Newsy

Patryk Vega: na czym polega jego fenomen?

Bo przecież można o takim mówić - spójrzcie tylko na liczby.

„Pitbull. Niebezpieczne kobiety” - 2 miliony 769 tysięcy. „Pitbull. Nowe porządki” - milion 433 tysiące. Tylu widzów wybrało się na dwie części „Pitbulla” autorstwa Patryka Vegi tylko w 2016 roku. Po pierwsze - rzadko kiedy jeden twórca wpuszcza do kin dwa filmy w jednym roku. Po drugie - jeszcze rzadziej obie te produkcje dominują w box office. Fenomen co najmniej na skalę europejską, a przecież mówimy o facecie, który, jak sam przyznaje, w początkach swojej kariery - czyli nie aż tak dawno temu - nie miał pieniędzy na dobry obiad.

Vega po prostu zna polskiego widza jak nikt inny. Po pierwszym „Pitbullu” i „Służbach specjalnych” znakomicie wyczuł koniunkturę na męskie kino akcji. Stąd gigantyczny sukces obu najnowszych „Pitbulli”, sprofilowanych właśnie pod konkretnego odbiorcę, ceniącego kino z amerykańskim oddechem, ale umieszczonych w swojskich, krajowych realiach. Wiele można zarzucić Majamiemu, Cukrowi czy Strachowi, ale nie to, że są kalkami swoich amerykańskich kolegów. Reprezentują polski sznyt bohaterów brutalnych, cynicznych i ironicznych, podkreślających wagę swoich wypowiedzi przerywnikami na k. i ch., dokładnie w tych miejscach, gdzie umieściliby je filologowie polscy.

Ale, ale - przecież naczelnymi postaciami ostatniego „Pitbulla” są kobiety! Patryk Vega słusznie zauważył: skoro „Nowe porządki” są dla facetów, a ci frekwencyjnie dopisali, to może kolejna część serii mocniej wyeksponuje płeć piękną, pozostając jednocześnie w pitbullowym uniwersum. Przez to panie chętniej dadzą się wyciągnąć do kin przez swoich ukochanych (którzy i tak się wybiorą, bo to przecież „Pitbull”). Czyli dwa razy więcej sprzedanych biletów. Efekt? Faktycznie dwa razy więcej sprzedanych biletów. Umiejętności liczenia Vedze też nie można odmówić. Dlatego w „Botoksie” i trzech kolejnych filmach - jak zapowiadał na początku 2017 roku reżyser - też kobiety będą na pierwszym planie.

Parafrazując nieco dobre rady inżyniera Mamonia z „Rejsu”, Patryk Vega - niczym Wojciech Smarzowski - zebrał wokół siebie ekipę aktorów, którzy skoczą za nim w ogień. Dlatego Piotr Stramowski, Tomasz Oświeciński, Sebastian Fabijański, Janusz Chabior czy Agnieszka Dygant grają w kolejnych filmach Vegi, tworząc polską wersję Brat Pack, szajki, która jest ze sobą na dobre i złe. Reżyser wie też, że nic nie zapewni takiego sukcesu jak dobrze przygotowana kampania marketingowa. Dlatego premierom jego kolejnych filmów towarzyszą tematycznie powiązane książki, a Vega chętnie współpracuje z mediami i nie ucieka od wywiadów.

Najbliższy gorący okres w jego karierze szykuje się na końcówkę przyszłego miesiąca - 29 września do kin trafia „Botoks”. I chyba możemy być pewni, że o tym filmie i jego reżyserze będą mówić wszyscy. Ten typ tak ma.

Botoks

Thriller Od lat: 15 137 min

Więcej o filmie ZAREZERWUJ/KUP BILET
Komentarze

Dodaj swój komentarz do Patryk Vega: na czym polega jego fenomen?

Aby dodać komentarz, zaloguj się lub zarejestruj.

komentarze|0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.