Newsy

Dr Strange i 6 innych dowodów na to, że świat (jaki znamy) nie istnieje

Rok 2000. Koniec podstawówki. Zamknięcie rozdziału. Euforia i nostalgia. A na to wszystko mój rozhisteryzowany kolega, który przez bite pół godziny, na chodniku pod domem kultury, streszczał mi z wypiekami na twarzy świeżo obejrzanego „Matrixa”.

Tak się dowiedziałem, że kino potrafi zmieniać postrzeganie rzeczywistości. Ale nie był to pierwszy raz, gdy przyszło mi do głowy, że świat to jedna wielka fikcja. Zastanówmy się: kto dał nam rękojmię na to, że powinniśmy wierzyć zmysłom?

Przejechał się na tym niejeden bohater filmowy, ale

6. „Fight Club”

to przykład chyba najbardziej spektakularny. David Fincher buduje wiarygodny świat złożony z atawistycznych męskich potrzeb i buntu wobec systemu. Jedynym minusem tej wizji jest jej dość trywialny powód – najzwyklejsza w świecie schizofrenia głównego bohatera.

5. „Stranger Things”

Czego tu nie ma. Oswojony świat bmx-ów i kultowych planszówek kontra mroczne uniwersum wystawiające szpony spod naskórka znanej nam rzeczywistości. Nie myślcie, że to mrzonka. NASA macza w tym palce, ale konsekwentnie karmi nas ściemą. A wszystko można łacno wytłumaczyć za pomocą pchły, liny i akrobaty.


 

4. „Ciekawy przypadek Benjamina Buttona”

czekał na realizację 20 lat, czyli tak długo, aż zdołano znaleźć sposób z pogranicza efektów specjalnych i charakteryzacji, by pokazać odmłodzonych bohaterów. Bezcenny widok Galadrieli młodszej o 25 lat potrafi zburzyć każdą wizję świata.


3. „Incepcja”.

Leo DiCaprio tylko czyha na to, by z pomocą – cytuję recenzenta - fikumikatora elemeledudkowego – wykraść z waszego snu coś cennego. Jeśli Jerzy Pilch uchodzi za tego, który najlepiej potrafi zakręcić zdaniem w języku polskim, to niekwestionowanym majstrem w dziedzinie kręcenia sekwencją filmową i wykrzywiania czasoprzestrzeni kinowego fotela jest Christopher Nolan.

Niekwestionowanym na to dowodem jest też

2. „Interstellar”

Magnetyczne anomalie, tunele czasoprzestrzenne oraz – oczywiście! – NASA. Wszystko się tu klei. Przynajmniej dla mnie, który stoję w szeregu zaślepionych wyznawców tego filmu. Po drugiej stronie barykady czyhają cyniczni nienawistnicy, ale na potrzeby tego tekstu – demogorgon ich drapał.


Król jest tylko jeden. A w zasadzie dwóch. To znaczy kiedyś dwóch, a teraz dwie. Siostry Wachowskie, które w 2000 roku, gdy chowałem pod marynarką puszkę piwa słuchając opowieści o tym, jak pan Bóg kule nosi, a Keanu Reeves je zatrzymuje, były jeszcze braćmi. Bracia czy siostry, ich opus magnum to nasz

numer jeden: „Matrix”

To co, zatańczymy?

No ale co z tym Doktorem Strangem? Ano pójdźcie i zobaczcie sami. Zrodził nam się nowy demiurg, który bez machania różdżką wyprawia cuda, o których nie śniło się Potterowi, Voldemortowi i Gandalfowi razem wziętym.

Post Scriptum:

Ale Strange to nie koniec pieśni o naszym nie do końca wytłumaczonym jestestwie. Czego dotknie Denis Villeneuve („Pogorzelisko”, „Labirynt”, „Sicario”), to obraca w złoto. Czy tak samo będzie z „Nowym początkiem” – kolejnej, ale zapewne zupełnie osobnej opowieści o inwazji Obcych na Ziemię?

A jeśli Wam mało,  to może jakaś kolejna podróż międzyplanetarna? Czy wszystkim, na co stać ludzkość XXI wieku, jest „Grawitacja”, „Marsjanin” i „Interstellar”. Na to pytanie odpowiedzą „Pasażerowie”, czyli Jennifer Lawrence w towarzystwie Star Lorda aka Chrisa Pratta ścigający się z   czasem i przeznaczeniem.

Doktor Strange

Doktor Strange

Fantasy Przygodowy Od lat: 12 115 min

Więcej o filmie
Komentarze

Dodaj swój komentarz do Dr Strange i 6 innych dowodów na to, że świat (jaki znamy) nie istnieje

Aby dodać komentarz, zaloguj się lub zarejestruj.

komentarze|0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.