Recenzje

„Kapitan Ameryka. Wojna bohaterów”: Gdzie dwóch się bije…

…tam widz korzysta.

W pojedynku między Kapitanem Ameryką a Iron Manem to my jesteśmy największymi zwycięzcami. „Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów” to nie tylko najlepsza  superbohaterska produkcja Marvela, ale także jeden z najlepszych filmów komiksowych w historii kina. Idealnie wyważony, świetnie zrealizowany, pełen emocji i… humanizmu.


Jak wysoką cenę musimy zapłacić za podniebne batalie superbohaterów z superzłoczyńcami? Atak kosmitów na Nowy Jork. T.A.R.C.Z.A. kontra HYDRA w Waszyngtonie. Szalona pogoń za Hulkiem w Wakandzie. Wreszcie – całkowita anihilacja Novigradu we wschodnioeuropejskiej Sokowii. Każde zwycięstwo Avengers to nie tylko chwila triumfu, ale także gorzkie wspomnienie zabitych cywilów. ONZ stawia sprawę jasno – herosi mają zrezygnować z niezależności i działać na zlecenie władz. Dręczony wyrzutami sumienia Tony Stark zgadza się na kompromis. Pełen ideałów kapitan Steve Rogers obawia się wykorzystania bohaterów w politycznej grze. Otwarty konflikt wisi w powietrzu.


Nie trzeba magicznych mocy, by zauważyć, że źle się dzieje w uniwersum Marvela. Przez dwanaście filmów herosi w trykotach (i superzbrojach!) radośnie obracali w perzynę kolejne budynki, burzyli całe dzielnice, niszczyli miasta. A my klaskaliśmy i zbijaliśmy piątki. Kinowa destrukcja stała się parodią samej siebie. Każdy współczesny blockbuster musi kończyć się absolutną rozwałką bez konsekwencji. Przecież patrzymy tylko na rozpadające się grupki pikseli, prawda? Nie ma nic gorszego od obojętności. Marvel w porę to zrozumiał. Właśnie dlatego „Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów” jest tak dobrym i inteligentnym thrillerem akcji. Kipiąca od emocji produkcja przedstawia nam herosów jako ludzi z krwi i kości, skłonnych do błędu, kruchych i wrażliwych. Kapitan Ameryka, Iron Man, Zimowy Żołnierz. Debiutujący w uniwersum dumny Black Panther i dziecięco naiwny Spider-Man. Każdy z nich został naznaczony jakąś tragedią, traumatycznym zdarzeniem determinującym ich los. Wciąż poszukują odpowiedzi, wciąż próbują naprawić świat. Tymczasem wszyscy wiemy, czym kończy się nadgorliwość.


Uderzyłem w dość poważne tony, ale spokojna głowa. „Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów” nie jest kinem psychologicznym. To arcygenialnie poprowadzona komiksowa opowieść, w której równie ważne są efekty specjalne, jak i fabuła oraz wiarygodne portrety upadłych herosów. Bracia Russo po wybitnym „Kapitan Ameryka: Zimowy Żołnierz” dokonali niemożliwego i zaprezentowali dzieło jeszcze lepsze, spójniejsze i bardziej przemyślane.  Humor, akcja, wspaniałe efekty specjalne, świetne dialogi i przede wszystkim szczere, prawdziwe emocje – „Wojna bohaterów” to pole bitwy, które należy odwiedzić.
 

Za #teamCap nawet w ogień skoczy,
Piotr Olczyk

Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów

Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów

Akcja Science-Fiction Od lat: 12 147 min

Więcej o filmie
Komentarze

Dodaj swój komentarz do „Kapitan Ameryka. Wojna bohaterów”: Gdzie dwóch się bije…

Aby dodać komentarz, zaloguj się lub zarejestruj.

komentarze|0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.