Newsy

Od "Oskarżam" do "Legionów" i "1917". Wielka Wojna na wielkim ekranie

Kiedy w 2012 roku zmarła Florence Green – ostatnia znana weteranka pierwszej wojny światowej – symbolicznie dobiegła końca epoka, która posiadała swoich naocznych świadków. Niemniej, jak to w historii bywa, ludzie przemijają – pamięć pozostaje. Nadchodząca premiera filmu "1917" w reżyserii Sama Mendesa stanowi okazję, aby wspomnieć, jak kinematografia zachodnia i polska przepracowują doświadczenie Wielkiej Wojny.

PRYZMAT ŚMIERCI

Verdun – 700 tysięcy zabitych i rannych. Somma – ponad milion ofiar. Wystarczy podać te szacunki, aby unaocznić skalę wojennej hekatomby. Trauma, która na polu kultury europejskiej przejawia się m.in. w monumentalnym "Oskarżam!"Abela Gance oraz "Na Zachodzie bez zmian" Remarque'a (a także jej ekranizacji), w wielu aspektach zrównywała zwycięzców i pokonanych jako wspólne ofiary konfliktu. Tragiczny rys, naznaczający życie filmowych bohaterów, przesiąka nie tylko kino wojenne spod znaku "Ścieżek chwały" oraz "Gallipoli", lecz również hollywoodzkie melodramaty pokroju "Wichrów namiętności", a nawet adaptacje komiksów ("Wonder Woman"). Dla widzów, wychowanych w kręgu pamięci kultury Zachodu (w przeciwieństwie np. do Rosjan, myślących o wielkiej wojnie jako preludium bolszewickiej rewolucji), obraz labiryntowych okopów, niekończących się pól minowych bądź zakrwawionych bagnetów wiąże się z tym rodzajem żałoby, której nie przysłoniła nawet tragedia kolejnej wojny. Warto w tym kontekście przywołać "I młodzi pozostaną"Petera Jacksona. Za sprawą odrestaurowanych i pokolorowanych cyfrowo fotografii frontowych, ukazujących zmęczone twarze nastoletnich żołnierzy, rocznicowy charakter dokumentu ustępuje na rzecz refleksji, że miażdżąca większość z nich nie miała szans doczekać 11 listopada 1918 roku. To cenna lekcja, która uzupełni zajęcia nie tylko z historii, ale również obywatelskiej odpowiedzialności i wychowania do patriotyzmu.

PRYZMAT ODRODZENIA

Ten sam 11 listopad zajmuje w dziejach Polski specjalne miejsce. Dzień, w którym kapitulacja Niemiec zakończyła koszmar Wielkiej Wojny, stanowi zarazem symboliczną datę odradzania się na gruzach Europy zniewolonego kraju. Dzięki temu, chociaż kinematografia polska nie zapomina o bezsensownym okrucieństwie tamtych czasów (czego dobitny przykład stanowią sceny "Kamerdynera" Filipa Bajona, ukazujące konflikt z pozycji zwyczajnych ludzi: Kaszubów, Niemców i Polaków), zazwyczaj spogląda na nie przez pryzmat rozpadających się imperiów zaborców ("CK Dezerterzy"), bądź odzyskiwanej niepodległości (reprezentowanej w ostatnich miesiącach przez "Piłsudskiego" Michała Rosy oraz "Legiony" Dariusza Gajewskiego). Lechoniowa "wiosna", która przyniosła Polskę, posiada więc nie tyle krwawe, co biało-czerwone zabarwienie, dostrzegalne szczególnie w okresie obchodów rocznic związanych z patriotycznym poświęceniem Polaków.

Obie te perspektywy, niezależnie od wpisanej w nie wymowy, dają jasny przykład, że historia w swoim tragizmie i pięknie stanowi niewyczerpalne źródło inspiracji – w tym zachętę dla uczniów, aby o niej pamiętać. Wiele wskazuje na to, że historia dwóch brytyjskich szeregowców, opatrzona w "1917" hipnotyzującymi zdjęciami Rogera Deakinsa, tylko się ku temu przysłuży.

Marcin Pigulak

"Kamerdyner" (reż. F. Bajon, 2018), "Piłsudski" (reż. M. Rosa, 2019), "Legiony" (reż. D. Gajewski, 2019) oraz "1917" (reż. S. Mendes, 2019) dostępne są w ramach pokazów organizowanych na zamówienie grup szkolnych. Szczegóły dostępne u specjalistów ds. rezerwacji grupowych.

Materiały edukacyjne do filmu do pobrania:

1917

1917

Dramat Wojenny Od lat: 15 120 min

Więcej o filmie
Komentarze

Dodaj swój komentarz do Od "Oskarżam" do "Legionów" i "1917". Wielka Wojna na wielkim ekranie

Aby dodać komentarz, zaloguj się lub zarejestruj.

komentarze|0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.