Recenzje

"Dziedzictwo: Hereditary” [RECENZJA]

Rodzina przede wszystkim.

Horror z elementami dramatu rodzinnego czy dramat rodzinny z odrobiną horroru? Nieważne. Liczy się to, że „Dziedzictwo: Hereditary” zachodzi za skórę i straszy jak diabli.

Zdradzenie czegokolwiek z fabuły mija się z celem. Już pierwsze kadry, pierwsze sceny definiują postacie i wskazują kierunek, w którym wraz z nimi podążymy. Ustalmy więc tyle: po śmierci seniorki rodu w rodzinie Grahamów zaczynają dziać się niepokojące rzeczy. Nic więcej nie zdradzę, a wszystkim zainteresowanym filmem radzę nie czytać nawet opisu na naszej stronie. Po prostu idźcie do kina na najlepsze kino grozy w tym roku.

Studio A24 wyspecjalizowało się w tworzeniu niskobudżetowych perełek, które nie tylko podobają się krytykom, ale także umieją zjednać ku sobie widownię oraz Akademię. Od „Spring Breakers” Harmony’ego Korine’a, przez „Wroga” Denisa Villeneuve’a, do „Disaster Artist” Jamesa Franco, filmy od A24 nie zamykają się w ramach projektu artystycznego, kina psychologicznego czy komedii stawiając na przekaz, a nie na formę. Większość produkcji amerykańskiego studia trafia w sedno nie rezygnując z wolności twórczej i nie bacząc na kompromisy. Takie podejście się opłaca – sukcesy są mniejsze (chociażby świetny wynik finansowy „Lady Bird”) i większe (Oscary dla „Moonlight”, „Pokój” i „Ex Machina”). „Dziedzictwo: Hereditary” to kolejny – po dziełach „Czarownica: Bajka ludowa z Nowej Anglii” czy „To przychodzi po zmroku” – nieoczywisty horror od A24, który nie dość, że umie przekonać do siebie niespecjalnie lubiących grozę znawców kina, to jeszcze potrafi na siebie zarobić. A przy okazji zmrozić mi krew w żyłach.

„Dziedzictwo: Hereditary” pozbawione jest nagłych strachów, diabłów wyskakujących z pudełka, o których zapominamy sekundę po otrząśnięciu się. Tutaj groza budowana jest przez długie ujęcia, niepokojące kadry oraz – a może przede wszystkim – przerażającą historię, która bardzo szybko z dość realnej sytuacji przeradza się w coś nie z tej ziemi, coś tak diabelnie mrocznego, że na samą myśl cierpnie nam skóra. Horrory trzeba umieć oglądać. Wstydzimy się swojego strachu, dlatego tak często kwitujemy co bardziej szokujące sceny ironicznym uśmieszkiem. Czasem nawet wybuchem śmiechu, czymś w rodzaju katharsis mającego ustrzec nas przed tym, że… naprawdę się boimy. Cierpliwy widz doceni „Dziedzictwo: Hereditary”. Niecierpliwy machnie ręką na dzieło Ari Astera, które powoli otwiera przed nami swoje progi i nieustannie myli tropy. Kilka razy miałem pewność, że wiem, w którym kierunku potoczy się historia. Myliłem się za każdym razem. Jesteśmy przyzwyczajeni do bezpiecznych horrorów trzymających się pewnego schematu. Nie tutaj, moi drodzy. W końcu mamy do czynienia z rasowym dramatem o kruchej rodzinie, nad którą pastwi się fatum.

Grahamowie są jak bohaterowie makiet, których tworzeniem para się Annie, główna bohaterka grana przez wybitną Toni Colette. Kruche postacie mieszkające w kruchych pomieszczeniach bez kontroli nad swoim życiem, bezbronni wobec losu, nieświadomi tego, jak niewiele dzieli ich od niebytu. Widz ma to szczęście, że znajduje się po drugiej stronie ekranu. Gdy widzimy, jak Grahamowie pakują się w kolejne kłopoty, to nie możemy powstrzymać się od myśli – co by było, gdybyśmy to my byli na ich miejscu? Aż mnie palce świerzbią, by przywołać kolejne sceny grozy pozbawione efektownej muzyki i efektów dźwiękowych mających rozsadzić ciszę. Nieostre postacie widoczne w głębi kadru, przedziwne sylwetki wyłaniające się z mroku, szaleńcze pozy i miny ludzi, których nie powinno być na ekranie. Niczym w najlepszych dziełach Polańskiego i Nicolasa Roega jesteśmy świadkami sytuacji szokujących, nieprawdopodobnych, nie mogących się wydarzyć… a jednak. Wyobraźcie sobie Stephena Kinga, mistrza rysów psychologicznych, opowiadającego nam o przeklętej rodzinie i trzymającego swoją inwencję twórczą na wodzy. Oto „Dziedzictwo: Hereditary”.

Rewelacja, ciary, przerażenie, łzy strachu i żałoba jako centralne źródło lęku. Przed wami „Dziedzictwo: Hereditary” – powolny, zachodzący za skórę i bezwzględny w swoim przekazie horror pozbawiony tanich sztuczek. Grahamowie już na was czekają.

Ocena 9/10

Chrupał i kląskał
Piotr Olczyk

Dziedzictwo. Hereditary

Dziedzictwo. Hereditary

Dramat Horror Od lat: 15 127 min

Więcej o filmie
Komentarze

Dodaj swój komentarz do "Dziedzictwo: Hereditary” [RECENZJA]

Aby dodać komentarz, zaloguj się lub zarejestruj.

komentarze|0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.