TOP Multikino

Nie tylko „Sicario”: 5 ważnych filmów o narkotykowym biznesie

Kino od dawna chętnie sięgało po temat nielegalnego handlu narkotykami, ale od premiery „Narcos” nie sposób nie odnieść wrażenia, że o dragach w popkulturze mówią wszyscy.

Dlatego na chwilę przed pojawieniem się na ekranach „Sicario 2: Soldado” - bezwzględnie jednej z najbardziej oczekiwanych premier wakacji - przypominamy pięć innych filmów, które opowiadały o bardzo nierównej walce dobra ze złem, gdy w tle buchał biały kurz. Celowo pomijamy pierwszą część „Sicario”; w zestawieniu z premierą drugiej części to typ bardziej niż oczywisty.

„Traffic”, reż. Steven Soderbergh

Trzy historie, trzy starannie oddzielone od siebie światy (także wizualnie; zwróćcie uwagę, że każdy z tych wątków jest nakręcony przy użyciu innego kolorystycznego filtru) i jeden film, który na dobre wprowadził Stevena Soderbergha do panteonu najważniejszych amerykańskich reżyserów przełomu wieków. Stawiający pierwsze kroki w kinie niezależnym (Złota Palma w Cannes za „Seks, kłamstwa i kasety video”) Soderbergh zaprezentował się w „Traffic” jako niesamowicie sprawny narrator, kapitalnie łącząc ze sobą trzy pozornie odległe wątki i stale balansując pomiędzy kinem fabularnym a czystym dokumentem. Żona przemytnika kokainy, która po pojmaniu męża przez śledczych postanawia dalej ciągnąć jego biznes. Senator kierujący komórką zwalczającą narkomanię i dowiadujący się o uzależnieniu własnej córki. Wreszcie tropiący przemytników, skorumpowani policjanci - pozornie to historie emblematyczne dla tego tematu, a jednak „Traffic” nawet dziś, po blisko dwóch dekadach, ogląda się zaskakująco świeżo.

„Blow”, reż. Ted Demme

Fascynujący i trochę niedoceniony przez krytyków portret George’a Junga, króla amerykańskich przemytników i prawej ręki Pablo Escobara w USA. „Blow” jest bowiem nie tylko historią życia faceta, który swego czasu zaopatrywał w biały proszek połowę Kalifornii, ale i portretem Ameryki lat 70. Czasów, gdy twarde narkotyki na dobre zainstalowały się w showbusinessie, ćpały praktycznie wszystkie gwiazdy Hollywood, a uzależnienie nigdy przedtem ani potem nie było odbierane przez młodych ludzi jako coś tak… cool. Z drugiej strony mamy praworządnych Amerykanów, którzy ciężko pracowali przez całe życie, w zamian otrzymując od niego niewiele. Coś jak ojciec głównego bohatera, który postanowił sobie za młodu: nigdy nie będę taki jak on. W roli tytułowej Johnny Depp, na drugim planie jego naprawdę absurdalna fryzura.
„Savages: Ponad bezprawiem”, reż. Oliver Stone

Kiedy dwójka handlujących marihuaną przyjaciół staje naprzeciwko wielkiemu kartelowi narkotykowemu, wówczas lepiej, żeby naprędce rozglądali się za tanim grabarzem. A jednak Ben (Aaron Taylor-Johnson) i Chon (Taylor Kitsch) wykorzystują wrodzone spryt i bezczelność, by wykręcić się kostusze, a przy okazji coś jeszcze na tym ugrać. Gorzej, że na horyzoncie pojawia się groźniejsza broń - przepiękna blondynka O (Blake Lively), która rozkochuje w sobie obu kumpli. Trochę z chłopackiego buddy movie, trochę z brutalnego kina akcji, a wszystko to sportretowane z typowym dla Olivera Stone’a szybkim, teledyskowym montażem. Efekt? „Spring Breakers” w wersji wypożyczalnianego, pełnego przemocy thrillera z taśmy VHS. Trudno o lepszą rekomendację.
„Heli”, reż. Amat Escalante

Ten nagrodzony na festiwalu filmowym w Cannes obraz bardzo mocno różni się od reszty produkcji z tego zestawienia. Po pierwsze - to kino niszowe, w którym obrazy przechodzą w siebie płynnie, a narracja toczy się powoli. Po drugie - „Heli” jest niesamowicie smutne i nawet nie udaje wmówić nam, że bohaterów kiedykolwiek czeka lepszy los. Po trzecie - momentami jest przerażająco wręcz brutalne. Tyle, że tak wygląda rzeczywistość w biednym, opanowanym przez mafię Meksyku. Tu wszystkim rządzi przemoc i… apatia. Nikt nie ma złudzeń, że los się odmieni. Nawet gdy tytułowy Heli ratuje swoją rodzinę z rąk kartelu, który nieopatrznie spuścił na nich chłopak jego młodszej siostry. Tylko dla koneserów filmów artystycznych!
„Kochając Pabla, nienawidząc Escobara”, reż. Fernando Leon De Aranoa

Najświeższa, wciąż obecna na ekranach części Multikin propozycja - jeśli nie oglądaliście „Narcos”, to w dwie godziny możecie bliżej poznać postać Pablo Escobara, największego narkotykowego barona wszechczasów. To o tyle ciekawe, że jego życie oglądamy oczyma Virginii Valejo, kochanki Pabla, w „poprzednim wcieleniu” gwiazdy telewizyjnej. Dlatego tytuł filmu jest tu tak znaczący; Virginia z jednej stroni boi się światka, w jakim bryluje jej ukochany, z drugiej - zło ją po prostu pociąga. Zwłaszcza zło napędzane ogromnymi pieniędzmi. Kobieca narracja w kinie narkotykowym nie jest spotykana często, tym bardziej warto przyjrzeć się tej propozycji.
Sicario 2: Soldado

Sicario 2: Soldado

Akcja Dramat Kryminał Od lat: 15 123 min

Więcej o filmie
ENEMEF: Minimaraton Sicario

ENEMEF: Minimaraton Sicario

Więcej o filmie
Kochając Pabla, nienawidząc Escobara

Kochając Pabla, nienawidząc Escobara

Dramat Biograficzny Kryminał Od lat: 15 127 min

Więcej o filmie
Komentarze

Dodaj swój komentarz do Nie tylko „Sicario”: 5 ważnych filmów o narkotykowym biznesie

Aby dodać komentarz, zaloguj się lub zarejestruj.

komentarze|0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.