Recenzje

„John Wick 3” [RECENZJA]

Broń. Dużo broni.

Petarda? Gdzie tam! Macie ochotę na prawdziwą bombę? Przed Wami nowy król kina akcji. Tylko uważajcie – „John Wick 3” nie bierze jeńców. To przepięknie brutalny list miłosny napisany przez kaskaderów do kaskaderów oraz wszystkich wielbicieli czytelnej, przemyślanej ekranowej rozwałki.

John Wick to mało gadatliwy gość. Marzy o świętym spokoju i anonimowości, ale gdy przeszłość brutalnie upomina się o swoje, to pan Wick odpłaca się pięknym za nadobne. I tak za każdym razem. Skoro coś działa, to po co to poprawiać, prawda? „John Wick 3” jest jednym z tych filmów, które zyskują na szczątkowej fabule. Całość dzieje się krótko po zakończeniu sequela. Za głowę głównego bohatera zostaje wyznaczona nagroda. Cały świat pragnie dorwać naszego protagonistę, a ten nie pozostaje mu dłużny. Tylko tyle i aż tyle. Więcej nie trzeba. Wiadomo, co w tego typu kinie liczy się najbardziej.

Seria „John Wick” słynie z klarownego przedstawiania akcji: ujęcia są długie, a aktorzy i kaskaderzy radzą sobie doskonale bez pomocy montażysty. Nie ma czemu się dziwić, skoro za reżyserię odpowiada Chad Stahelski, weteran hollywoodzkiej kaskaderki, któremu nie po drodze ze sztuczkami wygenerowanymi w komputerze. Dzięki jego ogromnemu zaangażowaniu filmy z Wickiem są niemal hipnotycznym doświadczeniem oczyszczającej przemocy. Keanu Reeves jak w transie sadzi headshota za headshotem i przebija się przez kolejne fale wrogów umiejętnie lawirując między nimi w balecie śmierci. Ogląda się to wybornie, chce się więcej i więcej. Ta produkcja nie tylko podkręca tempo, ale wykracza wręcz poza skalę i prezentuje sceny oszałamiające kunsztem i techniką. Na tle perypetii pana Wicka niezłe, ale bezkrwawe wysokobudżetowe serie w rodzaju tych o szybkich i wściekłych wykonujących niemożliwe misje jawią się jako bezpieczny materiał na wieczorynkę.

Tak jak poprzednie odsłony stawiały głównie na broń palną, tak „John Wick 3” skłania się raczej ku ręcznemu i nożnemu załatwianiu spraw. Oczywiście strzelanin tu nie brakuje – w jednej z nich Johnowi i jego przyjaciółce pomaga dwóch czworonożnych pomagierów, w innej bohater musi znaleźć kreatywny sposób na bardziej opancerzonych przeciwników. Ale to noże i krótkie miecze grają tu pierwsze skrzypce. Wiecie, co się stanie, gdy Wick i ścigający go wrogowie trafią do… sklepu z bronią białą? Tak. Chaos. Piękny, cudowny chaos i jednocześnie majstersztyk realizacyjny. Co jakiś czas przebąkuje się o uwzględnieniu pracy kaskaderów podczas rozdawania Oscarów. „John Wick 3” jest czymś w rodzaju listu intencyjnego w tej sprawie.

Najnowsza produkcja z Keanu Reevsem to film przede wszystkim dla fanów dobrego, mięsistego kina akcji. Fantastycznie wykreowany świat pełen płatnych zabójców, charyzmatyczni wrogowie, niepewni sojusznicy, honorowe i niehonorowe zagrywki, a to wszystko sfotografowane i zagrane w najlepszy możliwy sposób – witajcie w świecie, w którym nie uznaje się kompromisów. John, jak dobrze, że znowu wpadłeś w tarapaty.

Ocena: 9/10
Z niecierpliwością czeka na „czwórkę”
Piotr Olczyk