Recenzje

„Podły, okrutny, zły”: [RECENZJA]

Zack Efron seryjnym mordercą.

Zawsze chciałem napisać coś takiego i nareszcie mam okazję: recenzowany niżej film jakościowo jest zupełnym przeciwieństwem swojego tytułu. „Podły, okrutny, zły” to świetne, hipnotyczne i kontrowersyjne kino.

Uwaga! „Podły, okrutny, zły” wiernie odtwarza prawdziwe wydarzenia. W poniższym tekście znajduje się kilka spoilerów.

Naczelny piękniś Hollywood i bożyszcze kobiet Zack Efron wcielający się w jednego z najbardziej znanych seryjnych morderców? Wszyscy, którzy teraz pukają się w czoło muszą odrobić kilka lekcji z niesławnej historii Stanów Zjednoczonych. „Podły, okrutny, zły” opowiada o Tedzie Bundym, który terroryzował zachodnie wybrzeże USA w latach siedemdziesiątych ubiegłego stulecia. Bundy, dość przystojny i bardzo czarujący mężczyzna, przez wiele lat zwodził nie tylko organy  ścigania, ale i media oraz przede wszystkim swoich najbliższych. Dokonał dwóch spektakularnych ucieczek – z sądu i z aresztu – oraz niemal do kresu swoich dni wypierał się przypisywanych mu zbrodni. Gdy próbował sam wybronić się z dokonanych zabójstw, na sali sądowej kibicowały mu fanki. Jedna z jego wielbicielek urodziła mu dziecko, które przez jakiś czas wychowywał zza więziennych krat. Był przerażającym, ale i fascynującym indywiduum. Poświęcono mu kilka filmów, ale dopiero najnowsze dzieło Joe Berlingera w pełni odpowiada na pytanie: dlaczego kochaliśmy nienawidzić Teda Bundy’ego?

Zack Efron jest świetny roli seryjnego mordercy i to głównie dla jego kreacji warto zobaczyć „Podłego, okrutnego, złego”. Film aż do przesady wiernie trzyma się faktów i dla widzów choć trochę zaznajomionych z tą przerażającą historią mógłby wydawać się dokumentalną produkcją przebraną w łaszki fabuły. Na szczęście młody aktor ratuje sytuację windując dzieło na wyżyny kinowych historii o psychopatach. Zack Efron miejscami kopiuje manierę i odzywki zbrodniarza, ale ma także własny pomysł na tę postać ukazując ją nam jako zagubionego everymana. Nieco perfidne, ale zgodne z wymową całości. Joe Berlinger manipuluje odbiorcą – oszczędza nam widoku morderstw i skupia się na pokazywaniu Teda Bundy’ego takim, jakim widziała go opinia publiczna. Wygadany, charyzmatyczny, przystojny facet, którego czepia się prawo i który ciągle ma pecha do nieuzasadnionych oskarżeń. Jakże mu nie ufać?

Wszyscy fani makabrycznej tematyki oraz talentu młodego aktora powinni wybrać się na „Podły, okrutny, zły”. Kina często goszczą na swoich ekranach seryjnych morderców, ale filmy o nich równie często są bardzo schematyczne. Nie tym razem – Efron z ekipą drażnią się z oczekiwaniami widzów i zastawiają na nich pułapki. Ted Bundy jest potworem, powtarzamy sobie, ale to przecież taki miły koleś. I podobnie jak w opinii publicznej w latach 80., tak i w nas kiełkuje pytanie: a może jednak był niewinny? Szybko się otrząsamy, bo znamy dowody, wyniki badań. Ale nie zawsze te informacje były szeroko dostępne, a Ted Bundy skrzętnie ten fakt wykorzystywał. „Podły, okrutny, zły” opowiada o manipulacji i psychicznej niewoli nierzadko mylonej z miłością. To fascynujący portret przerażającego człowieka.

Ocena: 7.5/10
Po raz pierwszy bał się Zacka Efrona
Piotr Olczyk


Podły, okrutny, zły

Podły, okrutny, zły

Thriller Biograficzny Kryminał Od lat: 15 110 min

Więcej o filmie
Komentarze

Dodaj swój komentarz do „Podły, okrutny, zły”: [RECENZJA]

Aby dodać komentarz, zaloguj się lub zarejestruj.

komentarze|0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.