Recenzje

Całe szczęście [RECENZJA]

Dzień Kobiet to doskonały moment, by wybrać się do kina. Nie jest to na szczęście święto, które wymagałoby – tak jak np. komercyjne walentynki - spięcia się i biegania po mieście z tulipanami i bombonierką pod pachą. Tego dnia można zrobić sobie po prostu dziewczyńską przyjemność. I to niekoniecznie w męskim towarzystwie. Wystarczy umówić się z przyjaciółką i spędzić ten wieczór (lub cały weekend „świąteczny”) po babsku. Film „Całe szczęście” to właśnie taka niezobowiązująca rozrywka, która rozgrzeje serce każdej niewieście obchodzącej swoje święto. Ale po kolei…

Całe szczęście 

Fot. Kadr z filmu „Całe szczęście”

Twórcy filmu zabierają nas nad malownicze polskie morze, co już jest miłą odmianą po serii komedii romantycznych, których bohaterowie zazwyczaj wpadali na siebie w dużych miastach, a najczęściej tym stołecznym. Historia rozpoczyna się w Pucku, gdzie spokojne życie prowadzi wdowiec Robert (Piotr Adamczyk) wraz ze swoim 10-letnym synkiem Filipem (Maks Balcerowski). I choć w domu się nie przelewa, panów – młodszego i starszego - łączy bardzo silna więź. Robert jest muzykiem orkiestry symfonicznej, a świat Filipa kręci się wokół sportu. Chłopiec gra w piłkę, pływa, a wieczorami ćwiczy przed telewizorem do programów treningowych topowej trenerki fitness, Marty (Roma Gąsiorowska). Jakież będzie zdziwienie ojca i syna, kiedy w ich uporządkowane życie pewnego dnia wkroczy właśnie owa gwiazda. Szybko okaże się, że jest pewien bardzo ważny powód, dla którego wielkomiejska fit-celebrytka wybierze ich męski duet.

Całe szczęście

Fot. Kadr z filmu „Całe szczęście”

„Całe szczęście” to jedna z tych komedii romantycznych, która sprawia, że na sercu robi się cieplej. Po pierwsze – mamy tam ślicznego i rezolutnego 10-latka, co z miejsca kupuje damską publikę. Wszak nie od dziś wiadomo, że komedia romantyczna ze słodkim i wygadanym dzieckiem w roli głównej to już połowa sukcesu. A jeśli dodamy do tego lekko poprowadzoną historię miłosną, Romę Gąsiorowską w przyjemnie subtelnej odsłonie, wyraziste role drugoplanowe (Liszowska, Sapryk i Żukowska), a na deser - gołe pośladki Piotra Adamczyka, wszystko składa się w dość zgrabną komedię romantyczną. Jeśli aktorski czar naszego „Chopina”, który został „Papieżem” działa na Was nieustająco mimo upływu lat, to „Całe szczęście” jest właśnie dla Was. Ten film to lekka propozycja, która sprawi, że zrelaksujecie się, uśmiechniecie, a nawet otrzecie dyskretnie łezkę wzruszenia przy Święcie Kobiet. Jeśli tego Wam właśnie, drogie babeczki, potrzeba w tym szczególnym dniu, zapraszamy do Multikina!

Całe szczęście

Całe szczęście

Komedia romantyczna Od lat: 13 109 min

Więcej o filmie
Komentarze

Dodaj swój komentarz do Całe szczęście [RECENZJA]

Aby dodać komentarz, zaloguj się lub zarejestruj.

komentarze|0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.