki będą zachwycać się akcją pędzącą na złamanie karku, to niejeden dorosły z niedowierzaniem szepnie pod nosem: „Niesamowite, ale jak oni to zrobili?” Na szczęście Laika nie robi z tego tajemnicy i – podobnie jak w poprzednich filmach studia – podczas napisów końcowych ujawnia nagrania z pracy na planie.

Praziomek” to wspaniała i pouczająca opowieść o wielkiej przygodzie i jeszcze większej przyjaźni. Dość uniwersalny temat został tu podrasowany ciekawą historią, nieoczywistymi postaciami i subtelnym humorem, w którym na szczęście mało jest miejsca na dosadne i niesmaczne żarciki. Być może „Praziomek” miejscami jest nieco zbyt brutalny – wiele nikczemników dostaje tutaj porządnie za swoje – ale przecież my też za młodu oglądaliśmy Indianę Jonesa okładającego swoich przeciwników pięściami. Przygoda w dziczy rządzi się wszak swoimi prawami. Warto wybrać się w wielką podróż z „Praziomkiem” - być może to będzie Waszym kinowym brakującym ogniwem?

A tu zobaczycie naszą videorecenzję:

Ocena: 7,5/10

Nigdy nie przepadał za Yeti
Piotr Olczyk

Praziomek

Praziomek

Animowany Familijny Komedia Od lat: 7 95 min

Więcej o filmie
Komentarze

Dodaj swój komentarz do „Praziomek” [RECENZJA]

Aby dodać komentarz, zaloguj się lub zarejestruj.

komentarze|0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.