TOP Multikino

Nie tylko „The Meg”: 5 filmów z rekinami, w które warto się wgryźć

Suche statystyki - według analizy pracowników Muzeum Historii Naturalnej na Florydzie w XX i XXI wieku zanotowano około 2 tysięcy ataków rekinów na ludzi. Część z nich - w kinie.

Bo i rekiny są od dawna niesamowitą gratką dla filmowców, a już zwłaszcza po globalnym sukcesie „Szczęk”. Bazują na kilku podświadomych lękach: boimy się tego, co nieznane, ale istniejące gdzieś obok, boimy się głębin i przestrzeni, no i boimy się przerażających stworów z wielkimi zębami. Ten traumatyczny miks to dobry punkt wyjściowy dla opowieści z rekinami w tle, a jeśli byliście już na obecnym na ekranach od piątku „The Meg”, to dobrze o tym wiecie. Chociaż, jak przekonacie się po przynajmniej jednym tytule tego zestawienia, nawet tak dobrze zaczętą historię można położyć.

„Szczęki”, reż. Steven Spielberg

Dla tego typu kina to jak „Ojciec chrzestny” dla obrazów mafijnych. Jedyny, niedościgniony wzór dla kolejnych pokoleń, którym serce przestaje bić przy scenie znalezienia… kto oglądał, ten pamięta, co znaleziono we wraku statku. 28-letni wówczas Steven Spielberg nakręcił thriller idealny, chwytając się swojego ulubionego motywu: walki samotnych ludzi z nieznanym. Przy akompaniamencie ponadczasowej już muzyki Johna Williamsa i… bezustannych problemów technicznych; mało kto wie, że rekin był mechaniczny i cały czas się psuł. Dlatego tak mało jest go na ekranie. Jak okazało się po czasie - to dobrze, bo widownia bała się tego, czego nie było widać.

2. „Ocean strachu”, reż. Chris Kentis

Sensacja kina niezależnego pierwszej połowy ubiegłej dekady; film, który w warstwie dramaturgicznej mocno czerpie ze wspomnianych „Szczęk”, a formalnej - z superpopularnego wówczas, wyznaczającego nowe trendy „Blair Witch Project”. Bohaterowie to para nurków, którzy wypłynęli wraz z innymi w głębokie morze, ale kiedy wynurzyli się spod powierzchni, z przerażaniem uzmysłowili sobie, że łódź odpłynęła, a oni zostali tam zupełnie sami. Lekki minus to dialogi: momentami mocno z waty (chociaż na środku morza pełnego rekinów raczej nie dyskutuje się o literaturze), lekki plus - paradokumentalny sposób realizacji. Kamera naprawdę była w wodzie, rekiny są prawdziwe, a widz ma wrażenie, że za chwilę zobaczy śmierć na żywo.

3. „Piekielna głębia”, reż. Renny Harlin

Atutem tego filmu jest niepowtarzalny klimat kina mainstreamowego lat 90. oraz… cokolwiek absurdalny scenariusz. Rzecz dzieje się na stacji badawczej na samym środku oceanu, a pracownicy tamtejszego laboratorium, w poszukiwaniu leku na Alzheimera… wszczepiają ludzkie tkanki w mózgi niezwykle silnych żarłaczy błękitnych. Jak można się domyśleć, uzbrojone w dodatkowe moce ryby zaczynają wariować, a ich głównym celem są naukowcy. Trochę z „Obcego”, trochę ze Spielberga. Na drugim planie specjalista od zwierzęcego kina grozy, Samuel L. Jackson. Jeśli macie taką możliwość - obejrzyjcie na VHS-ie, oczywiście z lektorem!

4. „Rybki z ferajny”, reż. Bibo Bergeron, Vicky Jenson, Rob Letterman

Całkiem przyjemna animacja studia DreamWorks, nawiązująca do słynnych „Chłopców z ferajny” Martina Scorsese. Oskar jest małą rybką, trudniącą się czyszczeniem wielorybów, ale że jest nazbyt zachłanny na pieniądze, to bardzo szybko podpada trzęsącej okolicą mafii rekinów. To taki film, na którym dzieciaki będą śmiały się z zabawnych dialogów, dorośli zaś zobaczą w nim parodie i trawestacje doskonale znanych im filmów mafijnych. Czy zresztą mogło być inaczej, skoro jednej z postaci głosu użyczył sam Martin Scorsese?

5. „Rekinado”, reż. Anthony C. Ferrante

Rzecz absolutnie wyjątkowa, owiana famą kultu już od premiery. Oczywiście nie spodziewajcie się Woody’ego Allena - to jest bardzo zły i jeszcze bardziej bezsensowny film, przez co bawi do łez. Sami posłuchajcie: przez zachodnie wybrzeże Stanów przechodzi ogromna trąba powietrzna, która wyssywa z wody rekiny i podmuchem huraganu wrzuca je na ulice Los Angeles. I jak tu nie lubić takiego filmu? Klimatu dodaje obsada: w rolach głównych „Rekinada” zobaczymy dwie mocno podupadłe gwiazdy kina młodzieżowego lat 90.: Iana Zieringa („Beverly Hills 90210”) i Tarę Reid („American Pie”). Na tym polega dorosłość - kiedyś grane przez nich postacie zastanawiały się, jak stracić cnotę, dzisiaj - jak nie stracić życia. Prawda czasu, prawda ekranu. P.S. polski tytuł filmu miał pierwotnie brzmieć „Rekinawałnica”.
The Meg

The Meg

Akcja Od lat: 15 113 min

Więcej o filmie
Komentarze

Dodaj swój komentarz do Nie tylko „The Meg”: 5 filmów z rekinami, w które warto się wgryźć

Aby dodać komentarz, zaloguj się lub zarejestruj.

komentarze|0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.