Newsy

„Igrzyska śmierci: Kosogłos. Część 1”: W przededniu rewolucji

Mimo braku tytułowych Igrzysk film trzyma za trzewia do ostatniej sceny.

Podobnie jak finałowa odsłona „Zmierzchu” czy „Harry’ego Pottera”, także i ostatni rozdział „Igrzysk śmierci” podzielony został na dwie części. Powód jest prosty i oczywisty - wpływy z box office’u. W żadnym stopniu jednak nie ucierpiała na tym materia filmowa. Wręcz przeciwnie, „Kosogłos. Część 1” - mimo braku tytułowych Igrzysk i dość niemrawego początku - trzyma za trzewia do ostatniej sceny i zapowiada emocjonujący finał serii. Choć czuć, że to jedynie przygrywka do decydującego starcia, Francis Lawrence (reżyser poprzedniej odsłony) wespół ze scenarzystami Dannym Strongiem i Peterem Craigiem wciągają nas w pasjonującą rozgrywkę pomiędzy ostatnią nadzieją uciskanego ludu Katniss Everdeen (Jennifer Lawrence) a pozbawionym skrupułów, podstępnym prezydentem Snowem (wyborny Donald Sutherland).   

W natłoku produkcji opartych na światowych bestsellerach skierowanych do młodzieży „Igrzyska śmierci” zdecydowanie wyróżniają się na tle reszty. Baśniowy świat „Pięknych istot” czy „Darów Anioła: Miasta kości” - poza mankamentami natury realizacyjnej - nie ma tej siły przyciągania, co ekranizacja trylogii Suzanne Collins. Problemy bohaterów nie są na tyle namacalne, aby mogły przejąć. Najświeższe produkcje SF opowiadające o dystopijnych społeczeństwach również są daleko w tyle. Weźmy na przykład „Niezgodną” opartą na powieści Veroniki Roth. Film Neila Burgera jawi się początkowo jako kino z ambicjami, szybko jednak przeradza się w kiczowate love story. W „Igrzyskach...” natomiast uczucie, jakie połączyło Katniss i Peetę (Josh Hutcherson) jest czymś więcej niż zwyczajnym zauroczeniem. Ewoluuje w kolejnych częściach, przeradzając się z przymusowego sojuszu zawartego na arenie walk w prawdziwą, skomplikowaną relację. To jeden z powodów, dla których „Kosogłos. Część 1” trzyma w napięciu, mimo że po raz pierwszy bohaterowie nie walczą ze sobą w corocznych Igrzyskach Głodowych.

Świat „Igrzysk śmierci” jest spójny i - mimo fantastycznonaukowej otoczki - bliski naszemu. Jaki kraj podstawimy pod Panem i jakiego przywódcę pod prezydenta Snowa, to już zależy od nas. Nikt nie powinien mieć jednak problemu z odnalezieniem odpowiednika. Film Lawrence’a niesie ze sobą treść. Dialogi nie są zapełniaczem luk pomiędzy kolejnymi scenami walk. Bohaterowie rzeczywiście mają coś do powiedzenia, ale zamiast tracić czas na patetyczne przemowy - działają. A jeśli już przemawiają, to z głębi serca - jak Katniss, która godzi się zostać twarzą rewolucji, i bez owijania w bawełnę - jak prezydent Alma Coin (Julianne Moore): „Nie ma zwycięstw bez kompromisu. Nie ma wojny bez ofiar”. Czy trzeba coć więcej dodawać? Szefową trzynastego Dystryktu, którego mieszkańcy skryli się głęboko pod ziemią i czekają na dogodny moment do ataku na Kapitol, wspiera Plutarch Heavensbee (nieodżałowany Phillip Seymour Hoffmann), odpowiadający za marketingową stronę rewolucji. Jest znacznie bardziej wyrazisty niż w poprzedniej części - wprowadza do szarego świata odrobinę humoru i ironii.

Pełnokrwiste postacie to kolejna zaleta „Kosogłosa...”. Kolorytu anonimowej społeczności rebeliantów dodaje Effie Trinkett (Elizabeth Banks), której ego ledwo mieści się w podziemnym schronie. Dba ona rzecz jasna o to, by Katniss była najlepiej ubraną buntowniczką w dziejach. Clou programu są zaś wystąpienia prezydenta Snowa, któremu Donald Sutherland nadaje istnie szatańskie rysy. Imponuje także scenografia - twórcy zdecydowali się większą część zdjęć kręcić w naturalnych plenerach. Ścieżkę dźwiękową natomiast ponownie skomponował James Newton Howard, który szczęśliwie nie podbija kulminacyjnych momentów ckliwymi brzmieniami, a tematy dynamiczne harmonijnie łączy z lirycznymi. Dzieło wieńczy zaś wysmakowany przebój nowozelandzkiej piosenkarki Lorde pt. „Yellow Flicker Beat”. Nie pozostaje więc nic innego, jak tylko rozsiąść się wygodnie w kinowym fotelu i dać się porwać rewolucji!

