Recenzje

„Król życia”: Osiedlowy frustrat

Gdy furiat i pesymista niespodziewanie staje się niepoprawnym optymistą.

Edward (Robert Więckiewicz). Z zawodu frustrat. Na żonę Normę (Magdalena Popławska) nie może patrzeć. Gdyby nie to, że mają wspólne dziecko, dawno już skoczyliby sobie do gardeł. Ich poranne rozmowy przy śniadaniu przypominają walkę na bokserskim ringu. Ociekające jadem riposty fruwają w kuchni o poranku, i to w różnych językach. Bohater to bowiem wykształcony furiat, ale swoich talentów nie przekuł ani w majątek, ani w szczęśliwe życie. Z córką niezbyt się dogaduje, bo próbuje z nią rozmawiać jak z kimś dorosłym. Pracuje w korporacji, której nienawidzi, na przerwach na papierosa wraz z innymi frustratami zajmuje się głównie obgadywaniem szefa „dupka”. Od dwóch miesięcy nie widział się z ojcem, bo na samą myśl o wizycie u rodziców robi mu się niedobrze. Właściwie nie ma takiej rzeczy na świecie, która sprawiłaby mu przyjemność. No, chyba że wszystkich w tym samym czasie szlag by trafił. Na domiar złego Edward ulega wypadkowi samochodowemu.

Teraz może być już tylko lepiej. W wyniku mocnego uderzenia w głowę Edward staje się innym człowiekiem, jego zachowanie zmienia się nie do poznania. Nagle wszystko zaczyna sprawiać mu radość, ot choćby tak znienawidzone w dzieciństwie pierogi z jagodami raptem wybornie mu smakują. Mężczyzna obsypuje żonę pocałunkami i zalotnymi spojrzeniami, córkę rozbawia na zawołanie, a sam wybucha śmiechem w najmniej oczekiwanym momencie, nawet jeżdżenie windą przestaje być dla niego udręką, bo przecież zawsze można tam kogoś spotkać, pogadać, no i... przejechać się za darmo. Taki cios w płat czołowy byłby zbawienny dla niejednego z nas.

Niby to wszystko dość sztampowe, ale świetnie przez Więckiewicza zagrane, lekko i przekonująco. Przede wszystkim jednak twórcy filmu oparli się pokusie pójścia w oczywistym kierunku. Edward nie wpada z jednej skrajności w drugą, nie próbuje uzdrowić świata, lecz działa lokalnie. Odnawia kontakty z osiedlowym ochlapusem - kolegą ze szkolnej ławy zwanym „Kapslem” (Bartłomiej Topa), odwiedza ojca, a żonę i córkę przestaje traktować jak nieproszonych gości. Nie ma w tym jednak ani krztyny ckliwości, nie ma też moralizatorstwa. Wszystko co najważniejsze zostało tu ukryte pomiędzy wierszami. I spojrzeniami. Zupełnie jak nie w polskim filmie.

 

„Król życia”, reż. Jerzy Zieliński, wyst. Robert Więckiewicz, Magdalena Popławska, Bartłomiej Topa, Anna Niedźwiecka, Krzysztof Czeczot, Jerzy Trela, Katarzyna Dąbrowska, Jan Peszek

 

Jerzy Wasowski

 

Król życia

Król życia

Komedia Od lat: 15 97 min

Więcej o filmie
Komentarze

Dodaj swój komentarz do „Król życia”: Osiedlowy frustrat

Aby dodać komentarz, zaloguj się lub zarejestruj.

komentarze|0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Jaco

Jaco

06.10.2015, 16:49:12

Myślę, że nie do końca osiedlowy a bardziej "Korpo frustrat" bo to w pracy spędza większość dnia i ona go dołuje. Dochodzi do tego namolny, stęskniony ojciec i żona z córeczką z którymi też się nie dogaduje. Film prześmieszny, ale w taki inteligentny sposób:)

Dalia

Dalia

01.10.2015, 20:33:26

Widziałam, naprawdę pozytywny przekaz - trochę humoru, ale i zwrócenie uwagi widza... na nas samych, czy przypadkiem nie mamy wiele wspólnego z głównym bohaterem :)

micky

micky

01.10.2015, 16:25:27

Mózg się cieszy jak się ogląda ten film :D Świetna rola Więckiewicza :) Miła odmiana, bo zawsze mi się kojarzył z dramatami

Henry

Henry

01.10.2015, 12:46:18

Gęba się nie rechocze co chwila ale uśmiech nie schodzi z twarzy, to film na niepogodę na chandrę taki powoli a skutecznie polepszający nastrój. Topa w ciekawej roli!

diana

diana

01.10.2015, 12:39:46

Po wyjściu z mordoru pojadę obejrzeć ten film :D W piątek, to może od razu ciśnienie zejdzie :D

doro

doro

01.10.2015, 09:40:34

Takie filmy to ja lubię. Człowiek wychodzi z nich jakiś taki lepszy, lżejszy, bardziej zadowolony.

asiek

asiek

01.10.2015, 09:04:42

Cudownie pozywtywny film :D