Newsy

Mieczem świetlnym po tablicy

Edukacyjny potencjał „Gwiezdnych wojen”

Zaczęło się bez fajerwerków. Kiedy George Lucas przystępował w 1977 r. do pisania scenariusza „Nowej nadziei”, niewiele wskazywało na to, że kładzie kamień węgielny pod najpopularniejsze uniwersum współczesnej kultury masowej. Dziś, cztery dekady i jedenaście filmów fabularnych później (nie licząc seriali, książek i gier wideo), „Gwiezdne wojny” uznawane są za absolutną klasykę, a życzenie „Niech Moc będzie z Tobą” przeniknęło do języka potocznego na wszystkich szerokościach geograficznych. Z okazji nadchodzącej premiery „Gwiezdne wojny: Skywalker. Odrodzenie” (19.12) proponujemy spojrzeć na serię z perspektywy ukrytego w nim edukacyjnego potencjału.

Podróż bohatera

Pisarze i reżyserzy kochają wysyłać swoje postacie na krańce świata i w głąb siebie, gdyż ten, kto podróżuje, zmienia się, nabywa doświadczenia i dojrzewa. Nie inaczej jest w „Gwiezdnych wojnach”, gdzie klasyczną figurę wybrańca przedstawiono w formie zrozumiałej i angażującej dla młodego widza. Lucas, czerpiąc pełnymi garściami wzorce ze średniowiecznej poezji rycerskiej, dalekowschodnich podań oraz klasyki kina, w perypetiach Luke'a Skywalkera dokonał wyrazistej uniwersalizacji motywu podróży bohatera, stawianego obecnie za wzór we wszystkich podręcznikach scenariopisarstwa. Wychowany przez wujostwo na małej, pustynnej planecie chłopak, na przekór przeciwnościom, odkrywa swoje dziedzictwo, przeistaczając się rycerza Jedi oraz obrońcę Galaktyki. Obecnie, w ramach najnowszej trylogii, staje się to udziałem Rey. Tym razem jednak, prawem ducha czasów, do związanych z jej perypetiami kontekstów dochodzi kwestia emancypacji. Tym samym motyw, zdominowany w tekstach kultury przez postacie męskie, w „Gwiezdnych wojnach: Skywalker. Odrodzenie” może znaleźć swoje zaskakujące uzupełnienie.

Opowieść o wartościach

Czym byłby film bez czarnych charakterów? Postacie, reprezentowane przez Sithów – wyznawców Ciemnej Strony Mocy – ukazują zarówno drugą stronę medalu poczynań bohaterów, jak i stanowią świadectwo, że bez moralnego kompasu nawet najlepsze intencje zawodzą. Dzięki temu możemy traktować „Gwiezdne wojny” jako pochwałę najważniejszych wartości: odpowiedzialności, wierności zasadom, pozytywnego uporu w dążeniu do celu, przyjaźni, wzajemnej troski oraz wyrozumiałości (nawet dla swoich wrogów). I chociaż produkcje spod znaku gwiezdnej sagi w konstrukcji świata (podział Dobro-Zło reprezentowany przez Jedi i Sithów; ostateczna porażka niegodziwców; poświęcenie w imię większego celu) nierzadko przybierają kształt moralitetu, to umiejętne pogłębione historyczno-literackimi inspiracjami (mitologiczne ojcobójstwo, średniowieczna walka o władzę, makbetowska zdrada najbliższych) czynią dyskusję o motywacjach postaci angażującym doświadczeniem. W sam raz na lekcję wychowawczą i języka polskiego, zajęcia z etyki lub warsztaty ze szkolnym psychologiem.

Wędrówka po gatunkach

Pamiętając o literacko-filmowym rodowodzie „Gwiezdnych wojen”, warto również zwrócić uwagę na mnogość gatunków, z których czerpią twórcy kolejnych części lub spin-offów (pobocznych filmów czy książek serii). Uniwersum, ożywiane licznymi przykładami interpretacji, oferuje prowadzącym lekcje języka polskiego lub warsztatów filmoznawczych doskonałą bazę do wprowadzania uczestników w świat gatunkowych konwencji lub przetwarzania fabularnych schematów. „Han Solo. Gwiezdne wojny – historie'>Han Solo: Gwiezdne wojny – historie”? Powieść łotrzykowska. "Gwiezdne wojny: Część III – Zemsta Sithów"? Dramat szekspirowski w międzygalaktycznym wydaniu. „Łotr 1. Gwiezdne wojny – historie”? Czytelne nawiązania do kina szpiegowskiego i wojennego. Z drugiej strony, same filmy mają potencjał do nadawania kontekstów do przerabianej w szkole podstawy programowej. Przykładowo, czy film, zaczynający się hasłem „Dawno, dawno temu w odległej galaktyce...” sam w sobie nie stanowi zachęty do zestawienia z klasyczną baśnią?

Akademia popkultury

Nie ulega wątpliwości, że „Gwiezdne wojny” zmieniły oblicze współczesnej kultury masowej. Zaklasyfikowane przez Jerzego Płażewskiego w poczet Kina Nowej Przygody, zawładnęły nie tylko wyobraźnią milionów widzów, ale również kolejnych generacji artystów. Wystarczy rozejrzeć się po poletku kinematografii, aby w przykładach fanowskich hołdów, przekornych parodii i scenariuszowych nawiązań dostrzec ślad autentycznej fascynacji. Fikcyjne postacie kochają gwiezdnowojennych bohaterów (Auggie z „Cudownego chłopaka”), sprzeczają się o wyższość „Gwiezdnych wojen” nad „Władcą Pierścieni” („Clerks 2”) oraz przebierają za ulubione postacie („E.T.”), tworząc specyficzny fandom wewnątrz swoich filmowych światów. Jesteśmy pewni, że zachęcając uczniów do stworzenia prezentacji o ulubionym uniwersum, także powinniśmy wypatrywać pojawienia się na podium pewnej odległej galaktyki.

Międzygwiezdna podróż pokoleniowa

Zasygnalizowana w poprzednim akapicie tendencja posiada swoje interesujące rozwinięcie w świadomości, że popkulturowe sympatie, które zwykle łączą jedynie rówieśników, w przypadku „Gwiezdnych wojen” cementuje nawet całe pokolenia. W czasach, gdy zainteresowanie kulturą masową obejmuje większość grup wiekowych, widok sześćdziesięciolatków, pamiętających młodzieńcze seanse „Nowej nadziei”, a obecnie wybierający się z wnukami na premierę kolejnych odsłon, nie budzi niczyjego zdziwienia. Nie ma więc przesady w stwierdzeniu, że zgłębianie fenomenu fandomu posiada swój charakter socjologiczny, wdzięczny do omówienia na lekcjach wiedzy o społeczeństwie.

Marcin Pigulak

Nauczycieli i uczniów, zainteresowanych udziałem w seansach repertuarowych „Gwiezdne Wojny: Skywalker. Odrodzenie” w Multikinie, zapraszamy do kontaktu ze specjalistami ds. rezerwacji grupowych.

Gwiezdne Wojny: Skywalker. Odrodzenie

Gwiezdne Wojny: Skywalker. Odrodzenie

Familijny Przygodowy Science-Fiction Od lat: 10 142 min

Więcej o filmie
Komentarze

Dodaj swój komentarz do Mieczem świetlnym po tablicy

Aby dodać komentarz, zaloguj się lub zarejestruj.

komentarze|0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.