„Igrzyska śmierci: Kosogłos. Część 1”, reż. Francis Lawrence, wyst. Jennifer Lawrence, Josh Hutcherson, Liam Hemsworth, Woody Harrelson, Donald Sutherland, Philip Seymour Hoffman, Julianne Moore, Willow Shields     

Jerzy Wasowski

Igrzyska śmierci: Kosogłos. Część 1

Igrzyska śmierci: Kosogłos. Część 1

Akcja Science-Fiction Od lat: 12 123 min

Więcej o filmie
Komentarze

Dodaj swój komentarz do „Igrzyska śmierci: Kosogłos. Część 1”: W przededniu rewolucji

Aby dodać komentarz, zaloguj się lub zarejestruj.

komentarze|0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

fbf

fbf

08.12.2014, 16:33:00

Po dwóch świetnych częściach... Masakra.. Widać, że na siłę rozdzielili finał na dwie części.

Kinomaniaczka

Kinomaniaczka

06.12.2014, 15:03:49

Film za długi, za nudny, słaba akcja - wręcz jej brak, dodatkowo brak konkretnego wątku? Wynudziłam się jak nigdy ;) Pierwszy raz miałam ochotę wyjść z kina. A muszę przyznać, że dwie wcześniejsze części były rewelacyjne. Szkoda pieniędzy i czasu. Odradzam. Poszłam na ten film, aby samej móc ocenić i wyrazić opinię... Ewidentne naciąganie potencjalnego widza, który liczy na dobre kino... a w tym przypadku tylko jedno ciśnie się na usta - słabizna.

sweetestpoison

sweetestpoison

05.12.2014, 14:21:59

Pierwszy raz w życiu chciałam wyjść z kina. faktycznie słabo że podzielili to na 2 części ponieważ ta część jest w całości ewidentnym wstępem do drugiej. Nuda, smuty nie wiadomo o co chodzi jeśli się nie czytało książki. po prostu lepiej ominąć szerokim łukiem 1dynke.

kjhjkh

kjhjkh

04.12.2014, 17:41:09

czytalam ksiazke. ten film (ta czesc) jest zdecydowanie najslabsza. nie ma w ogole akcji, tylko pod koniec cos sie dzieje (ostatnie 10 minut moze) pozdrawiam

Kas

Kas

02.12.2014, 15:19:26

A ja czytałam książkę i moim zdaniem jest to najgorsza część z całej trylogii.

Ally

Ally

30.11.2014, 19:47:29

Dla tych, co uważają, że część najsłabsza: Radzę przeczytać książkę. Mnie totalnie zmasakrowała- po prostu fabułę podzielili na 2 filmy i nie zdajecie sobie sprawy co jeszcze czeka...

jask

jask

27.11.2014, 18:01:44

Zgadzam się z Awari- najsłabsza z części, praktycznie zero akcji, cała fabuła przeciągana- nudy!

Awari

Awari

27.11.2014, 09:00:41

najsłabsza z obejrzanych dotychczas części, drętwa i pełna dłużyzn...bezsensowny podział na dwie części....zero emocji, tylko oczekiwanie na koniec męczarni...nie polecam....!!!!!!

ssssssssss

ssssssssss

26.11.2014, 12:13:07

słaby i szkoda kasy

zarmiszelzar

zarmiszelzar

23.11.2014, 14:55:47

słaby trailer dobry film ;)

We

We

23.11.2014, 00:44:00

Niesamowity. Nie spodziewałam się tak dobrze nakręconego filmu, więc zostałam zaskoczona pozytywnie. Dobrze, że podzielono na dwie części "Kosogłosa" chociaż już nie mogę się doczekać kolejnej. POLECAM!

synia2

synia2

22.11.2014, 23:53:36

Film za dlugi, za nudny, slaba akcja i brak konkretnego wątku. Wynudzilam sie jak nigdy;). A musze przyznac, ze dwie wczesniejsze czesci byly rewelacyjne.Szkoda pieniedzy.

Odpowiedz

Odpowiedz

22.11.2014, 22:15:16

Od 12+ lat

jajaja

jajaja

22.11.2014, 13:31:28

Rozsypał mnie ten film..

Pytanie

Pytanie

22.11.2014, 12:37:17

Od ilu lat jest samodzielny wstęp na film?