Recenzje

JAK PIES Z KOTEM | 43. PFFF w Gdyni

Recenzja festiwalowa

Lubię twórców, którzy przemycają do swoich filmów wątki autobiograficzne. Świetnie zadziałało to chociażby w „Pianiście” Polańskiego. Janusz Kondratiuk idzie o krok dalej – w swojej najnowszej produkcji opowiada o swoich stosunkach z bratem podczas ostatnich tygodni życia Andrzeja Kondratiuka i jakimś cudem nie zamyka całości w klamrach nadętego kina biograficznego. Tak naprawdę „Jak pies z kotem” to nawet nie jest biografia, tylko komediodramat. Będziecie śmiać się i śmiać, czasem do rozpuku, a czasem przez łzy.

Prawdziwa historia miesza się z fikcją. Oto Janusz (świetny, czasem zrezygnowany, kryjący się z uczuciami Robert Więckiewicz) musi zaopiekować się powalonym przez udar Andrzejem (genialny Olgierd Łukaszewicz, który mimiką twarzy wyczynia aktorskie cuda). Obaj bracia są filmowcami. Czasem współpracowali, czasem nie. Jeszcze rzadziej rozmawiali, a ze szczerością to u nich zawsze było na bakier. Ale to dobrzy ludzie. Andrzej w przepływach świadomości czuje wdzięczność do brata za okazaną mu pomoc. Janusz potrafi odłożyć na bok animozję i pomóc choremu w potrzebie – nierzadko pod gradem wykrzykiwanych w malignie obelg.

W całości czynny udział biorą ukochane mężczyzn. Iga (Aleksandra Konieczna), ukochana Andrzeja, to gwiazda estrady, która nawet na rauszu twierdzi, że nie wypiła ani kropli. Dlatego to Beata, żona Janusza (Bożena Stachura), ze wszystkich sił stara się pomóc szwagrowi, choć nierzadko jest bliska rezygnacji. Chory pochłania czas, pieniądze i zasoby cierpliwości. Często nieposłuszny niczym rozkapryszone dziecko odmawia jedzenia i mycia, za to woła do siebie bliskich z byle błahostką. Ma halucynacje, bredzi, ale bywa też, że jego umysł pracuje na najwyższych obrotach. Jest taka scena, gdy Janusz i Andrzej zaczynają rozprawiać o pomysłach na najbliższą produkcję. Tę, którą po latach nareszcie stworzą wspólnie. Obaj w głębi duszy wiedzą, że to tylko mrzonki, ale nie mówią o tym głośno. Cieszą się chwilą i kreślą scenę otwierającą nowego dzieła. Jak dzieciaki, zgrane rodzeństwo, którym byli przed wieloma, wieloma laty podczas młodości spędzonej na kazachskim stepie.

„Jak pies z kotem” to film doprawdy wyjątkowy. Nie jest to biografia, a raczej zderzenie rzeczywistości z językiem filmu tworzące jedyną w swoim rodzaju produkcję. Dobrze wiemy chociażby to, że ekranowa Iga to tak naprawdę Iga Cembrzyńska, ale dla historii nie ma to żadnego znaczenia. Realne osoby użyczają postaciom imion i wycinków ze swojego życia, co pozwoliło Januszowi Kondratiukowi stworzyć bardzo osobisty film o uniwersalnych sprawach. Możemy być tylko wdzięczni reżyserowi, że odsłonił przed widzami bolesny epizod z życia swojej rodziny i nie skąpał całości w mętnym efekciarstwie ani przesadnej hagiografii. Wspaniały hołd dla bliskich i przepiękne kino – rzadko zdarza się taka perełka.

Ocena: 8/10

Jak pies z kotem

Jak pies z kotem

Komedia Dramat Biograficzny Od lat: 15 102 min

Więcej o filmie
Komentarze

Dodaj swój komentarz do JAK PIES Z KOTEM | 43. PFFF w Gdyni

Aby dodać komentarz, zaloguj się lub zarejestruj.

komentarze|0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.