Newsy

Gwiazda filmu "Mój rower": Kończę szkołę i jeżdżę na taksówce

Krzysztofa Chodorowskiego możemy właśnie oglądać na ekranach kin w filmie Piotra Trzaskalskiego "Mój rower". Oto rozmowa z młodym aktorem.

Krzysztofa Chodorowskiego możemy właśnie oglądać na ekranach kin w filmie Piotra Trzaskalskiego "Mój rower". Aktor zagrał w nim, zanim zaczął studia na krakowskiej PWST. Nam opowiada, czy jest to powód do "gwiazdorzenia" i dlaczego marzy, by po szkole aktorskiej... jeździć taksówką.

Kiedy byłeś mały...
...od razu chciałem być aktorem. Dopiero potem przyszła pora na: lekarza, żołnierza, policjanta. Ale aktorstwo było pierwsze. Pamiętam to dobrze. Potem były te wszystkie szkolne apele. Wszystko przycichło w gimnazjum. Przełamałem się, dopiero kiedy obejrzałem pewien film. Pomyślałem: "Oni mogą, a ja nie? Też mogę!". I zacząłem działać.

Skutecznie.
Poszedłem do ogniska teatralnego "U Machulskich" w Warszawie, no i tam sobie jakoś nieśmiało byłem. Pamiętam kiedy przyszedł do nas reżyser Adrian Panek i zaproponował mi jedną z głównych ról w krótkometrażowym filmie "Moja biedna głowa". Udało się! Zagrali w nim Mariusz Bonaszewski i Adrianna Biedrzyńska.

No i ty.
Pamiętam, że na pierwszy casting nauczyłem się melodii, kropek, przecinków. To brzmiało bardzo sztucznie, bo nie skupiłem się na intencji tekstu, tylko na jego formie. Była klapa. Jednak, reżyser dał mi jeszcze jedną szansę - powiedział, żebym przyszedł następnego dnia. Ćwiczyłem pół nocy. I przyszedłem. Poprosił mnie, żebym wypowiedział tekst po angielsku. Zrozumiałem, o co chodzi. I udało się - dostałem tę rolę.

Pewnie umocniłeś się w decyzji o przyszłym zawodzie.
Zaczęła się rodzić we mnie bardzo niepewna myśl - a może jednak spróbuję z tym aktorstwem? Była na tyle słaba, że jeszcze przed zdjęciami zapytałem Adriana Panka, czy ja się w ogóle do tego zawodu nadaję. Odpowiedział, że da mi znać kiedy skończą się zdjęcia. Ostatniego dnia wyznał sam z siebie - że zagrałem dokładnie tak, jak chciał. Poważny ton naszej rozmowy rozładował kierownik planu, który zapytał: "Krzysiu i jak Ci tutaj?"; A ja na to " No…po prostu super"; Potem skierował się do reżysera i powiedział; "Ech…Patrz, już się uzależnił". Do dziś jestem wdzięczny Adrianowi, że dał mi niesamowity wiatr w żagle! Na szczęście od razu zacząłem się zastanawiać, jak go wykorzystać.

I wymyśliłeś.
Od tej pory już wiedziałem, co chcę w życiu robić. To było jeszcze w pierwszej klasie liceum. Wiedziałem, że nie umiem śpiewać ani tańczyć, więc zapisałem się na odpowiednie zajęcia. Bardzo dużo konstruktywnie budującej pewności siebie zawdzięczam właśnie mojemu pierwszemu nauczycielowi od śpiewu - Januszowi Sztyberowi. Najwięcej jednak nauczyłem się od Jerzego Łazewskiego - jego osoba była po prostu trafem w dziesiątkę. Akurat w trakcie moich przygotowań, w połowie trzeciej klasy dostałem informację, pani Barbara-Żylska Burtan z Agencji JMC Studio zadzwoniła do mnie z informacją o castingu do filmu "Mój rower". Tekstu uczyłem się na szybko, w samochodzie. Mój serdeczny przyjaciel Sebastian Czerwiński, który mnie podwiózł, udawał mojego filmowego ojca. Podrzucał mi świeże kwestie. I tak sobie z tym kumplem graliśmy ojca i syna (śmiech). Zobaczyła to później reżyser castingu Nadia Lebik, no i wyszło chyba całkiem nieźle, bo dostałem te rolę.

O zwycięstwie w castingu dowiedziałeś się zanim przyszły wyniki z krakowskiego PWST?
Tak. Powiedziałem reżyserowi: cześć, Piotrek, właśnie dostałem się do Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie [aktor artykułuje każdą sylabę z teatralną manierą - przyp. AZ]. I musiało minąć sporo czasu, zanim oduczyli mnie tej maniery nabytej z mojej własnej głupoty w czasie egzaminów.

W szkole "gwiazdorzysz"?
A naprawdę myślisz, że dlatego chcę zostać aktorem?

Celebryctwo cię nie pociąga?
A skąd. Ja chcę być aktorem, a nie celebrytą. Bankiety, festiwale, wywiady - fakt, to jest element naszej pracy, ale przecież nie najważniejszy. Pójść na imprezę, żeby się pobawić, można zawsze, a przecież to właśnie na bankietach festiwalowych zawiera się bardzo cenne znajomości.

Jesteś bardzo zdeterminowany. Masz pewnie jakiś plan "b"? Jak skończę szkołę, to zdaje plan topograficzny miasta Warszawy, kupuję samochód i jeżdżę na taksówce.

Ironizujesz? Nie, choć taksówka jest tu może pewną metaforą. Chodzi mi o to, że aktorstwo to jest tak niestały zawód, że warto jest mieć drugą taką pracę, która nie uniemożliwi mi chodzenia na castingi czy grania i zapewni stabilizację finansową. Mam próbę - super, idę. Nie mam - zajmuję się czymś poza zawodem. To zdrowsze, zmniejsza poczucie aktora, że jest gorszy, bo nie wygrał castingu, frustrację wynikającą z braku perspektyw na to by "móc coś wrzucić do garnka". Wiem, że jestem jeszcze młody i pewnie bardzo naiwny i może życie zweryfikuje moje poglądy, ale cytując Bogusława Schaeffera, w niektórych sprawach "Jestem romantykiem i [bardzo] chciałbym nim pozostać".


Artur Zaborski

Wywiad ze Stopklatki

Obrazek - Stopklatka-WIECEJ_30.png

Mój rower

Mój rower

Obyczajowy Od lat: 15 90 min

Więcej o filmie
Komentarze

Dodaj swój komentarz do Gwiazda filmu "Mój rower": Kończę szkołę i jeżdżę na taksówce

Aby dodać komentarz, zaloguj się lub zarejestruj.

komentarze|0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.