Newsy

OSCARY 2021 | RELACJA z gali

Emocje minuta po minucie

To nie będzie typowa ceremonia, choć sam początek tego nie zapowiada. Gdy piszę te słowa jest 1:40 w nocy polskiego czasu, a w Los Angeles trwa w najlepsze przechadzka po czerwonym dywanie. Ale już za kilkanaście minut rozpoczną się niecodzienne Oscary. Po pierwsze spotykamy się w kwietniu, a nie w lutym, a po drugie sytuacja na świecie wymusiła na organizatorach wyjątkowe podejście. Złote statuetki wręczane na świeżym powietrzu? Aktorzy w maseczkach? Skrócona ceremonia? Zobaczymy, co z tego wyniknie. Pora rozpocząć kinowe wydarzenie roku!

2:01

Zaczynamy! 93. ceremonia rozdania Oscarów rozpoczyna się w stylu… filmowym! Miejsce akcji: Union Station. W rolach głównych największe gwiazdy Hollywood. Na kameralną scenę nieco przypominającą  wchodzi Regina King. Jest wesoło, ale i z refleksją - Regina wspomina trudny rok izolacji. Przypomina też, by możliwie jak najczęściej nosić maseczki. Niejako przy okazji wręcza nagrodę za scenariusz oryginalny. Zwycięża wyraźnie przejęta i wzruszona Emerald Fennell, czyli „Obiecująca. Młoda. Kobieta”!

2:10

Regina King nie zamierza tak szybko pożegnać się ze sceną! Czas na nagrodę za najlepszy scenariusz adaptowany - wygrywają twórcy twórcy filmu Ojciec z Anthonym Hopkinsem. Zwycięzcy pojawiają się na ekranach - jednocześnie oglądamy transmisję z trzech różnych miejsc. Jedno z nich to sala kinowa, na widowni której zasiada chociażby Olivia Colman, zdobywczyni statuetki sprzed dwóch lat.

2:18

Na scenie Laura Dern, która statuetkę zdobyła rok temu. Pora na nagrodę za najlepszy film zagraniczny. Chyba nikt nie wątpi w to, że wygra „Na rauszu”, prawda? Tak też się dzieje, a nagrodę odbiera uśmiechnięty Thomas Vinterberg, dla którego realizacja filmu była swego rodzaju terapią po stracie dziecka. Przy okazji Vinterberg pozdrowił Madsa Mikkelsena oraz wspomniał o tym, że od piątego roku życia ćwiczył oscarową przemowę. Nie tylko ty, Thomas. Nie tylko ty. 

2:27

Laura Dern zostaje na scenie, by wręczyć Oscara najlepszemu aktorowi drugoplanowemu. Najpierw jednak zaznacza, że tegoroczna ceremonia będzie się nieco różnić od pozostałych, że będzie nieco mniej pośpiechu. I rzeczywiście, dość długo i szczerze opisuje nominowanym, by finalnie przekazać statuetkę na ręce piekielnie zdolnego Daniela Kaluuy, gwiazdy filmu „Judas and the Black Messiah”. Daniel wygłosił płomienną przemowę, w której podziękował Bogu i swoim braciom… oraz rodzicom za to, że go stworzyli.

2:40

Don Cheadle wkracza na scenę i sypie żartami o trudach zawodu charakteryzatora. Oscar za makeup i fryzury trafia do artystów odpowiedzialnych za wygląd postaci z Ma Rainey: Matka bluesa”.

2:44

Don Cheadle nie odpuszcza. Pośród ciętych żartów przemyca nominowanych za kostiumy, by finalnie nagrodzić legendarną Ann Roth, twórczynię strojów do „Ma Rainey: Matka bluesa”.

2:56

Bong John-Ho, przechadzający się po sali kinowej, która bardzo przypomina salę Multikina, po koreańsku (!) zastanawia się, co to znaczy być reżyserem? To oznacza tylko jedno - pora nagrodzić najlepszego reżysera! W tym roku rywalizacja była zacięta, ale zwyciężczyni mogła być tylko jedna. Historia kina tworzy się na naszych oczach - statuetka wędruje po raz drugi w ręce kobiety, ale po raz pierwszy tą kobietą jest Azjatka, Oscara odbiera Chloe Zhao za Nomadland! Brawo!

