Newsy

„Na skraju jutra”: Niezniszczalny Cruise

Tom Cruise jako wojskowy PR-owiec, który ginie z macek kosmity. Wielokrotnie.

Ani Arnold Schwarzenegger, ani Sylvester Stallone, ani Bruce Willis nie zasługują na miano prawdziwych Niezniszczalnych. Przy odradzającym się jak Feniks z popiołów Tomie Cruise’ie ich muskulatura wypada po prostu blado. Swoją drogą mogłoby być zabawnie - teraz podpowiadam twórcom „Niezniszczalnych” - gdyby Cruise pojawił się w następnej odsłonie i umierał raz za razem na ekranie. Zostawiając jednak żarty na boku, trzeba przyznać, że wyjątkowo rozsądnie dobiera role. „Mission: Impossible - Ghost Protocol”, czy „Jack Reacher: Jednym strzałem” to pierwsze z brzegu przykłady filmów trzymających poziom, w których aktor wystąpił w ostatnich latach. Cruise zagrał też niedawno w całkiem niezłej produkcji SF „Niepamięć”. Najnowszy film z jego udziałem (w tym właśnie gatunku) przebija jednak wszystkie trzy pozycje razem wzięte. „Na skraju jutra” Douga Limana jest wciągający, z poczuciem humoru i - jak na to, że podejmuje zabawę z czasem - trudno doszukać się w nim zbyt wielu nielogicznych rozwiązań. Niewielki wzrostem, lecz silny duchem aktor wciela się w majora korpusu medialnego USA Cage’a. W skrócie, ma zachęcić ludzi do zaciągnięcia się do armii. A w owych czasach nie jest to łatwe, gdyż przypominający metalowe spaghetti kosmici opanowali pół globu i są o krok od wytrzebienia ludzkiej rasy. Major Cage przybywa do Londynu, aby zareklamować operację wojskową mającą przynieść Ziemianom zwycięstwo. Tymczasem jego przełożony generał Brigham (Brendan Gleeson) postanawia wysłać go na front. Bohater ubrany w egzoszkielet (czyli coś na kształt zbroi, tyle że nowoczesnej), którego nie potrafi obsługiwać, ląduje na plaży w Normandii w samym środku potyczki z tzw. Mimikami. Nieprzygotowany do walki ginie po paru minutach. Po śmierci budzi się jednak i znów przeżywa te same wydarzenia. Po czym ponownie umiera i wraca do punktu wyjścia. W przypadku Cage’a pleonazm „zabić na śmierć” zaczyna nabierać racji bytu.

Zdezorientowany PR-owiec próbuje wykorzystać doświadczenie zdobyte podczas wielokrotnego umierania, by pokonać wroga. Szybko dochodzi jednak do wniosku (na własnej skórze), że misja od początku skazana była na porażkę. Na polu bitwy natrafia na Ritę Vrataski (Emily Blunt), panią superżołnierz, która zasłynęła tym, że pokonała oddział Mimików w pojedynkę. Okazuje się, że ona także przeżywała w kółko ten sam dzień. Bohaterowie umawiają się więc na spotkanie następnego dnia, czyli tuż po swojej (kolejnej) śmierci. Doug Liman nie wykorzystuje jednak chwytu rodem z „Dnia Świstaka”, by pokazać tę samą bitwę z różnych perspektyw, pochwalić się wymyślnym ujęciem, czy naszpikowaną efektami specjalnymi strzelaniną. Reżyser aplikuje sceny walki w niewielkich dawkach, pozostawiając pewien nieodosyt. Można mieć nawet do niego żal, że jest ich tak niewiele. To jednak przemyślana strategia. „Na skraju jutra” dobitnie pokazuje, że reżyser „Tożsamości Bourne’a” najlepiej czuje się za kamerą właśnie w filmach akcji, a naiwny thriller polityczny „Fair Game” był tylko wypadkiem przy pracy. Liman dokłada kolejne elementy układanki w taki sposób, że - mimo iż jedyną niewiadomą pozostaje lokalizacja mózgu (dosłownie i w przenośni) wroga - napięcie nie opada. Reżyser wprawnie używa też motywu przewodniego, aby wlać w szeregi odrobinę czarnego humoru. W efekcie „Na skraju jutra” staje się propozycją dla wszystkich, którzy lubią dobre kino, niezależnie od gatunku.

„Na skraju jutra”, reż. Doug Liman, wyst. Tom Cruise, Emily Blunt, Brendan Gleeson, Bill Paxton, Jonas Armstrong, Tony Way, Kick Gurry, Franz Drameh   

Jerzy Wasowski

Na skraju jutra

Na skraju jutra

Science-Fiction Thriller Od lat: 15 113 min

Więcej o filmie
Komentarze

Dodaj swój komentarz do „Na skraju jutra”: Niezniszczalny Cruise

Aby dodać komentarz, zaloguj się lub zarejestruj.

komentarze|0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

komor375

komor375

05.11.2014, 00:29:50

Film dobry i faktycznie można polecić. Składam jednak ukłon przed tym opisem. Recenzja wyważona nie opisująca, a zachęcająca do obejrzenia. Małe dzieło oratorskie.

Michał

Michał

17.06.2014, 22:19:18

Jak najbardziej się zgadzam.