TOP Multikino

Czego boimy się w kinie w 2017 roku?

Czyli co powinieneś wiedzieć o widzach, jeśli chcesz nakręcić horror.

Pierwsi widzowie bali się absolutnie wszystkiego, z samym kinem włącznie - do legendy przeszły historie z XIX-wiecznych pokazów „Wjazdu pociągu na stację”, gdy publika, widząca na ekranie jadący na nich pociąg, uciekała gdzie pieprz rośnie, tratując się nawzajem. Później było nie mniej ciekawie: w latach 30. do głosu doszły potwory (Frankenstein, Dracula, Mumia, Wilkołak), w latach 50., podczas Zimnej Wojny, świat zaczął wierzyć w ataki przybyszy z innej galaktyki, dwie dekady później straszyły zwierzęta („Szczęki”, „Rój”), a lata 80. i złoty okres kaset video to już czas dla psychopatów z Freddym Krugerem i Michaelem Myersem na czele.

Tak było kiedyś. A czego świat boi się dziś?

1.    Duchów i potworów

Powiedzmy sobie szczerze: to się już nigdy nie zmieni i zawsze będziemy lękać się, czy aby to chrobotanie za łóżkiem to na pewno skrzypiące płytki podłogowe, czy może jakiś upiór, który chce nas zjeść. W „Obecności”, „Demonach”, „Poltergeiście” czy „Kobiecie w czerni” grozę wywoływały dziwne istoty z paranormalnymi zdolnościami - czasem lepiej, czasem gorzej, ale zawsze.

2. Nowej technologii

Zło może płynąć także z przedmiotów codziennego użytku. Na przykład w „Paranormal Activity” była to kamera przemysłowa, w „The Den” straszył poczciwy Skype, a seria „VHS” to już cała gama potworności, wydobywająca się ze smartfonów czy niewielkich kamer w sam raz na turystyczny wypad. Z kolei świetny i niedoceniony „Dom w głębi lasu” udowadnia, że nawet urocza wakacyjna dacza może stać się w nieodpowiednich rękach i przy użyciu technologii centrum dowodzenia zła wszelakiego. I jak tu żyć?

3. Dziwnych przedmiotów

Co prawda to jeszcze nie okres prezentowy, ale uważajcie - tak tylko lojalnie przypominamy. Oglądając „Annabelle” dwa razy zastanowicie się, zanim sprawicie dziecku lalkę, „Babadook” ostrzeże, żeby czytać książki przed ich zakupem, a o „Diabelskiej planszy Ouija” wszystko mówi sam tytuł. Napisalibyśmy, że lepiej dawać bliskim produkty spożywcze, ale przypomniał nam się „Atak zabójczych donutów”. To już lepiej ograniczyć się do kwiatów, życzeń i uścisku dłoni.

4. Dziwnych miejsc

Jakby tego było mało, współczesny odbiorca horrorów nieco zawęzi swoją mapę spacerową. Wypad na weekend i spanie w hotelu? Aha, a pamiętacie serię „Hostel”? Albo idziecie do lasu, a tu okazuje się, że to „Las samobójców”. O wizytę krajoznawczą w Czarnobylu już was nie podejrzewamy, i nie tylko z powodu filmu „Czarnobyl. Reaktor strachu”. No nie jest kolorowo…

5. Samych siebie

Zło jest w nas - ta maksyma znajduje idealne odzwierciedlenie we współczesnym kinie grozy. Czy bohater „Uciekaj!” podejrzewałby po zdjęciach, że rodzice jego dziewczyny są… trochę… dziwni? Albo czy dzieci z „Wizyty” mogą przypuszczać, że czyszczenie piekarnika w domu dziadków przyniesie ze sobą epickie stężenie traumy? Zresztą seria „Noc Oczyszczenia” pokazuje, że nawet sympatyczny sąsiad spod trójki może w rzeczywistości mieć ochotę na zarąbanie was siekierą.

Nic tylko uciec do kina, tam przynajmniej jest bezpiecznie.

Jacek Sobczyński

Annabelle: Narodziny zła

Horror Od lat: 15 110 min

Więcej o filmie

To

Horror Od lat: 15 135 min

Więcej o filmie ZAREZERWUJ/KUP BILET
Komentarze

Dodaj swój komentarz do Czego boimy się w kinie w 2017 roku?

Aby dodać komentarz, zaloguj się lub zarejestruj.

komentarze|0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.