3:07

Riz Ahmed, w tym roku nominowany za świetną rolę w „Sound of metal”, przejmuje scenę, by rozdać Oscara - oczywiście za najlepszy dźwięk! Bez większego zaskoczenia wygrywa… „Sound of metal”! Riz nie potrafił ukryć zadowolenia, ale szybko przechodzi do kolejnych nominowanych, tym razem w kategorii najlepszy film krótkometrażowy. Oscara otrzymują twórcy ciekawej miniaturki science-fiction „Dwóch nieznajomych”. Przy okazji dostajemy mocną mowę o brutalności policji. Jeśli nie wiecie, co ma piernik do wiatraka, to czym prędzej obejrzyjcie tę krótkometrażówkę!

3:20

Reese Whiterspoon wchodzi na scenę, oszałamia wszystkich swoją kreacją i niejako przy okazji zapowiada nominowanych za krótkometrażową animację. Wygrywają twórcy „Jakby coś, kocham was”. To dwunastominutowe dziełko jest doprawdy przepiękne - koniecznie znajdźcie chwilkę na seans. Warto!

3:25

Reese zostaje jeszcze na chwilkę (to już tradycja tego wieczoru!), by tym razem nagrodzić pełnometrażowy film animowany. Tym razem bez żadnych niespodzianek. Czy ktokolwiek spodziewał się, że dziś NIE wygra „Co w duszy gra”? No właśnie. Studio Pixar najczęściej zwycięża, ale nic dziwnego - ich filmy są nie tylko kasowe, ale i prawdziwie piękne. 

3:33

Imieniny godziny, a na scenę wchodzi niesłysząca zdobywczyni Oscara za „Dzieci gorszego boga” Marlee Matlin. Posługując się językiem migowym wręcza nagrodę za krótkometrażowy film dokumentalny autorom „Colette”. Co ciekawe dziś są urodziny tytułowej Colette, członkini francuskiego ruchu oporu z czasów II wojny światowej. Warto też wspomnieć, że to pierwszy Oscar, który trafił do studia zajmującego się tworzeniem gier komputerowych. 

3:38

Marlee pozostaje na scenie, by wręczyć nagrodę za najlepszy pełnometrażowy dokument. Zwycięża faworyt bukmacherów - na scenę wchodzą twórcy filmu „Czego nauczyła mnie ośmiornica”. To bardzo ciekawy i oryginalny film, który pozwala wierzyć w to, że prawdziwą przyjaźń można znaleźć wszędzie, nawet w morskich głębinach.

3:50

Steven Yeun, nominowany w tym roku za główną rolę w „Minari”, opowiada o tym, jak to za dzieciaka oglądał w kinie z mamą „Terminatora 2”. Wspomina efekty specjalne, które zmieniały historię kina. W tym roku szczerze kibicuję „Miłości i potworom”, ale wiem, że wygra Tenet. Tak też się dzieje, a ja przewracam oczami wspominając świetne potwory (i miłość). Przyjemnym akcentem jest jednak wspomnienie nagrodzonego, że taką samą statuetkę otrzymał… jego ojciec.

3:52

Zapowiadano go od samego początku imprezy i oto proszę - na kameralną scenę Union Station wkracza sam Brad Pitt, ubiegłoroczny zwycięzca Oscara za „Pewnego razu w Hollywood”. Aktor roztacza wokół siebie niemal magiczną aurę, szczególnie gdy wspomina swoją młodość w kinie, gdzie oglądał filmy z Clintem Eastwoodem oraz… „Godzillą”. Po wspominkach Brad nagradza Youn Yuh-Jung za wybitną rolę drugoplanową w „Minari”. Aktorka w uroczy sposób, nieco gubiąc słowa, dziękuje ekipie i najbliższym. Przy okazji dowiedzieliśmy się, że zawsze chciała poznać Brada Pitta i nie wyobrażała sobie wygranej z Glenn Close!

4:03

Pojawia się Halle Berry, ot tak, by wręczyć dwa Oscary. Na pierwszy rzut - scenografia. Statuetka ląduje na koncie filmu „Mank” traktującym o scenarzyście kultowego „Obywatela Kane’a”. 

4:06

Czas na najlepsze zdjęcia! Halle Berry wspomina między innymi Dariusza Wolskiego, twórcę zdjęć do „Nowin ze świata”. Polak jednak nie ma szans, w tej kategorii także nie ma żadnych niespodzianek - Oscar wędruje na ręce Erika Messerschmidta, co oznacza, że znowu wygrywa „Mank”. Przy okazji mowy dziękczynnej kamera łapie na chwilę oblicze Gary’ego Oldmana w maseczce.

4:15

Taksówka się spóźniła? Roztargniony Harrison Ford wpada do Union Station, by z autoironicznym zacięciem skomentować poprawki po pierwszych pokazach klasyka „Łowcy androidów”. Cóż, wersja kinowa była faktycznie dość paskudna. Ford zwraca uwagę, że montaż potrafi być… skomplikowany. Zasapany Indiana Jones wręcza Oscara za najlepszy montaż Mikkelowi Nielsenowi za „Sound of metal”.

