Recenzje

„Juliusz” [RECENZJA]

Śmiech na sali

„Polska komedia”. Boki zrywać, co? Otóż sarkazm jest niepotrzebny. Po latach sztywnych komedii-romantycznych-tylko-z-nazwy oraz pozbawionych choćby iskierki humoru półproduktów o wieczorach kawalerskich i wyjazdach integracyjnych możemy wreszcie odetchnąć z ulgą. Oto na salę wszedł „Juliusz” i – cytując brytyjskich komików od skeczu z papugą – „radości nie było końca”.

Ale na początek krótko o fabule.

„Juliusz” ma twarz udręczonego Wojtka Mecwaldowskiego. Jest zdolnym nauczycielem plastyki i nieźle rysuje, ale jego życie nie jest już takie kolorowe. Ojciec (fenomenalny Jan Peszek), wiecznie zawiany i z rozwianym włosem, imprezuje ostro i ani myśli dbać o zdrowie. Staruszka nie da się upilnować, no i trochę głupio, że padre daje w palnik mocniej, niż syn. Juliusz ma też kumpla Rafała (Rafał Rutkowski), ale ten albo wpędza go w tarapaty, albo ugania się za kolejną dziewczyną. Nadzieję na lepsze jutro daje spotkanie z uroczą panią weterynarz (Anna Smołowik), ale jak rozwijać taką znajomość, gdy nadepnęło się na odcisk mafiozowi?

Jusz wszystko wiecie? To do rzeczy.

Prawda jest taka, że mimo fabularnej miałkości „Juliusz” jest po prostu [email protected]#iście zabawnym filmem. Świetnie wypadła współpraca z polskimi stand-uperami. Abelard Giza i Kacper Ruciński wnieśli do scenariusza sporo absurdalnego humoru. Całość ma mocno epizodyczną formę, co zaowocowało wieloma scenami, których jedynym celem jest rozśmieszyć widza, a nie popchnąć akcję do przodu. Ostatnimi laty brakowało mi w polskich komediach właśnie tego pierwiastka przypadku, narracyjnej wolty ku chwale puenty. W „Juliuszu” takich momentów jest na pęczki, a humor sytuacyjny świetnie współpracuje z dowcipem słownym. I to przy dialogach, które – o losie! – niemal pozbawione są „veganizmów”.  Zamiast niepotrzebnych wulgaryzmów mamy więcej gagów i mnie się taki układ podoba. Także cała historia, choć bazująca na schematach, daje nam możliwość zaprzyjaźnienia się z bohaterami. Lubimy ich wszystkich, nawet jeśli nieporadnie wpadają wciąż i wciąż w tarapaty. Jedynie finał zdaje się być poprowadzony zbyt bezpiecznie, ale z drugiej strony trudno wyobrazić sobie inne rozwiązanie akcji.

„Juliusz” miejscami przypomina swoim klimatem nową falę amerykańskich komedii łączących dramaturgię z humorem lecącym niebezpiecznie nisko, ale zawsze trzymającym poziom. Jeśli lubicie kino Juda Apatowa, filmy Setha Rogena i Evana Goldberga i nie jesteście przewrażliwieni na punkcie poprawności politycznej, to chyba jusz wiecie, co robić.

Ocena 8/10

Nigdy nie skoczy na bungee
Piotr Olczyk

Juliusz

Juliusz

Komedia Od lat: 15 98 min

Więcej o filmie ZAREZERWUJ/KUP BILET
Komentarze

Dodaj swój komentarz do „Juliusz” [RECENZJA]

Aby dodać komentarz, zaloguj się lub zarejestruj.

komentarze|0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.