Newsy

„Kamienie na szaniec”: Bez ozdobników

Nowe, świeże spojrzenie na działalność Szarych Szeregów.

Obraz Roberta Glińskiego („Cześć, Tereska”) zdecydowanie wyróżnia się spośród innych polskich filmów wojennych. Przede wszystkim dlatego, że reżyser rezygnuje z przedstawiania bohaterów jako herosów bez skaz i wad. Nie portretuje członków Szarych Szeregów jako ludzi umierających z dumnie podniesionym czołem za ojczyznę. Owszem, widzimy, że działali oni dla dobra kraju, poświęcając dla niego wszystko, wybory harcerzy okupione są jednak ogromnymi stratami i wyrzeczeniami, a ich zasadność podawana w wątpliwość. Czy walka z przeważającą siłą wroga przy użyciu zdezelowanej broni ma sens? W represjach zginą przecież niewinni cywile...  To i wiele innych pytań przewija się przez głowę, a przynajmniej powinno, podczas projekcji „Kamieni...”, które duchem znacząco odbiegają od pierwowzoru literackiego. „W swojej powieści Aleksander Kamiński zbudował zmitologizowaną historię polskiego harcerstwa”, tłumaczy reżyser, „Nasz film proponuje współczesne, filmowe spojrzenie na tę literacką opowieść. Dąży do odbrązowienia pomników”.

To niesamowite, ale w filmie Glińskiego faktycznie nie ma ani jednej patetycznej sceny. Klimatem „Kamienie...” bliższe są raczej dokumentowi niż fabule. Działania dywersyjne harcerzy, a później akcja pod Arsenałem ukazane są na zimno, bez zbędnych ozdobników. Paweł Edelman zdecydował się na zrealizowanie sporej części ujęć kamerą z ręki. W efekcie wrażenie jest takie, jakbyśmy byli bezpośrednimi świadkami wydarzeń. Oczywiście Gliński nie ogranicza się do przedstawienia suchych faktów. Swój film zbudował wokół przyjaźni dwójki bohaterów - walczących o to samo, lecz różniących się od siebie diametralnie - Zośki (Marcel Sabat) i Rudego (Tomasz Ziętek). Ten pierwszy, jakby pogodzony z losem, posuwa się do przodu bez wiary, jednocześnie zaciekle przeciwstawiając się okupantowi. Na jego pociemniałej twarzy rzadko gości uśmiech. Ten drugi zaś nie porzucił marzeń, romantyczny duch wciąż w nim się tli. „Polacy pragnęliby, aby niepodległość kosztowała dwa grosze i dwie krople krwi” - poucza ojca, cytując Piłsudskiego. Sabat i Ziętek nie szarżują jednak ani trochę, uwierzylibyśmy w przyjaźń Rudego i Zośki, nawet jeśli ci nie odezwaliby się słowem. Młodsza część obsady nie zawodzi także na drugim planie. A to wcale nie częste zjawisko, by film z młodzieżą w roli głównej wypadał tak przekonująco. Miejmy nadzieję, że ci młodzi obiecujący aktorzy w przyszłości nie przepadną bez śladu.   

„Kamienie na szaniec”, reż. Robert Gliński, wyst. Tomasz Ziętek, Marcel Sabat, Kamil Szeptycki, Magdalena Koleśnik, Sandra Staniszewska, Wojciech Zieliński, Andrzej Chyra, Krzysztof Globisz     

Jerzy Wasowski

Kamienie na szaniec

Kamienie na szaniec

Dramat Wojenny Od lat: 15 112 min

Więcej o filmie
Komentarze

Dodaj swój komentarz do „Kamienie na szaniec”: Bez ozdobników

Aby dodać komentarz, zaloguj się lub zarejestruj.

komentarze|0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Maggie

Maggie

19.03.2014, 16:40:56

Film świetny, prawdziwy, nie udawany. Bardzo polecam,ponieważ rzadko zdarzają się w naszej kinematografii dobre filmy wojenne.Nie ma w nim pomników tylko prawdziwi, młodzi ludzie. Ja w ich historię uwierzyłam, a należę do pokolenia które naoglądało się już filmów o tematyce wojennej.

DFF

DFF

13.03.2014, 07:09:16

Płytki film, szkoda, że Globisz sie pod tym czymś podpisał... Mało brakowało, a nieroztropni chłopcy w filmie zaczeliby sie calowac... 26.03. godzina 18:04 TVP Historia - Rudy, Alek, Zośka, polecam także Akcje pod Arsenalem z Englertem. Film Glińskiego nie zasługuje na uwage, choc niezla muzyka - tylko, ze kompletnie nie pasuje do filmu.

Marcin

Marcin

11.03.2014, 08:08:19

Szkoda, że przez tę bzdurę jeszcze długo nie powstanie dobry film o Szarych Szeregach.