4:21

Zdobywczyni Oscara i zarazem nominowana w tym roku Viola Davis, prezentując iście imponującą fryzurę, wygłasza mowę pochwalną dla Tylera Perry’ego za jego także imponującą działalność charytatywną. Tyler jest żywym dowodem na to, że tworząc słabe, ale kasowe filmy, można ratować ludzi. Perry wygłosił przepiękną mowę, w której odmówił głoszenia nienawiści i wspomniał między innymi o tym, że świetnie rozumie wszystkich bezdomnych - sam był jednym z nich. Filantrop zebrał, całkowicie zasłużenie, oklaski na stojąco.

4:33

Zendaya na scenie Union Station oznajmia, że nie ma filmu bez muzyki. Oscara za najlepszą ścieżkę dźwiękową otrzymują między innymi Trent Reznor i Atticus Ross, którzy nie dość, że zdobyli już raz Oscara, to jeszcze w tym roku byli nominowani dwa razy. Brak wygranej skończyłby się zapewne zamieszkami. Kolejna statuetka trafia na konto Co w duszy gra, a widzowie otrzymali bardzo skromną, zabawną, szczerą mowę.

4:37

Zendaya nie zwinęła się za scenę, tylko została, by nagrodzić najlepszą piosenkę. Czy eurowizyjna ballada „Husavik” zdobędzie Oscara? Nie! To chyba pierwsza taka niespodzianka dzisiejszego wieczoru. Zwycięża, czego się w ogóle nie spodziewałem, funkowe „Fight For You” z „Judas and the Black Messiah”! 

4:42

Pora na… grę! Czy na pewno mamy na to czas? Reżyserzy tegorocznej gali najwyraźniej uznali, że tak. Lecą piosenki filmowe, a goście na sali muszą zgadywać,  czy dany utwór zdobył Oscara, czy tylko był nominowany. Prowadzący bawi się chyba lepiej niż publika, a całość prawdopodobnie uśpiła większość widzów przed telewizorami. Jaka szkoda, że nie pijam kawy. Sytuację uratował dziki taniec Glenn Close, który z kolei z pewnością rozbudził większość widzów przed telewizorami.

4:53

Angela Basset. Nic dodać, nic ująć. Aktorka w poetycki sposób zapowiedziała refleksyjny segment In Memoriam. Stanowczo zbyt długa lista zmarłych ludzi kina, stanowczo zbyt wiele na niej ukochanych nazwisk. 

5:00

Za oknem już świta, a to oznacza, że Oscary mają się ku końcowi. Pora wytoczyć ciężkie działa. Pora na NAJLEPSZY FILM! W tym roku w tej kategorii powinny być niespodzianki, bowiem niemal wszystkie nominowane tytuły zasługują na nagrodę. Moje serce należy do „Ojca”, „Minari”, „Obiecującej. Młodej. Kobiety” albo „Dźwięku metalu”, ale tajemnicą poliszynela jest to, że wygra „Nomadland”. To jak będzie?

And the Oscar goes to…

„Nomadland”. Świetne aktorstwo, piękne krajobrazy, nastrojowa muzyka. 100% Ameryki w Ameryce! Frances McDormand zawyła do księżyca jak wilk, czy można jej nie kochać?

Nie czas na sen, jeszcze nie. Tegoroczne Oscary stawiają na tasowanie oczekiwań. Przed nami wciąż najlepszy aktor oraz najlepsza aktorka!

5:15

To już naprawdę koniec. Olśniewająca Renée Zellweger wkracza na scenę, by przekazać złotego faceta na ręce najlepszej facetki. Oscara otrzymuje, ku mojemu ogromnemu zdziwieniu, Frances McDormand za rolę w „Nomadland”. Szczerze mówiąc opadła mi szczeka.

Joaquin Phoenix zapowiada najlepszego aktora w swoim stylu - poniżając się i chwaląc wszystkich wokół. Tutaj z kolei nie mogło być mowy o niespodziance i wszyscy liczyli na pośmiertną nagrodę dla Chadwicka Bosemana. Tymczasem wygrał nasz stary znajomy lekarz-kanibal, czyli Anthony Hopkins za genialną rolę w „Ojcu”

Nieco eksperymentalna 93. ceremonia rozdania Oscarów zakończyła się. Podobno w przyszłym roku wszystko wróci do normy - trzymajmy za to kciuki! Tymczasem pora spać - dobranoc i… do zobaczenia w Multikinie!