Recenzje

„Kurier” [RECENZJA]

Na taką przesyłkę czekaliśmy

„Kurier”, jak to kurier – dowozi. I to jest najważniejsze. Władysław Pasikowski zrobił kolejny świetny film!

Jan Nowak-Jeziorański (Philippe Tłokiński) jest dżentelmenem i patriotą. Mężczyzna nie tylko stanie w obronie honoru pięknej damy, ale i nic nie powstrzyma go przed dbaniem o losy ojczyzny. Dla Polski gotów jest przerwać Winstonowi Churchillowi w środku zdania. Buta i pewność siebie popłacają – Jan otrzymuje rozkaz. Ma jak najszybciej dostać się do Warszawy i powstrzymać wybuch Powstania Warszawskiego. W ślad za Kurierem ruszają szpiedzy…

„Kurier” dowozi, bo Władysław Pasikowski potraktował całość bez zbędnej martyrologii skupiając się na realizacji porządnego kina sensacyjnego. Rozsmakowany w zachodnich dziełach reżyser używa sztuczek podpatrzonych u kolegów zza oceanu. Historia jest opowiedziana na poważnie, bez mrugania do widza i zbędnych nawiązań. Ale Pasikowski wie, że ów widz lubi także się uśmiechnąć i z wrażenia szeroko otworzyć oczy. To dlatego dramatyczne sceny zostają czasem rozładowane zabawnym tekstem, a gdy coś ma wybuchnąć, to oko kamery dba, byśmy eksplozję zobaczyli w całej okazałości. W ogóle „Kurier” dzięki zdjęciom Magdaleny Górki po prostu nieźle wygląda. Całość rozpoczyna się świetnie sfotografowaną i trzymającą w napięciu sceną pokazującą dramat Warszawiaków podczas II wojny światowej. Towarzyszy temu oszczędna, przepiękna muzyka Jana Duszyńskiego tworząca nastrojowy, nieco melancholijny klimat. Dobrą robotę wykonują także spece od scenografii i efektów specjalnych, dzięki którym film nie sprawia wrażenia zrealizowanego w całości na czyimś ogródku działkowym. Najbardziej cieszy mnie wiele szerokich kadrów, dzięki którym Wieka Brytania, Włochy oraz Polska lat 40. wyglądają naprawdę wiarygodnie.

„Kurier” dowozi, bo przed kamerą udało się zgromadzić plejadę świetnych aktorów. Oczywiście pojawiają się starzy wyjadacze rodzimych produkcji – już na samym początku poznajemy premiera Mikołajczyka w kreacji Sławomira Orzechowskiego, Jan Frycz bryluje jako generał Sosnkowski, zaś Rafał Królikowski pozwala sobie na nieco aktorskiej szarży wcielając się w generała Tatara. Warszawskie powstanie przygotowuje także nie byle kto, że wymienię chociażby Zbigniewa Zamachowskiego jako generała Montera czy Adama Woronowicza w roli pułkownika Iranka-Osmeckiego. Ale na pierwszym planie widzimy twarze nieopatrzone w polskim kinie. Patrycja Volny ma niesamowitą charyzmę i z roli łączniczki Marysi wyciska wszystkie aktorskie soki. Prawdziwą rewelacją zaś jest oczywiście Philippe Tłokiński, którego Jan Nowak-Jeziorański staje się postacią z krwi i kości. Owszem, to wciąż ktoś na miarę prawdziwego superbohatera. Jest miejscami odważny i patriotyczny aż do przesady, ale czyż taki właśnie nie był Kurier z Warszawy? Na szczęście od czasu do czasu Pasikowski celnym rzutem scenariusza rozbija ten pomnik trwalszy niż ze spiżu kilkoma sytuacjami rodem ze slapstikowej komedii. Perełką jest epizod Cezarego Pazury jako pewnego lokatora ceniącego sobie przede wszystkim święty spokój.

„Kurier” dowozi, bo jest sprawnie zrealizowanym filmem sensacyjnym z polską historią w tle. Zamiast utyskiwać na tragiczny los rodaków Władysław Pasikowski przedstawia bohaterską jednostkę, która z uporem idzie pod wicher wojennej zawieruchy. Jednym z mecenasów filmu jest Muzeum Powstania Warszawskiego, ale w produkcji próżno szukać twardego politycznego stanowiska. Tu nie chodzi o pochwałę lub potępienie - liczą się wartka akcja i fascynująca opowieść. Są emocje, paczka doręczona. Powinszować!

Ocena: 7/10

Z Janem Nowakiem z pewnością zakumplowałby się
Piotr Olczyk

Kurier

Kurier

Sensacyjny Od lat: 12 114 min

Więcej o filmie
Komentarze

Dodaj swój komentarz do „Kurier” [RECENZJA]

Aby dodać komentarz, zaloguj się lub zarejestruj.

komentarze|0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.