Newsy

„Body/Ciało”: Polskie kino w rozkwicie

Szumowska o śmierci, ale inaczej niż w „33 scenach z życia”.

Mimo licznych sukcesów zarówno w kraju, jak i za granicą, Małgorzata Szumowska nie spoczęła na laurach, wciąż rozwija swój warsztat. Jest reżyserką poszukującą, głodną nowych wyzwań. Jej dotychczasowe filmy dobitnie pokazują, że nie boi się ryzykować. W ostatnich trzech obrazach podejmowała tematy kontrowersyjne. W „33 scenach z życia”, uhonorowanych nagrodą specjalną w Locarno, mówiła głośno o śmierci bliskiej osoby bez eufemizmów, wprost, epatując wręcz szczegółami osobistej tragedii, co nie wszystkim przypadło do gustu. W „Sponsoringu”, który nie przyniósł już tyle wyróżnień, wniknęła w świat płatnego seksu. Z perspektywy czasu, paradoksalnie, przełomowym filmem, o którym mówiło się stosunkowo najmniej (mimo tematyki), okazało się „W imię...” z Andrzejem Chyrą. Wysiłek Szumowskiej doceniono zarówno na rodzimym poletku (Złote Lwy za reżyserię), jak i na arenie międzynarodowej (nagroda Teddy na Berlinale). Dramat o księdzu ukrywającym swoją seksualność to obraz, w którym treść i forma uzupełniają się najlepiej (nie licząc „Body/Ciało”). Z jednej strony reżyserka umiejętnie dystansuje się od oceniania bohaterów, z drugiej potrafi oddać stan ich ducha za pomocą jednego, pięknie skomponowanego kadru (istotny jest tu wkład twórcy zdjęć do niemal wszystkich filmów Szumowskiej, także współscenarzysty „Body...” - Michała Englerta). „Body/Ciało” można zaś potraktować jako następny etap doskonalenia własnego stylu.

W najnowszym filmie, nagrodzonym Srebrnym Niedźwiedziem za reżyserię w Berlinie, Szumowska powraca do tematu śmierci, ale podchodzi do niego zupełnie inaczej niż w „33 scenach...”. Nie pierze już publicznie brudów, przekleństwa padają tu rzadko i tylko w domowym zaciszu. Prokurator (Janusz Gajos) i jego chora na anoreksję córka (Justyna Suwała) przeżywają odejście bliskiej osoby, starając się nie pokazać tego po sobie. Nie mogą znaleźć wspólnego języka. Ich rozmowy ograniczają się do krótkich komunikatów. On na co dzień w swoim zawodzie styka się z bezsensowną śmercią, ale czy jest na nią bardziej uodporniony? Znieczulanie się alkoholem raczej o tym nie świadczy. Ona z kolei głodzi się (na znak protestu?), nie mogąc pogodzić się ze śmiercią matki. Jej terapeutka (Maja Ostaszewska) stara się z niej wydobyć duszone przez lata emocje. „Krzykiem wyrażamy siebie”, tłumaczy. Okazuje się, że kobieta jest także medium. Czy pomoże im skontaktować się ze zmarłą? Czy dzięki niej odzyskają spokój ducha? Szumowska, rzecz jasna, nie idzie tą drogą, byłoby to zupełnie nie w jej stylu. Nawiązywanie kontaktu z duchami jest wątkiem drugoplanowym, ale jednocześnie odciska piętno na całości. „Body/Ciało” nie daje bowiem jednoznacznych odpowiedzi. Nie jest tak ostre jak „33 sceny z życia”, ale chwyta za gardło mocniej. Duża w tym zasługa aktorskiego trio: Janusza Gajosa grającego z wyczuciem, prostymi środkami; zupełnie niepodobnej do siebie Mai Ostaszewskiej oraz debiutującej na ekranie Justyny Suwały, której spojrzenie przeszywa na wylot. „Body/Ciało” to kolejny po „Idzie” sukces rodzimej kinemtaografii. Oby ten trend utrzymał się, a polskie kino dalej rozkwitało.

„Body/Ciało”, reż. Małgorzata Szumowska, wyst. Janusz Gajos, Maja Ostaszewska, Justyna Suwała, Tomasz Ziętek, Adam Woronowicz, Władysław Kowalski, Małgorzata Hajewska-Krzysztofik

Jerzy Wasowski

 

Body/Ciało

Body/Ciało

Dramat Od lat: 15 93 min

Więcej o filmie
Komentarze

Dodaj swój komentarz do „Body/Ciało”: Polskie kino w rozkwicie

Aby dodać komentarz, zaloguj się lub zarejestruj.

komentarze|0

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

kali

kali

12.03.2015, 14:47:12

Fajnie, że taki repertuar... Szkoda tylko, że Multikino w Zgorzelcu ma tak bardzo okrojony repertuar i Szumowska pewnie się nie załapie... Ale właściwie, dlaczego tak robicie, Multikino?